
Wakacje powoli dobiegają końca, a wraz z nimi beztroskie wieczory i późne pobudki. Dla wielu dzieci powrót do szkolnej rutyny oznacza trudności z zasypianiem i porannym wstawaniem, dlatego nie warto czekać z przygotowaniami do 1 września. Jest jeszcze kilka dni, by łagodnie przestawić zegar biologiczny całej rodziny.
Koniec wakacji, koniec laby
Koniec sierpnia ma dla wielu rodziców słodko-gorzki smak. Z jednej strony trudno uwierzyć, że wakacje naprawdę się kończą. Z drugiej – po dwóch miesiącach intensywnego lata, wyjazdów, późnych powrotów i ciągłego organizowania dzieciom czasu wielu z nas zaczyna marzyć o jednym: rutynie roku szkolnego.
Rodzice marzą o stałych godzinach wstawania i kładzenia się spać, spokojnych wieczorach oraz o porankach, które, czasami są nerwowe, ale zwykle kończą się wyjściem dzieci na kilka godzin do placówek edukacyjnych.
Problem w tym, że dzieci nie zawsze tęsknią za rutyną razem z nami. Przez wakacje zegar biologiczny wielu przedszkolaków i uczniów przesuwa się. Późniejsze zasypianie, dłuższe spanie, drzemki w samochodzie, wieczorne oglądanie bajek czy spontaniczne wyjścia sprawiają, że godzina 21:00 przestaje oznaczać w słowniku dzieci, że pora do łóżka. A potem nagle przychodzi 1 września i okazuje się, że pobudka o 6:30 jest dla dziecka niemal niewykonalna.
Nie czekajmy do 1 września
Najgorsze, co możemy zrobić, to próbować przestawić dziecko z wakacyjnego trybu na szkolny w jeden wieczór. Jeśli przez całe lato zasypiało o 22:30 albo i później, trudno oczekiwać, że nagle o 20:00 będzie grzecznie leżało w łóżku.
Dlatego ostatni tydzień sierpnia, czy nawet kilka dni, warto potraktować jak czas łagodnego przejścia do szkolnej rutyny. Nie chodzi o wojskowy rygor, ale o stopniowe przesuwanie godzin i ponowne wprowadzenie rutyny, której w wakacje często po prostu nie ma.
Dobrym pomysłem jest każdego dnia kładzenie dziecka spać około 15-30 minut wcześniej. Podobnie przesuwamy godzinę pobudki. Jeśli dziecko przez wakacje spało do 9:00, nie budźmy go nagle o 6:30. Każdego dnia ustawiajmy pobudkę trochę wcześniej, aż dojdziemy do godziny, o której trzeba będzie wstawać do przedszkola czy szkoły.
Samo wcześniejsze położenie dziecka do łóżka może nie wystarczyć. Jeśli o 21:30 skończy oglądać film, trudno oczekiwać, że pięć minut później zaśnie. Na kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego warto więc wrócić do wieczornego rytuału i świadomego rezygnowania wieczorami z elementów, które prowadzą do przebodźcowania.
Kolacja, kąpiel, ubranie piżamy, czytanie książki albo spokojna rozmowa. Potem łóżko – kolejność nie musi być identyczna każdego dnia, ale dobrze, żeby była przewidywalna, a przejścia między czynnościami łagodne.
Warto też ograniczyć wieczorem wspomniane ekrany i intensywne zabawy. Dziecko potrzebuje sygnału, że dzień się kończy, nie dotyczy to tylko przedszkolaków i kilkulatków, bo układ nerwowy ucznia też potrzebuje wyciszenia do efektywnej regeneracji. Zamiast kolejnej animacji czy filmu można zaproponować czytanie, układanie puzzli czy po prostu rozmowę.
Zobacz także
Poranki też trzeba przećwiczyć
Powrót do rutyny snu to nie tylko wcześniejsze zasypianie. Ważne jest również wcześniejsze wstawanie. Przed pierwszym wrześniowym porankiem dobrze więc kilka razy przećwiczyć szkolny start.
Pobudka o docelowej godzinie, ubranie się, śniadanie, umycie zębów i wyjście z domu – nawet jeśli nie musimy nigdzie iść. Taka próba może pokazać, ile naprawdę zajmuje nam poranne ogarnięcie całej rodziny. Lepiej odkryć to 29 sierpnia niż 2 września.
W tym całym przestawianiu łatwo wpaść w pułapkę, której hasło to: "Koniec wakacji, koniec przyjemności". Tymczasem sen nie powinien być kolejnym obowiązkiem, za którego niewykonanie dziecko dostaje karę.
Dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym potrzebują odpowiedniej ilości snu, żeby dobrze funkcjonować w ciągu dnia. Zmęczone dziecko może mieć większe problemy z koncentracją, regulowaniem emocji i nauką. Dlatego powrót do wcześniejszego chodzenia spać warto przedstawiać nie jako koniec wakacyjnej wolności, ale jako przygotowanie organizmu do nowego rytmu.
I najważniejsze: nie oczekujmy perfekcji od pierwszej nocy i poranka. Po dwóch miesiącach wakacyjnego luzu organizm potrzebuje chwili, żeby przestawić się na nowe godziny. Kilka dni konsekwencji może jednak sprawić, że pierwszy wrześniowy poranek nie będzie dla całej rodziny aż tak brutalnym zderzeniem z rzeczywistością.
Bo prawda jest taka, że pod koniec sierpnia nie tylko dzieci potrzebują powrotu do rutyny. Rodzice też. Po dwóch miesiącach wakacyjnego chaosu perspektywa spokojnego wieczoru, budzika i przewidywalnego planu dnia może być wręcz... całkiem kusząca.
Źródło: publications.aap.org




