
Praca zdalna dla wielu osób stała się codziennością, ale nauczyciele nie mają takiej możliwości. W Wielkiej Brytanii pojawił się pomysł, by rekompensować pedagogom brak dostępu do pracy hybrydowej specjalnym dodatkiem do pensji. Czy podobna dyskusja mogłaby rozpocząć się także w Polsce?
Jeszcze kilka lat temu możliwość pracy zdalnej była przywilejem dostępnym dla nielicznych. Dziś dla wielu osób stała się standardem. W niektórych branżach pracownicy wykonują obowiązki z domu przez kilka dni w tygodniu, oszczędzając czas na dojazdach i zyskując większą elastyczność. Jest jednak grupa zawodowa, która z takich rozwiązań praktycznie nie może korzystać. Chodzi o nauczycieli.
Coraz częściej pojawiają się głosy, że brak możliwości pracy zdalnej powinien być uwzględniany przy ustalaniu wynagrodzeń. Taki pomysł pojawił się właśnie w Wielkiej Brytanii.
Szkoła nie przeniesie się do domu
Część obowiązków nauczyciele wykonują poza szkołą – przygotowują materiały, sprawdzają klasówki czy uzupełniają dokumentację, natomiast sama istota ich pracy wymaga obecności w placówce.
To właśnie dlatego nauczyciele zostali niemal całkowicie pominięci przez rewolucję związaną z pracą hybrydową. Podczas gdy wiele osób z wyższym wykształceniem może pracować z domu choćby kilka dni w tygodniu, pedagodzy muszą codziennie stawiać się w szkole.
Zdaniem ekspertów z brytyjskiej National Foundation for Educational Research (NFER) może to być jeden z powodów, dla których część nauczycieli decyduje się na zmianę zawodu.
Pomysł nowego dodatku
Autorzy raportu NFER zaproponowali wprowadzenie specjalnego dodatku dla tzw. pracowników pierwszej linii, czyli osób, których obowiązki wymagają fizycznej obecności w miejscu pracy.
W tej grupie znaleźliby się m.in. nauczyciele. Eksperci wyliczyli, że rekompensata za brak dostępu do pracy zdalnej mogłaby odpowiadać podwyżce wynagrodzenia o około 1,8 proc.
Ich zdaniem nie chodzi wyłącznie o pieniądze, ale o zauważenie zmiany, jaka zaszła na rynku pracy. Dla wielu pracowników możliwość pracy zdalnej stała się dziś jednym z podstawowych benefitów, podobnie jak dodatkowe dni wolne czy prywatna opieka medyczna.
Nie tylko kwestia pensji
Raport zwraca uwagę na problem, który dobrze znają również polskie szkoły. Coraz trudniej pozyskiwać nowych nauczycieli i zatrzymywać tych, którzy już pracują w zawodzie.
W debacie publicznej najczęściej mówi się o wynagrodzeniach, ale coraz więcej ekspertów zauważa, że nauczyciele porównują dziś swoją sytuację nie tylko z innymi pedagogami, ale również z osobami zatrudnionymi w administracji, biznesie czy sektorze nowych technologii.
W wielu zawodach osoby z podobnym wykształceniem mogą liczyć nie tylko na wyższe zarobki, ale także większą elastyczność, możliwość pracy z domu i łatwiejsze godzenie życia zawodowego z prywatnym.
Czy taki pomysł miałby sens w Polsce?
Propozycja dodatku dotyczy Wielkiej Brytanii, wywołała dyskusję również wśród polskich nauczycieli. Niektórzy podkreślają, że byłby to sygnał, iż państwo dostrzega specyfikę ich pracy. Inni zwracają uwagę, że nawet dodatkowe pieniądze nie rozwiążą problemu osób, które z różnych powodów potrzebują większej elastyczności.
Nie zmienia to faktu, że temat pokazuje nowy sposób myślenia o zawodzie nauczyciela. Coraz częściej mówi się nie tylko o wysokości pensji, ale także o warunkach pracy i benefitach, które dla młodszych pracowników mają dziś ogromne znaczenie.
Bo choć lekcji nie da się prowadzić przez ekran komputera z domowego salonu, pytanie o to, jak zatrzymać nauczycieli w szkołach, pozostaje aktualne także po tej stronie Europy.
Źródło: strefaedukacji.pl za: The Guardian
Zobacz także


