tata z synem robią zakupy w markecie
Z perspektywy osoby trzeciej łatwo nam przypiąć ojcu łatkę wyrodnego rodzica. fot. Kitreel/ storyblocks.com

Krzyk ojca na dzieci przy kasie samoobsługowej poruszył internet i zaognił dyskusję o granicach rodzicielskiej cierpliwości. Ta scena z Biedronki pokazuje, jak presja codzienności odbija się na relacjach rodziców z dziećmi. Czy w takich momentach łatwiej oceniać, niż spróbować zrozumieć drugą stronę?

REKLAMA

Ojciec nakrzyczał na dzieci w sklepie

Żyjemy w czasach, w których wszystko ma być "na już". Oczekujemy szybkich efektów, błyskawicznej obsługi w sklepie, niezawodnych sprzętów, które nigdy się nie zawieszają. Tymczasem życia nie da się przeżyć na najwyższych obrotach bez przerwy.

A współcześni rodzice niosą na swoich barkach tak ogromną odpowiedzialność, presję i liczbę zobowiązań, że nie zawsze są w stanie to wszystko udźwignąć. Często kończy się to wybuchem złości i dramatycznie niskim poziomem cierpliwości. Niestety – bardzo często rykoszetem obrywają dzieci.

O takiej przykrej sytuacji w Biedronce napisała jedna z użytkowniczek Threads:

"Biedronka, godziny popołudniowe, kasy samoobsługowe. Przy jednej z kas dwójka początkujących nastolatków (takich bardziej 11-13 niż 15-17), z zakupami jak na wojnę. Robią, co mogą, ale kasa się zacina. Do ojca tych dzieci, który nawrzeszczał na nie na cały sklep, że niczego się nie uczą w szkole i nawet zakupów nie potrafią zrobić: czy pokazać Ci, jak można poprosić pracownika sklepu do zaciętej kasy? Wyładowywanie frustracji na swoich dzieciach nie przyspieszy rozwiązania tej patowej sytuacji" – pyta na koniec swojego wpisu autorka o nicku @idelcu.

I z jednej strony myślę sobie, że w tej scence wszystko widać jak na dłoni. Są dzieci, które nie mają żadnego wpływu na rzeczy martwe i nie potrafią poradzić sobie z zepsutą kasą. Jest też ojciec – spieszący się, sfrustrowany, wylewający skumulowaną złość na własne dzieci. Moim pierwszym odruchem jest irytacja. Na dorosłego mężczyznę, który powinien panować nad emocjami i nad tym, co mówi.

Żyjemy za szybko, mamy na sobie za dużo presji

Jasne – dzisiejszym rodzicom często brakuje cierpliwości, denerwuje ich nieporadność dzieci, ich brak doświadczenia czy umiejętności. Trzeba jednak pamiętać, że nie widzimy całego obrazu. Być może ten mężczyzna przez długi czas miał zasoby, był spokojny i uważny, ale jest tylko człowiekiem – a człowiekowi ta cierpliwość czasem się kończy.

Nie wiemy, jak wygląda jego ojcostwo na co dzień i czy to nie był po prostu dzień, w którym był skrajnie zmęczony, przebodźcowany i przytłoczony liczbą obowiązków. To przecież zdarza się każdemu z nas. W komentarzach pod postem ktoś słusznie zauważył, że słowa mężczyzny wobec dzieci były okrutne.

"[...] info do rodziców na temat szkoły i dzieci, przede wszystkim dzieci: Nie, szkoła nie uczy obsługi kas, prania, gotowania, sprzątania, prasowania itd. To wasze zadanie, żeby je tego nauczyć w przyjaznej, zachęcającej atmosferze. Skoro tego nie zrobiliście to nie miejcie pretensji do innych. Do dzieci w szczególniści. To one powinny mieć pretensje do was" – napisał jeden z komentujących.

Tak, to rodzica odpowiedzialność – a nie szkoły – nauczyć dziecko funkcjonowania w społeczeństwie. W tym również obsługi kasy samoobsługowej albo tego, jak poprosić pracownika sklepu o pomoc, gdy coś nie działa.

Z drugiej strony myślę jednak, że z bezpiecznej odległości i z innej perspektywy zawsze łatwo jest oceniać. Równie łatwo w tej sytuacji przypiąć ojcu łatkę złego, wyrodnego rodzica, który wyładowuje frustrację na dzieciach. Tylko że my naprawdę nie wiemy, co doprowadziło go faktycznie do takiego wybuchu i sama sytuacja z zepsutą kasą i nieporadnymi nastolatkami wcale nie musiała być powodem.

Może więc zamiast kolejnego szybkiego osądu warto na chwilę się zatrzymać. Pomyśleć o tym, jak cienka bywa granica między cierpliwością a bezsilnością. I jak bardzo dzieci potrzebują nie idealnych rodziców, ale takich, którzy – nawet jeśli czasem zawiodą – potrafią później powiedzieć: "Przepraszam". Bo to właśnie z takich momentów dzieciaki uczą się najwięcej.

Czytaj także: