Na zdjęciu Barbara Nowacka
Pojawiła się propozycja powiązania pensji nauczycieli z wskaźnikami gospodarczymi. Instagram @barbaranowacka

Barbara Nowacka zapowiada zmiany w wynagrodzeniach nauczycieli. Chce powiązać ich pensje z sytuacją gospodarczą i podkreśla, że postulaty środowiska są uzasadnione.

REKLAMA

Barbara Nowacka zapowiada zmiany, które mogą mieć realny wpływ na wynagrodzenia nauczycieli. Chodzi o powiązanie ich pensji z sytuacją gospodarczą, a nie z decyzjami politycznymi.

Pensje nauczycieli zależne od gospodarki

Podczas wystąpienia na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach minister edukacji mówiła o konieczności zmian w systemie wynagrodzeń nauczycieli. Jej zdaniem obecne rozwiązania nie odpowiadają realiom rynku pracy.

Nowacka podkreśliła, że powiązanie pensji z sytuacją polityczną było błędem. Dlatego popiera rozwiązanie, które uzależniałoby wynagrodzenia od wskaźników gospodarczych. To nie pierwszy raz, gdy MEN znów obiecuje podwyżki, a Nowacka mówi o "jakimś wskaźniku" — środowisko oświatowe od lat czeka na konkrety.

Minister nie miała wątpliwości, że nauczyciele powinni zarabiać więcej. "Nauczyciele dzisiaj mówią: powinniśmy zarabiać więcej i mają absolutną rację" – podkreśliła.

Zaznaczyła też, że same podwyżki to nie wszystko. Równie ważne są warunki pracy w szkołach.

Nie tylko pensje. Kluczowe też warunki pracy w szkołach

Wśród zapowiadanych zmian pojawiły się również kwestie organizacyjne. Nowacka mówiła o stopniowym zmniejszaniu liczebności klas oraz poprawie warunków pracy nauczycieli.

Podkreśliła także, że konieczne jest zwiększenie stabilności zatrudnienia, szczególnie dla osób, które dopiero wchodzą do zawodu. Nic dziwnego — jeśli zazdrościsz nauczycielom, przepracuj rok w szkole, to pogadamy — codzienność pedagogów to stres, nadgodziny i ogromna odpowiedzialność.

Kryzys kadrowy — coraz mniej chętnych do zawodu nauczyciela

Temat wynagrodzeń pojawił się w nieco szerszym kontekście – coraz mniejszego zainteresowania zawodem nauczyciela wśród młodych ludzi. Jak przyznała minister, to zjawisko nie dotyczy tylko Polski, ale widoczne jest także w innych krajach.

"Zawody służby społecznej są dziś znacznie mniej popularne jako wybór młodych ludzi" – mówiła Nowacka.

Problem jest jednak głębszy, niż wynikałoby to z deklaracji resortu. W polskich szkołach psychologów, matematyków, polonistów brak i polska szkoła szuka ratunku — system w dużej mierze opiera się dziś na nauczycielach-emerytach. O tym, jak wygląda Dzień Nauczyciela i kryzys w szkołach oraz ile zarabiają nauczyciele naprawdę, pisał szczegółowo INNPoland — Polska jest w gronie krajów OECD, w których pedagodzy zarabiają najmniej w relacji do średniej krajowej.

Jej zdaniem, żeby odwrócić ten trend, potrzebne są konkretne działania takie jak lepsze doradztwo zawodowe, promocja zawodu nauczyciela, ale przede wszystkim właśnie realne podniesienie wynagrodzeń.

Zachęty dla młodych pedagogów

Minister zaznaczyła, że już teraz podejmowane są kroki, które mają ułatwić wejście do zawodu. Jednocześnie podkreśliła, że to dopiero początek zmian.

Kluczowe mają być zachęty dla młodych nauczycieli. Nie tylko finansowe, ale także związane z poczuciem stabilności i bezpieczeństwa zatrudnienia.

Kierunek zmian w systemie wynagrodzeń

Propozycja powiązania pensji nauczycieli z wskaźnikami gospodarczymi to jedno z rozwiązań, które – według minister – może uporządkować system wynagrodzeń i uniezależnić go od bieżących decyzji politycznych. Wcześniej Nowacka zapowiadała już, że nauczyciele dostaną pensje powiązane z gospodarką, a Nowacka obiecuje stabilne wzrosty do 2027 roku.

Na razie to zapowiedź i kierunek, który zyskuje poparcie wśród części środowiska. Jeśli zmiany wejdą w życie, mogą znacząco wpłynąć na sytuację nauczycieli w Polsce.

Źródło: wprost.pl