żelowa zabawka
Dziecko tylko usiadło na tylnym siedzeniu. Sekundy później jego mama usłyszała krzyk, którego nigdy nie zapomni. fot. Kimmie Staggs / Facebook

Nastolatka z Wirginii Zachodniej trafiła do szpitala po tym, jak miękka, żelowa zabawka eksplodowała na jej nogach w nagrzanym samochodzie. Jej mama Kim Staggs teraz ostrzega innych rodziców, aby nie lekceważyli podobnych gadżetów pozostawionych w rozgrzanych autach.

REKLAMA

Niepozorna zabawka spowodowała zagrożenie

To miał być zwykły przejazd samochodem po odebraniu córki od dziadków. Kim Staggs z Wirginii Zachodniej nie wiedziała jednak, że na tylnym siedzeniu auta znajduje się miękka, żelowa zabawka przypominająca galaretowate gadżety sensoryczne.

Kiedy jej córka Natalee usiadła w samochodzie, nikt nie spodziewał się, że za chwilę wydarzy się coś tak niebezpiecznego. Po krótkiej chwili jazdy zabawka pękła, a gorąca zawartość wylała się na nogi dziewczynki.

Kim Staggs wspomina:

"Nie przejechaliśmy nawet mili, a ona po prostu wydała z siebie ten mrożący krew w żyłach krzyk. Serce mi się ścisnęło" – powiedziała Kim Staggs w rozmowie z KDKA, cytowanej przez CBS.

Kiedy mama odwróciła się w stronę dziecka, zobaczyła, że zabawka pokryta jest przezroczystą, lepką substancją. Później okazało się, że był to silikon.

logo
Poparzona dziewczynka fot. Kimmie Staggs / Facebook

Rozgrzany samochód zadziałał jak piekarnik

Specjaliści zwracają uwagę, że wnętrze samochodu podczas upałów może bardzo szybko osiągać wysokie temperatury. W tym przypadku auto stało się miejscem, w którym miękka zabawka zaczęła się nagrzewać, rozszerzać i tracić swoją wytrzymałość.

Zabawki tego typu są wypełnione żelową substancją, która normalnie ma zapewniać przyjemne doznania podczas ściskania. Jednak pod wpływem wysokiej temperatury ich konstrukcja może ulec uszkodzeniu.

Kim Staggs udostępniła zdjęcia córki, na których widać poparzone uda dziewczynki pokryte lepką substancją. Kobieta opisała zawartość zabawki jako gęstą masę przypominającą rozgrzany deser.

"To, co było w środku, było gęste. Przypominało gorące toffi po ostygnięciu" – wspominała Staggs.

logo
Poparzona dziewczynka fot. Kimmie Staggs / Facebook

Na szczęście lekarze w szpitalu szybko zajęli się dziewczynką. Natalee otrzymała leczenie z wykorzystaniem środków chłodzących oraz soli fizjologicznej.

Po tym zdarzeniu Kim Staggs postanowiła nagłośnić historię, aby ostrzec innych rodziców. Podkreśla, że nawet niewinna z pozoru zabawka może stać się niebezpieczna, jeśli zostanie pozostawiona w nagrzanym samochodzie.

"Jeśli uda nam się temu położyć kres, to jest nasz cel".

Jak widać, rozgrzany samochód może zmienić zwykłe rzeczy w realne zagrożenie. Najważniejsze jest, aby rodzice byli świadomi takich sytuacji i reagowali wcześniej, zanim dojdzie do wypadku.

Źródło: nypost.com

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl