
W Polsce rodzice wciąż najchętniej wybierają tradycyjne imiona, ale w Stanach Zjednoczonych coraz większą popularność może zdobywać zupełnie inny trend. Namemaxxing polega na łączeniu fragmentów dwóch istniejących imion i tworzeniu z nich nowego. Czy amerykańska moda na nietypowe imiona ma szansę przyjąć się także w Polsce?
Popularność niektórych imion jest większa
Trendy w nadawaniu imion nowo narodzonym dzieciom w Polsce od lat pozostają dość stabilne. W pierwszej dziesiątce najpopularniejszych imion królują tradycyjne, polskie imiona, które wielu rodziców wybiera na przykład na cześć przodków. Widać to zresztą w szkołach, przedszkolach i żłobkach, gdzie w jednej grupie potrafi być kilku Franków, Antków, Zosiek czy Hani.
Pokazuje to, że nawet mimo chwilowych mód Polacy wciąż są przywiązani do tego, co tradycyjne i znane od pokoleń.
Podobne trendy obserwujemy w wielu krajach na świecie, ale są też miejsca, w których rodzice zdecydowanie chętniej stawiają na nowości i eksperymentują z imionami. Bez dwóch zdań jednym z krajów, w których można spotkać naprawdę ciekawe wybory, są Stany Zjednoczone.
To oczywiście ogromny i zróżnicowany kraj, dlatego trendy dotyczące imion mogą się znacząco różnić w zależności od stanu. W niektórych miejscach mieszkańcy są bardziej konserwatywni i chętniej wybierają tradycyjne imiona, podczas gdy w innych rodzice stawiają na mniej oczywiste propozycje, kierując się nowoczesnością i chęcią wyróżnienia dziecka.
Zobacz także
Namemaxxing, czyli połączenie imion np. rodziców
Od pewnego czasu widać tam jednak pewien trend, który wiele osób zaskakauje. Ten trend to namemaxxing i można opisać go jako połączenie kreatywności, mody na personalizację i dobrze znanej potrzeby, by imię dziecka było naprawdę niepowtarzalne i wyjątkowe. Chodzi o stworzenie nowego imienia poprzez połączenie fragmentów dwóch już istniejących.
Jak przewiduje serwis Nameberry, trend ten może zyskać jeszcze większą popularność w 2027 roku. Co ciekawe, nie chodzi o przypadkowe zestawianie sylab, ale o takie połączenia, w których można rozpoznać źródłowe imiona. Przykładem może być Ailanys, będące połączeniem Ailany i Alanis, Mavery od Maeve i Avery czy Leovanni, które łączy Leo i Giovanni.
W pewnym sensie nie jest to zresztą zupełnie nowy pomysł. Łączenie imion od dawna pojawia się w popkulturze, zwłaszcza przy tworzeniu określeń dla znanych par. Wystarczy przypomnieć sobie "Brangelinę", czyli połączenie imion Brada Pitta i Angeliny Jolie, albo inne medialne zbitki powstające z nazwisk i imion celebrytów. Teraz podobny mechanizm jest obserwowany w nadawaniu imion amerykańskim dzieciom.
Pomysł ma też bardzo praktyczną zaletę. Rodzice mogą w ten sposób uhonorować dwie ważne dla nich osoby, połączyć imiona swoich bliskich albo po prostu znaleźć kompromis, kiedy każde z nich ma innego faworyta. Co ważne, namemaxxing ma być według Nameberry połączeniem tradycji z nowoczesnością: nowe imię brzmi oryginalnie, ale jednocześnie można wskazać jego konkretne źródła.
Nie jestem przekonana, czy ta moda dotrze do Polski, bo polskie urzędy mają konkretne wytyczne, których imion raczej nie należy dzieciom nadawać. Namemaxxing może więc nie dotrzeć do naszego kraju ze względów prawnych. Wymyślanie zbitek dwóch imion (np. mamy i taty) w polskiej wersji chyba nie do końca jest możliwe.
Źródło: parents.com, nameberry.com




