chłopiec na plaży nad morzem bawi się w piasku
Dzieci nadal mają przed sobą ułamek wakacji. fot. Polesie Toys/Pexels

Wakacje jeszcze się nie skończyły, choć reklamy i szkolne alejki w sklepach próbują przekonać nas, że wrzesień już puka do drzwi. Zamiast stresować dzieci wyprawką i powrotem do szkoły, warto wykorzystać ostatnie dwa tygodnie na odpoczynek, zabawę i regenerację. Szkolne zakupy naprawdę mogą poczekać do końcówki sierpnia.

REKLAMA

Wakacje nadal trwają

W sierpniu wszyscy nagle zaczynają rozmawiać głównie o szkolnej wyprawce. Plecaki, zeszyty, piórniki, kredki, kapcie, stroje na WF. W sklepach od tygodni królują szkolne alejki, a reklamy przypominają nam, że wielkimi krokami zbliża się wrzesień. I mam ochotę czasem krzyknąć: ludzie, dajcie dzieciom jeszcze trochę wakacji!

Mówię to jako matka, która naprawdę lubi wrzesień. Lubię ten moment, kiedy zaczyna się nowy rok szkolny. Lubię kupowanie zeszytów, wybieranie nowych przyborów, kompletowanie wyprawki. Lubię nawet tę specyficzną ekscytację, która pojawia się pod koniec sierpnia, kiedy nagle czujemy, że lato powoli się kończy, a przed nami nowy rozdział. Chyba dlatego, że – przyznaję się bez bicia – jestem typową jesieniarą, która kocha świeczki, dynie i sezon kolorowych liści.

Ale z drugiej strony zdroworozsądkowo myślę sobie, że wszystko ma swój czas. Sama jestem już po urlopie w pracy. Wakacje nie trwają jednak tylko tyle, ile trwa urlop rodziców. Dzieci mają przed sobą jeszcze ponad dwa tygodnie wolnego. Dwa tygodnie! To wciąż 1/4 wakacji. Ostatnia prosta, jasne, ale to nadal wakacje.

Tymczasem mam wrażenie, że w sierpniu zaczynamy żyć wrześniem zdecydowanie za wcześnie. Jeszcze dobrze nie zdążymy odpocząć po wyjeździe, a już ktoś pyta: "Macie wszystko do szkoły?". W mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia gotowych wyprawek.

W sklepach od początku lipca czekają na nas kolorowe zeszyty i plecaki. Reklamy przekonują, że właśnie teraz musimy kupić to, tamto i jeszcze coś, bo przecież szkoła już za chwilę. I choć wielu rodziców jest tym zwyczajnie zirytowanych, sami trochę mimowolnie wchodzimy w tę machinę.

Ulegamy presji i marketingowi

Bo skoro wszyscy kupują, to może ja też powinnam? Bo myślimy, że nasze dziecko poczuje się gorzej, że jeszcze nie jest przygotowane do września. Skoro widzę kolejną reklamę wyprawki, zaczynam myśleć, że naprawdę powinnam już wszystko mieć, a nie pomagają też koleżanki, których dzieci mają już wszystko przygotowane.

A przecież nic się nie stanie, jeśli piórnik kupimy pod koniec sierpnia, serio.

I naprawdę nic złego się nie wydarzy, jeśli przez najbliższe dwa tygodnie zamiast myśleć o szkole, będziemy po prostu korzystać z tego, że jej jeszcze nie ma. Bo tak jak mnie było po urlopie trudno wrócić do pracy, tak dzieci też potrzebują czasu przejściowego.

Jeżeli przez kilkanaście dni będziemy nieustannie mówić: "Niedługo szkoła", "Trzeba kupić zeszyty", "Jak ty sobie poradzisz we wrześniu?", "Musimy się przygotować", możemy niechcący sprawić, że początek roku zacznie być dla naszej pociechy wielkim wydarzeniem, którego trzeba się bać i stresować.

A przecież szkoła i tak przyjdzie. Nie uciekniemy przed nią.

Wyprawkę można kupić dziś w kilka godzin. Jak nie w kilkunastu sklepach stacjonarnych w naszej okolicy, to online. Nie trzeba jednak robić z całej drugiej połowy sierpnia przygotowań przed 1 września.

Wyciśnijcie lato do ostatnich dni

Te dwa tygodnie nadal można dobrze wykorzystać. Na spanie do późna, włóczenie się po podwórku. Na lody jedzone bez patrzenia na zegarek i na kąpiele w morzu, jeziorze albo basenie. Na książkę czytaną do późna, na nudę, która przecież też jest dzieciom potrzebna. Na zabawę, której nie trzeba kończyć dlatego, że jutro rano trzeba wstać do szkoły.

To jest też czas na regenerację, którego najmłodsi tez potrzebują. Przypomnijcie sobie jak sami byliście dziećmi, jak bardzo czas letni był dla was magiczny. Dzieci po całym roku szkolnym naprawdę mogą potrzebować jeszcze chwili oddechu. Tak samo jak my po intensywnych miesiącach pracy raczej nie mamy ochoty pierwszego dnia urlopu otwierać kalendarz i planować kolejne projekty.

Dlaczego więc oczekujemy od dzieci, że na dwa tygodnie przed końcem wakacji zaczną już mentalnie funkcjonować w trybie szkolnym?

Oczywiście, nie namawiam do kompletnego ignorowania września. Wyprawkę trzeba kupić. Dobrze jest też spokojnie porozmawiać o powrocie do szkoły, szczególnie jeśli dziecko ma obawy. Ale naprawdę nie trzeba zaczynać tego w połowie czy na początku sierpnia.

Kilka ostatnich dni wakacji spokojnie na to wystarczy. Chciałabym, żebyśmy trochę odpuścili tę presję. Nie tylko sobie, ale też dzieciom. Lato jeszcze się nie skończyło. Wakacje jeszcze trwają. I skoro zostały nam dwa tygodnie, to wykorzystajmy je najlepiej, jak się da.