nauczycielka pisze markerem na tablicy
Nauczyciele mają dość obietnic MEN, których nikt nie spełnia. fot. Irene Vega/Pexels

Nauczyciele coraz głośniej mówią o strajku i oskarżają rząd o niewywiązanie się z obietnic dotyczących podwyżek. Związek Nauczycielstwa Polskiego ostrzega, że cierpliwość pedagogów się skończyła, a jesienią w szkołach mogą rozpocząć się protesty. Decyzje w sprawie dalszych działań mają zapaść już pod koniec czerwca.

REKLAMA

Nauczycielom skończyła się cierpliwość

Od czasu objęcia władzy przez obecny rząd w 2023 roku nauczyciele liczyli na realizację wyborczych obietnic, m.in. dotyczących wzrostu wynagrodzeń. Przypominają, że Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiadało powiązanie ich pensji ze wskaźnikami gospodarczymi oraz wprowadzenie regularnych i systematycznych podwyżek.

Dziś wielu pedagogów przyznaje, że ich cierpliwość się wyczerpała. Coraz częściej mówią publicznie, że nie wykluczają strajku, jeśli rząd nadal będzie ignorował ich wielomiesięczne postulaty.

"Nie ma obawy, że podwyżka wynagrodzeń nauczycieli spowoduje takie patologie jak w środowisku lekarskim, bo nauczyciele nie pracują na kontraktach. Czas obietnic już minął a wszystko wskazuje na to, że związek będzie zmuszony do podjęcia radykalnych form protestu" – powiedzieli podczas środowej konferencji prasowej 24 czerwca przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego.

ZNP przedstawił wyniki raportu dotyczącego ryzyka psychologicznego oraz wpływu stresu zawodowego na nauczycieli. Podczas konferencji podkreślono, że rezultaty badań są alarmujące, a ich treść została przekazana władzom resortu edukacji. Pedagodzy mają nadzieję, że rząd podejmie wreszcie konkretne działania na rzecz poprawy ich sytuacji zawodowej.

Niewykluczone, że będzie strajk

Prezes ZNP, Sławomir Broniarz, tak komentował obecną sytuację: "W każdym normalnym zakładzie pracy, jeżeli pracodawca zleca pracownikowi dodatkowe czy nowe zajęcie, to jest to także rozpatrywane w kontekście wzrostu jego uposażenia. 3 proc. wskaźnik wzrostu nie odpowiada tym kryteriom".

Dodał, że nauczyciele mają prawo do podwyżek, które nie ograniczają się do 3 proc., lecz mają charakter realny i systematyczny. Przyznał również, że środowisko jest już zmęczone ciągłym oczekiwaniem i nie zamierza bez końca "się prosić". Coraz poważniej rozważane są różne formy protestu. Nie wyklucza się, że jesienią w szkołach mogą odbywać się akcje strajkowe, które wpłyną na organizację zajęć.

Broniarz potwierdził, że wiele wyjaśni się podczas posiedzenia Zarządu Głównego ZNP, które odbędzie się 30 czerwca. Wówczas mają zapaść decyzje dotyczące ewentualnych form protestu w najbliższym czasie.

Wiceprzewodnicząca związku Urszula Woźniak podkreśliła, że cierpliwość nauczycieli dobiegła końca, podobnie jak czas przeznaczony na oczekiwanie na decyzje rządu. Zaznaczyła, że środowisko nauczycielskie nie stwarza ryzyka występowania patologii związanych z wysokimi wynagrodzeniami, ponieważ pedagodzy nie pracują na kontraktach.

Przedstawiciele ZNP podkreślali przede wszystkim, że walczą o godne zarobki dla osób, które legalnie pracują na umowach o pracę i odprowadzają podatki. Ich zdaniem nauczyciele zasługują na wynagrodzenia odpowiadające odpowiedzialności i znaczeniu wykonywanego zawodu.

Źródło: samorzad.pap.pl