Prezydent RP podczas wystąpienia
Karol Nawrocki twierdzi, ze weto to odpowiedź na apele nauczycieli, którzy nie byli przekonani do rządowego e-Dziennika. fot. Instagram @nawrockipl

Miał być darmowy e-Dziennik dla rodziców i nauczycieli, ale plany Ministerstwa Edukacji Narodowej pokrzyżowało prezydenckie weto. Karol Nawrocki zawetował ustawę, która umożliwiała wdrożenie rządowej aplikacji, wskazując m.in. na kwestie kosztów, bezpieczeństwa danych i przygotowania szkół. Dla rodziców oznacza to, że na bezpłatny e-Dziennik będą musieli jeszcze poczekać, a część funkcji komercyjnych aplikacji nadal może być płatna.

REKLAMA

Miał być darmowy e-Dziennik dla rodziców

Ministerstwo Edukacji Narodowej przez ostatnie miesiące przygotowywało rozwiązanie, które miało ułatwić współpracę rodziców i nauczycieli. Rządowy e-Dziennik miał w roku szkolnym 2026/2027 przejść pilotaż w wybranych szkołach. Chodziło o stworzenie narzędzia dostępnego z ramienia państwa, które – podobnie jak edukacja publiczna – byłoby dla rodziców i nauczycieli bezpłatne.

Wiele placówek edukacyjnych korzysta dziś z elektronicznych dzienników komercyjnych. W ich przypadku część funkcji, szczególnie w wersjach mobilnych, jest jednak płatna. Stąd pojawiały się apele rodziców o stworzenie bezpłatnego narzędzia, które ułatwiłoby współpracę szkoły z rodzicami uczniów.

E-Dziennik może jednak nie trafić do placówek tak szybko, jak zakładano. W piątek, 28 sierpnia 2026 roku, prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację Prawa oświatowego, która wprowadzała rządową aplikację do systemu oświaty.

"Chcę powiedzieć jasno: sam pomysł e-dziennika nie jest problemem. Problemem jest sposób, w jaki państwo chce go wprowadzić. Sama idea wprowadzania cyfrowych rozwiązań w postaci e-dziennika jest słuszna i powinna być realizowana. Niezrozumiały jest jednak sposób podejścia ministerstwa edukacji do realizacji wdrożenia" – argumentował swoje weto prezydent.

Dodał, że wysłuchał środowisk nauczycielskich, które były przeciwne ustawie, zaznaczając, że nie było stosownych konsultacji i praktyki w temacie przygotowywania e-Dziennika.

E-Dziennik niestety może nie wejść do szkół tak szybko

Zastrzeżenia pojawiły się w zakresie kosztów, bezpieczeństwa danych dzieci oraz braku przepisów wprowadzających aplikację do szkół w sensie organizacyjnym. "Nie mówię 'nie' państwowemu e-dziennikowi. Mówię: przygotujcie się dobrze, przygotujcie się lepiej" – przyznał Nawrocki.

Komentarz MEN pojawił się szybko. W swoich mediach społecznościowych odniosła się do niego wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer, pisząc: "To weto ma bardzo konkretną cenę. Zapłacą ją rodzice i dzieciaki".

Barbara Nowacka, szefowa resortu edukacji, zwróciła natomiast uwagę na zbieżność argumentów prezydenta z tymi, które wcześniej przedstawiali właściciele komercyjnych e-dzienników. Dodała, że rządowa aplikacja opierała się o mObywatela, a "państwo dobrze zabezpiecza dane". Skomentowała również: "Niemądre weto uderzające po kieszeni rodziców i bardzo, bardzo lobbystyczne, bo zyskują na tym dwie prywatne firmy, a tracą rodzice".

Szefowa MEN poinformowała, że ustawa jest dobrze przygotowana i że zamierza działania prezydenta sprawdzić przez odpowiednie służby. Nawrocki natomiast dodał, że jeśli ustawa zostanie poprawiona i uwzględnione zostaną uwagi pedagogów – np. czas dla szkół na wprowadzenie e-Dziennika, szkolenia i odpowiednie przygotowanie – to w kolejnej próbie prawdopodobnie ustawa zostanie podpisana i wprowadzona w życie.

Czy e-Dziennik ostatecznie trafi do szkół?

Na ten moment nie oznacza to jednak, że pomysł rządowego e-Dziennika został całkowicie odrzucony. Weto blokuje wejście w życie przepisów w obecnym kształcie, a więc również zakładany pilotaż i dalsze wdrażanie aplikacji. Prezydent jasno zaznaczył jednak, że nie sprzeciwia się samej idei państwowego e-Dziennika. Jeśli projekt zostanie poprawiony, możliwy jest jego powrót i ponowne procedowanie.

Na razie nie ma więc pewności, czy i kiedy wszystkie szkoły otrzymają bezpłatne państwowe narzędzie. Dla rodziców oznacza to, że w najbliższym czasie nadal będą korzystać z rozwiązań wybranych przez szkoły, a za część funkcji dostępnych w aplikacjach mobilnych mogą być zmuszeni zapłacić.

Na utrzymaniu obecnego systemu komercyjnych e-dzienników korzystać mogą ich operatorzy, natomiast rodzice nadal ponoszą koszty dodatkowych funkcji. Jeśli rządowy e-Dziennik ostatecznie powstanie i będzie rzeczywiście bezpłatny, może to ograniczyć te wydatki, ale jednocześnie oznaczać większą konkurencję dla prywatnych dostawców.