
Dlaczego tak wielu rodziców, mimo najlepszych chęci, powiela błędy wychowawcze swoich rodziców? Krótka historia o dziecku, które przewróciło się i podarło spodnie, pokazuje, jak łatwo zranić dziecko słowami. Ta perspektywa skłania do refleksji nad tym, jak przerwać międzypokoleniowe schematy wychowania.
Powielamy schematy naszych rodziców
Mimo wiedzy i świadomości, jaką mają dziś rodzice na temat wychowania dzieci, nie da się przejść przez rodzicielstwo bez popełniania błędów. Świadomość tego, że nie jesteśmy idealni, daje jednak przestrzeń do pracy nad sobą, rozwoju i stawania się coraz lepszym opiekunem.
Wielu rodziców, mimo tej świadomości, wynikającej również z własnych doświadczeń z dzieciństwa, powiela błędy swoich rodziców. Część z nas doskonale wie, co nasi rodzice robili źle i pamięta, jakie zachowania czy słowa były dla nas krzywdzące. Nie każdy jednak potrafi przerwać te międzypokoleniowe schematy.
Zdarza się, że – szczególnie pod wpływem emocji – mówimy do swoich dzieci dokładnie to samo, co sami słyszeliśmy jako dzieci. I choć wiemy, jak bardzo nas to bolało, z jakiegoś powodu automatycznie powielamy te wzorce. Dopiero uświadomienie sobie tego mechanizmu daje szansę na jego przerwanie.
Do takich refleksji skłoniła mnie krótka historia o dziecku, które przewróciło się i podarło spodnie. To przecież zwykły wypadek, szczególnie w przypadku kilkulatka, który dopiero rozwija swoją koordynację ruchową i od czasu do czasu się potyka.
Influencerka znana jako Mama Planuje, tworząca treści o rodzicielstwie, napisała: "Wywróciłam się na chodniku i zrobiła się dziura w spodniach. Mąż powiedział, że jutro do pracy idę w samych majtkach, bo nie będzie mi co chwilę nowych ciuchów kupował".
Te kilka zdań wystarczy, by spojrzeć na podobne sytuacje z zupełnie innej perspektywy. Nagle dziecko przestaje być kimś, kogo łatwo skarcić czy zawstydzić, a staje się pełnoprawnym człowiekiem, wobec którego obowiązują te same zasady szacunku, jakie stosujemy wobec dorosłych.
Odpowiedzialność jest na rodzicu, nie na dziecku
Postawienie się w roli dziecka, ale z wiedzą i doświadczeniem dorosłej osoby, dla jednych będzie szokujące, dla innych odkrywcze, a dla jeszcze innych może stać się impulsem do zmiany. Być może ktoś zauważy, że sam w podobny sposób rani swoje dziecko. Żyjemy w czasach, w których wielu z nas jest zmęczonych, przebodźcowanych i niecierpliwych.
To jednak nie usprawiedliwia obwiniania dzieci za sytuacje losowe, na które nie mają pełnego wpływu. Kilkulatek nie zawsze jest w stanie uniknąć upadku czy przewidzieć, że podczas zabawy zniszczy ubranie.
Wybuch złości czy karanie dziecka za takie sytuacje odbiera mu poczucie bezpieczeństwa, które powinno czuć przy rodzicu. Nie powinno mieć poczucia winy za coś, za co odpowiedzialność ponoszą dorośli. Dopiero gdy zamiast kilkuletniego dziecka wyobrazimy sobie dorosłą osobę, do której ktoś mówi, że od jutra będzie chodzić bez spodni, bo zniszczyła jedną parę, dostrzegamy, jak bardzo takie słowa są upokarzające i pozbawione szacunku.
Autorka wpisu dodała pod postem również: "Pomyślcie, że macie 10 lat i w taki sposób mówi do Was tata. Dla wielu osób taka sytuacja może być abstrakcyjna, jednak w moim dzieciństwie takie słowa były dość częste. [...] Zdaje sobie sprawę, że nawet w obecnych czasach rodzice nie mają pieniędzy na dużo ciuchów ale nie powinny za to obwiniać dzieci".
Być może właśnie na tym polega świadome rodzicielstwo – nie na tym, żeby nigdy nie popełniać błędów, ale żeby umieć je zauważyć i zastanowić się, skąd się biorą. Czasem jedno zdanie, jedno porównanie czy jedna krótka historia z mediów społecznościowych wystarczą, by spojrzeć na własne reakcje z zupełnie innej perspektywy. A jeśli dzięki temu choć jedno dziecko usłyszy mniej raniących słów niż jego rodzic kiedyś, to znaczy, że udało się przerwać kolejny pokoleniowy schemat.
Zobacz także




