zdjęcie dzieci na osiedlowej grupie w internecie
Na sąsiedzkiej grupie internetowej, na jednym z krakowskich osiedli pojawiły się zdjęcia dzieci. To praktyka powszechnie stosowana w całej Polsce. pexel.com

Zdjęcia z placu zabaw, boiska czy hotelowych animacji coraz częściej trafiają do internetu bez wiedzy rodziców. Czasem mają być "przestrogą", innym razem zwykłą pamiątką. Problem pojawia się wtedy, gdy na fotografii można rozpoznać dziecko, a jego opiekunowie nie wyrazili zgody na publikację. Co w takiej sytuacji mówi prawo?

REKLAMA

Jeszcze kilka lat temu sąsiedzkie konflikty kończyły się rozmową pod blokiem. Dziś coraz częściej przenoszą się do internetu.

Na osiedlowych grupach w mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia dzieci, którym mieszkańcy zarzucają niewłaściwe zachowanie – bieganie po placu zabaw po godzinach ciszy, wspinanie się na urządzenia czy jazdę na rowerze w miejscach, gdzie nie wszystkim to odpowiada. Autorzy takich wpisów tłumaczą, że chcą zwrócić uwagę rodzicom. Ci z kolei pytają – kto w ogóle dał prawo do fotografowania ich dzieci i publikowania ich wizerunku w sieci?

Podobne sytuacje zdarzają się również podczas wakacji. Hotele czy ośrodki wypoczynkowe chętnie pokazują w mediach społecznościowych animacje dla najmłodszych, zdjęcia z basenu czy wieczornych występów. Rodzice nie zawsze mają jednak świadomość, że ich dziecko znalazło się na opublikowanym materiale.

Samo zrobienie zdjęcia to jedno, jego publikacja – drugie

Jak podkreśla w rozmowie z Onetem radca prawny Ryszard Stolarz z kancelarii SB Legal, opublikowanie zdjęcia dziecka z widoczną twarzą może prowadzić do naruszenia jego dóbr osobistych.

"Zdjęcia dzieci z widocznymi twarzami opublikowane na forum osiedlowym mogą prowadzić do naruszenia dóbr osobistych małoletnich" – wyjaśnia ekspert.

Jeżeli dodatkowo fotografia opatrzona jest komentarzem sugerującym niewłaściwe zachowanie dziecka lub naraża je na ośmieszenie, sytuacja może być jeszcze poważniejsza.

Rodzice nie są bezradni

Zdaniem prawnika rodzice, którzy uznają publikację za bezprawną, mają kilka możliwości działania.

Pierwszym krokiem powinien być kontakt z autorem wpisu lub administratorem grupy i wezwanie do usunięcia zdjęcia. W wielu przypadkach już taka reakcja wystarcza, by fotografia zniknęła z internetu.

Jeżeli jednak publikacja pozostaje dostępna lub została zamieszczona przez podmiot przetwarzający dane osobowe – na przykład firmę, hotel czy instytucję – rodzice mogą złożyć skargę do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Możliwe jest również dochodzenie ochrony dóbr osobistych na drodze cywilnej.

Kiedy sprawa może trafić na policję?

Nie każda publikacja zdjęcia dziecka będzie miała charakter przestępstwa. Są jednak sytuacje, w których do sprawy mogą zostać włączone organy ścigania.

Jak wyjaśnia Ryszard Stolarz dla Onetu, może się tak stać między innymi wtedy, gdy publikacji towarzyszą obraźliwe komentarze wobec dziecka, dochodzi do uporczywego nękania lub zdjęcia są wykorzystywane w sposób, który może wyczerpywać znamiona przestępstwa.

Nie każda fotografia wymaga zgody

Ekspert w rozmowie z Onetem zwraca jednocześnie uwagę, że przepisy nie oznaczają całkowitego zakazu fotografowania dzieci w przestrzeni publicznej.

Inaczej oceniana będzie sytuacja, gdy dziecko stanowi jedynie niewielki element większego kadru – na przykład tłumu podczas koncertu, zdjęcia plaży czy ogólnego ujęcia placu zabaw. W takich przypadkach nie zawsze dochodzi do rozpowszechniania wizerunku konkretnej osoby. Każdą sytuację należy jednak oceniać indywidualnie.

Warto pamiętać o jednej zasadzie

W dobie mediów społecznościowych bardzo łatwo nacisnąć przycisk "Opublikuj". Znacznie trudniej później usunąć zdjęcie, które zaczęło krążyć po internecie.

Dlatego, zanim zamieścimy fotografię cudzego dziecka – nawet jeśli wydaje nam się niewinna – warto zadać sobie proste pytanie, czy sami chcielibyśmy, aby ktoś bez naszej wiedzy publikował wizerunek naszego syna lub córki?

To często najlepszy wyznacznik tego, gdzie kończy się troska o wspólne dobro, a zaczyna naruszanie czyjejś prywatności.

Źródło: onet.pl