
Monety, baterie, śrubki i części zabawek – wszystkie te przedmioty zostały wcześniej połknięte przez dzieci i usunięte przez lekarzy. Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka przygotowało wyjątkową wystawę, która ma przypominać rodzicom, jak niewiele potrzeba, by doszło do groźnego wypadku.
Monety, baterie, śrubki, elementy zabawek, a nawet klucz czy słuchawka douszna. To nie eksponaty z muzeum, lecz przedmioty wyjęte z przewodu pokarmowego dzieci przez lekarzy Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka im. św. Jana Pawła II w Katowicach. Szpital przygotował wyjątkową wystawę, która ma uświadamiać rodzicom, jak łatwo może dojść do niebezpiecznego wypadku.
Przedmioty, które nigdy nie powinny znaleźć się w dziecięcych buziach
W Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka powstała tzw. "gablota grozy" – ekspozycja przedmiotów połkniętych przez najmłodszych pacjentów. Wszystkie prezentowane rzeczy zostały wcześniej usunięte podczas zabiegów endoskopowych wykonywanych w szpitalu.
Na wystawie można zobaczyć monety, śrubki, agrafki, elementy biżuterii, części zabawek czy baterie. Choć wiele z nich wydaje się niepozornych, lekarze podkreślają, że mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia dziecka.
– To bardzo duży zestaw połkniętych przedmiotów, począwszy od monet jednogroszowych, na pięciozłotowych kończąc, ale także przedmiotów znacznie bardziej niebezpiecznych, czyli ostrych oraz płaskich baterii – mówił w materiale opublikowanym przez portal wkatowicach.eu Wojciech Gomułka, rzecznik placówki.
Baterie są szczególnie niebezpieczne
Lekarze zwracają uwagę, że jednym z największych zagrożeń są baterie guzikowe. Po połknięciu mogą bardzo szybko uszkodzić tkanki przewodu pokarmowego.
– Płaskie baterie mogą w przewodzie pokarmowym bardzo szybko się rozszczelnić, co stanowi śmiertelne zagrożenie dla dziecka – ostrzegał rzecznik szpitala.
Eksperci podkreślają, że w przypadku podejrzenia połknięcia baterii nie należy czekać na pojawienie się objawów, lecz jak najszybciej zgłosić się po pomoc medyczną.
Takich przypadków jest więcej, niż mogłoby się wydawać
Choć wielu rodzicom może wydawać się, że połknięcie niebezpiecznego przedmiotu to rzadki wypadek, rzeczywistość wygląda inaczej.
Jak informuje GCZD, dzieci trafiające do szpitala po połknięciu różnych przedmiotów są niemal codziennością.
– Takich pacjentów mamy praktycznie codziennie. Bywa, że w pracowni endoskopii mamy nawet kilku dziennie. Tygodniowo jest to kilka, a nawet kilkanaście osób – mówi Wojciech Gomułka.
To właśnie dlatego szpital zdecydował się pokazać rodzicom przedmioty, które na co dzień trafiają do dziecięcych dróg oddechowych lub przewodu pokarmowego.
Niestety, część takich historii kończy się tragicznie. Wstrząsającym przykładem była sprawa, w której w domu dziecka w Sosnowcu zmarł 10-letni Piotrek, a sekcja zwłok ujawniła przyczynę śmierci – chłopiec udławił się pionkiem do gry planszowej, a próby udrożnienia dróg oddechowych okazały się nieskuteczne.
Wystawa ma przede wszystkim edukować
Celem "gabloty grozy" nie jest szokowanie, ale zwrócenie uwagi na zagrożenia, które często znajdują się w naszych domach na wyciągnięcie ręki dziecka.
Lekarze przypominają, by regularnie sprawdzać stan zabawek, usuwać uszkodzone elementy, a drobne przedmioty, baterie, monety czy biżuterię przechowywać poza zasięgiem najmłodszych.
To szczególnie ważne w przypadku dzieci do 3. roku życia, które poznają świat przede wszystkim poprzez dotyk i wkładanie różnych rzeczy do ust.
– Stąd nasz apel do rodziców o troskę, uwagę i rozwagę, by tego typu niebezpieczne przedmioty nie znalazły się w zasięgu małych dzieci – podsumowuje rzecznik GCZD.
Na pewno warto też się dokształcać w jaki sposób udzielać w podobnych przypadkach pierwszej pomocy.
Zobacz także
Źródło: portal wkatowicach.eu.


