
Dziecko wybucha złością po przegranej w planszówkę, konkursie czy zawodach? Taka reakcja nie musi oznaczać, że jest złym przegranym albo że rodzic popełnił błąd wychowawczy. Sprawdź, jak wspierać dziecko w trudnych emocjach i nauczyć je radzenia sobie z porażką bez nakazywania, by od razu przegrywało z pokorą.
"Nieważne, kto wygrał, liczy się dobra zabawa" – znacie takie powiedzenie? Łatwo je powiedzieć, pamiętam, że sama też je słyszałam jako dziecko. Gorzej, kiedy kilkulatek właśnie przegrał i jest tak wściekły, że ma ochotę rzucić planszówką przez cały pokój.
Złość po przegranej nie oznacza, że wychowujemy źle
Jako mama dwóch chłopców wiem, że emocje podczas zabawy potrafią być naprawdę duże. Moi synowie są energiczni, ekspresyjni i zdecydowanie nie należą do dzieci, które swoje uczucia chowają głęboko w sobie. Kiedy coś idzie nie po ich myśli, widać to od razu, a czasami słyszy to też cały blok ;-)
Przez długi czas myślałam, że trzeba ich nauczyć przede wszystkim przegrywania. Dzisiaj patrzę na to trochę inaczej. Dziecko nie musi od razu umieć przegrywać z uśmiechem. Najpierw potrzebuje nauczyć się, co zrobić z rozczarowaniem, złością i poczuciem niesprawiedliwości.
Dla dorosłego przegrana w grze planszowej czy meczu często nie jest wielkim wydarzeniem. Dziecko może jednak przeżywać ją zupełnie inaczej. W jednej chwili coś było ważne, pojawiła się nadzieja na zwycięstwo, a chwilę później wszystko się skończyło.
Do tego dochodzi niedojrzałość emocjonalna. Dziecko dopiero uczy się rozpoznawać swoje uczucia i nimi zarządzać. Nie zawsze potrafi powiedzieć, że jest rozczarowane albo że bardzo chciało wygrać. Zamiast tego krzyczy, płacze, obraża się albo twierdzi, że gra była bez sensu.
I to właśnie jest moment, w którym możemy mu pomóc. Nie po to, żeby natychmiast przestało się złościć, ale żeby z czasem nauczyło się przechodzić przez trudne emocje.
Nie każmy dziecku od razu "ładnie przegrywać"
Jednym z błędów, które łatwo popełnić, jest oczekiwanie, że dziecko natychmiast się uspokoi Dla nas może być logiczne, że coś było "tylko grą", ale dla dziecka wcale takie zdanie nie jest pomocne. W momencie silnych emocji ono naprawdę nie potrzebuje wykładu o tym, że zwycięstwo nie jest najważniejsze.
Najpierw warto pozwolić emocjom opaść. Niech się wykrzyczy albo wypłacze, naprawdę. My w tym czasie możemy nazwać to, co widzimy. Możesz powiedzieć, że widzisz jego złość i rozumiesz, że przegrana była dla niego trudna. Nie oznacza to zgody na rzucanie przedmiotami, wyzywanie innych czy niszczenie gry. Możemy jednocześnie zaakceptować emocję i postawić granicę dla zachowania.
To bardzo ważne rozróżnienie. Złość jest w porządku. Nie każde zachowanie, które pojawia się pod jej wpływem, jest w porządku.
Co zrobić, kiedy emocje już wybuchną?
Mam kilka prostych zasad, które dobrze sprawdzają się przy moich dzieciach. Po pierwsze, nie próbuję rozwiązywać problemu w środku największej złości. Jeśli dziecko jest roztrzęsione, płacze albo krzyczy, rozmowa o tym, dlaczego powinno cieszyć się z wygranej drugiej osoby, raczej nie przyniesie efektu.
Po drugie, daję mu chwilę. Czasem najlepszą reakcją jest spokojna obecność i pozwolenie, żeby emocje trochę opadły.
Po trzecie, wracam do sytuacji dopiero wtedy, kiedy dziecko jest spokojniejsze. Wtedy można porozmawiać o tym, co się wydarzyło. Warto zapytać, co było najtrudniejsze: sama przegrana, poczucie niesprawiedliwości, błąd, a może fakt, że ktoś inny był lepszy.
I wreszcie po czwarte, ćwiczymy przegrywanie w praktyce. Gramy, przegrywamy, czasem wygrywamy i pokazujemy dziecku, że każda z tych sytuacji jest częścią zabawy.
Zobacz także
Możemy też nauczyć dziecko, co zrobić zamiast wybuchać
Samo powiedzenie "Nie złość się" niewiele daje. Znacznie bardziej pomocne jest pokazanie dziecku, co może zrobić ze swoją złością. Może odejść na chwilę od gry. Może napić się wody, pooddychać, pobyć samo albo powiedzieć, że potrzebuje przerwy. Możemy wspólnie ustalić, że jeśli emocje są zbyt duże, gra zostaje na chwilę odłożona.
Dobrze działa również przygotowanie dziecka przed zabawą. Możemy przypomnieć, że czasem wygramy, a czasem ktoś inny wygra. Nie po to, żeby odbierać mu radość ze zwycięstwa, ale żeby oswoić możliwość przegranej.
Warto też chwalić nie tylko za wygraną. Zwracajmy uwagę na to, że dziecko próbowało, nie poddało się, pogratulowało komuś albo wróciło do gry po wcześniejszym rozczarowaniu. To właśnie takie zachowania chcemy wzmacniać.
Myślę, że jako rodzice czasem za bardzo skupiamy się na tym, żeby nasze dzieci w oczach innych wydawały się idealne. Chcemy, żeby potrafiły pogratulować, nie robiły scen i z uśmiechem przyjmowały porażkę. Tylko że dziecko nie jest robotem, ono dopiero uczy się regulowania emocji. A tego nie da się nauczyć jednym zdaniem wypowiedzianym po przegranej.
Dlatego nie przejmuję się już tak bardzo tym, czy moi synowie potrafią "ładnie przegrać". Bardziej zależy mi na tym, żeby wiedzieli, że mogą być źli, rozczarowani i smutni, ale jednocześnie potrafili znaleźć sposób, żeby sobie z tym poradzić.




