licealiści wybierają profil klas
W niektórych liceach o jedno miejsce w klasie biologiczno-chemicznej rywalizowało pięciu kandydatów. pexel.com

Tegoroczna rekrutacja do liceów pokazuje wyraźny trend – uczniowie najchętniej wybierają klasy biologiczno-chemiczne i medyczne. W wielu szkołach o jedno miejsce rywalizowało nawet pięciu kandydatów, a samorządy zdecydowały się otworzyć dodatkowe oddziały.

REKLAMA

Choć rekrutacja do szkół średnich dobiegła końca, jej wyniki pokazują, jakie kierunki cieszą się dziś największym zainteresowaniem wśród ósmoklasistów. Bezkonkurencyjne okazały się profile biologiczno-chemiczne, wybierane przede wszystkim przez uczniów planujących studia medyczne.

Nie chodzi tylko medycynę

Dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie Andrzej Szymanek przyznaje, że większość kandydatów myśli o zawodach związanych z ochroną zdrowia. Nie chodzi wyłącznie o medycynę – wielu uczniów planuje również studia na kierunkach takich jak stomatologia, weterynaria czy farmacja.

Duże zainteresowanie sprawiło, że niektóre miasta zgodziły się na utworzenie dodatkowych klas. Mimo to konkurencja była ogromna. W części liceów o jedno miejsce przypadało od czterech do niemal sześciu kandydatów.

Podobnie jest na studiach

Podobny trend widać również na uczelniach wyższych. Rekrutacja na kierunki medyczne pobiła w tym roku rekordy. Na niektórych uczelniach o jedno miejsce na kierunku lekarskim ubiegało się ponad 30 osób, a ogromnym zainteresowaniem cieszyły się także stomatologia i pielęgniarstwo.

Eksperci zwracają uwagę, że wpływ na tegoroczne statystyki miał również tzw. podwójny rocznik maturzystów. Do egzaminu dojrzałości przystąpiło o około 25 proc. więcej osób niż rok wcześniej, co automatycznie zwiększyło liczbę kandydatów na studia.

Jednocześnie, jak podkreśla dr Jerzy Gryglewicz, ekspert rynku ochrony zdrowia i wykładowca Uczelni Łazarskiego, w Polsce kształci się obecnie rekordowo dużo przyszłych lekarzy. Liczba miejsc na kierunkach medycznych jest jednak dostosowywana do potrzeb systemu ochrony zdrowia, dlatego nie rośnie tak szybko, jak liczba kandydatów.