
E-dzienniki od września 2026 roku mają ograniczyć możliwość odbierania wiadomości przez nauczycieli poza ich godzinami pracy. Zmiana ma chronić pedagogów przed presją odpowiadania rodzicom po pracy, ale wywołała też emocje wśród rodziców. Ci przypominają, że nauczyciele również wysyłają wiadomości wieczorami i pytają o blokadę działającą w obie strony.
E-dzienniki będą miały blokady godzinowe
System elektronicznych dzienników, z którego obecnie korzystają placówki edukacyjne, to wyłącznie aplikacje komercyjne. Oznacza to, że rodzice mogą korzystać z wersji na komputer w pełni w komunikacji ze szkołą, ale równocześnie w wersji mobilnej na smartfony część opcji w e-dzienniku jest płatna.
W związku z tym Ministerstwo Edukacji Narodowej zdecydowało się przygotować wersję rządową, która będzie dla szkół i rodziców bezpłatna. Prezydent Karol Nawrocki zawetował jednak ustawę wprowadzającą tę aplikację, więc jej dalszy los stoi pod znakiem zapytania.
Równocześnie kilka dni przed podjęciem przez Nawrockiego decyzji pojawiła się informacja, że w aplikacjach komercyjnych od września 2026 roku zostanie wprowadzona blokada. Polega ona na tym, że w e-dzienniku nauczyciele będą mieli możliwość odbierania wiadomości od rodziców i uczniów wyłącznie w czasie swojej pracy. Jak zauważyli pedagodzy ze Związku Nauczycielstwa Polskiego, ma to być przełom w pracy nauczycieli.
Chodzi o to, by mieli możliwość odpoczynku i nie byli zmuszeni odpowiadać rodzicom w godzinach, kiedy nie są już w szkole i mają czas prywatny. Ta decyzja wywołała ogrom emocji – szczególnie wśród rodziców. Wielu z nich pyta wprost, czy blokada będzie dotyczyła także ich, bo często działa to również w drugą stronę – kiedy nauczyciele piszą wiadomości i ogłoszenia w Librusie czy Vulcanie, np. o 23:00.
Rodzice i nauczyciele są oburzeni
Na naszym facebookowym profilu pojawiły się takie uwagi:
Rodzice przyznają, że według nich e-dzienniki nie powinny być obsługiwane np. w godzinach wieczornych, nocnych i bardzo wczesno porannych. Nauczyciele też nie zawsze są za tym, by blokada obowiązywała poza godzinami pracy, bo kiedy pracują, zajmują się prowadzeniem lekcji i czasami to właśnie godziny popołudniowe i wieczorne są jedynymi, kiedy mogą uzupełnić informacje w aplikacji.
Rodzice powinni przestać wszystko sprawdzać
Prawda niestety jest taka, że wszyscy bardzo się od elektronicznych dzienników uzależniliśmy. Rodzice nie dają spokoju nauczycielom i dyrekcji, wymagając publikowania wszystkich bieżących informacji. Na pedagogów często też naciskają władze placówki, bo na nie z kolei presję wywierają rodzice. To działa w obie strony i wszyscy wymagają tego ciągłego aktualizowania informacji.
Tymczasem kilkanaście lat temu tych aplikacji nie było, a szkoły tak czy siak pracowały. Współpraca nauczycieli z rodzicami opierała się na rozmowach podczas wywiadówek i indywidualnych spotkań, a na co dzień to uczniowie byli odpowiedzialni np. za przekazywanie informacji rodzicom. Jedno jest więc pewne – wszyscy dziś przesadzamy z tym byciem na bieżąco, co odbiera uczniom samodzielność i odpowiedzialność.
Świetnie napisała na ten temat Olga Legosz, znana w mediach społecznościowych jako @nomadmum81: "Edzienniki Was rozgrzały to teraz wyobraźcie sobie sytuację z pracy, że macie taki system rodzinny i:
Legosz zwróciła uwagę, że dziś wszystko wiemy na bieżąco z e-dzienników i dziecko nie ma nawet przestrzeni na to, by uczyć się samodzielności i rozwijać odpowiedzialność na polu, które jest dla niego najbardziej naturalne.
Sami przesadziliśmy z presją
Z drugiej strony zamiast blokad najpierw należałoby po prostu edukować społeczeństwo, że są takie godziny, kiedy niezależnie od relacji nie wypada wysyłać wiadomości, które nie są nagłe.
"XXI wiek, a większość nie ogarnia maila. Nadawca wysyła, kiedy chce, odbiorca czyta, kiedy chce i kiedy mu wygodnie! Tu żadnych blokad nie trzeba" – napisał jeden z komentujących nasz facebookowy wpis.
Być może więc problemem nie jest sam e-dziennik, ale sposób, w jaki nauczyliśmy się z niego korzystać. Technologia miała ułatwić komunikację między szkołą a rodzicami, a momentami sprawia, że obie strony czują presję, by być dostępne niemal przez całą dobę. Zamiast kolejnych zakazów potrzebne są jasne zasady – określenie, kiedy wiadomości powinny być wysyłane i kiedy można oczekiwać odpowiedzi.
E-dziennik nie powinien przecież zamieniać szkoły w całodobowe centrum obsługi rodzica, ale też rodzic nie powinien zastanawiać się, czy wysłanie wiadomości o 18:00 oznacza, że nauczyciel ma obowiązek odpowiedzieć mu natychmiast.
Zobacz także




