
Przemoc wobec dziecka nie zawsze zostawia siniaki. Historia Helenki pokazuje, że równie niebezpieczne mogą być zaniedbania i skrajnie niewłaściwe żywienie. Dziewczynka ważąca zaledwie 8 kilogramów trafiła do szpitala w stanie zagrożenia życia, a teraz jej rodzice usłyszeli zarzuty.
Przemoc wobec dziecka ma wiele twarzy
Przemoc wobec dziecka może przybierać różne formy. Nie zawsze oznacza bicie, szarpanie czy krzyki, czyli przemoc fizyczną. Często ma charakter psychiczny lub przejawia się w zaniedbaniach związanych z rozwojem dziecka czy zaspokajaniem jego podstawowych potrzeb fizjologicznych, takich jak odpowiednie żywienie czy higiena.
Specjaliści przypominają, że zaniedbanie bywa równie groźne jak przemoc fizyczna – przemoc psychiczna w rodzinie jest równie krzywdząca: wśród form krzywdzenia wymienia się także zaniedbywanie podstawowych potrzeb.
Skrajne zaniedbanie żywieniowe 3,5-letniej Helenki
W przypadku 3,5-letniej Helenki przemoc ze strony rodziców miała postać skrajnego zaniedbania żywieniowego. W 2024 roku dziewczynka trafiła do szpitala w stanie zagrożenia życia. Ważyła zaledwie 8 kilogramów, a od urodzenia jej dieta składała się wyłącznie z mleka matki oraz winogron.
"Dziecko było przyniesione przez matkę na rękach, w stanie zagrożenia życia. Wycieńczone, odwodnione, w skrajnym wygłodzeniu. Wymagało intensywnej terapii" – komentował stan zdrowia dziecka lek. Paweł Matecki ze Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze.
Dodał, że o nietypowej diecie dziecka usłyszał od matki podczas wywiadu medycznego. Kobieta przyznała, że córka od urodzenia była karmiona wyłącznie jej mlekiem oraz owocami. Lekarz odkreślił: "Rodzice byli przekonani, że działali słusznie. W swoich oczach nie zawinili. Karmili dziecko zgodnie ze swoimi przekonaniami".
Warto podkreślić, że nie ma to nic wspólnego z odpowiedzialnie prowadzoną dietą roślinną. Specjaliści są zgodni, że weganizm u dzieci wymaga wiedzy, należy go praktykować wyłącznie pod opieką dietetyka i z suplementacją m.in. witaminy B12 – a karmienie malucha samymi winogronami nie jest żadną dietą, lecz głodzeniem.
Areszt dla rodziców i zarzut znęcania
Po przyjęciu do szpitala stan 3,5-latki zaczął się stopniowo poprawiać. Dziewczynka otrzymała żywienie dożylne i doustne, leki oraz substancje odżywcze podawane osobom cierpiącym na skrajne niedożywienie. Stwierdzono jednak również deficyty neurologiczne i zaburzenia świadomości, które przejawiały się cofaniem w rozwoju.
Podczas hospitalizacji dziewczynka całkowicie przestała mówić. W szpitalu spędziła ponad miesiąc, a jej rodzice próbowali doprowadzić do wcześniejszego wypisania jej na własne żądanie. Gdy personel placówki dowiedział się o tych planach, poinformowano odpowiednie służby. W efekcie prokuratura aresztowała Magdalenę J. i Rafała B.
"Dziecko odżywiane było jedynie winogronami. Natomiast z napojów otrzymywało mleko matki. W toku przeprowadzonego postępowania prokurator powołał szereg biegłych, którzy wskazali, że stan dziecka wynikał z działań rodziców" – komentowała sprawę Ewa Antonowicz z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.
Po ośmiu miesiącach aresztu rodzice dziecka opuścili zakład karny, jednak pozostają pod policyjnym dozorem. Prokuratura przygotowuje przeciwko nim akt oskarżenia. "Biegli wskazują na to, że dziecko było głodzone. Podejrzanym rozszerzono zarzuty, uznając, że od urodzenia opieka nad dzieckiem prowadzona była w sposób niewłaściwy. Podczas oględzin w domu podejrzanych ujawniono pełną lodówkę, która posiadała wszystkie produkty żywnościowe" – poinformowała Antonowicz.
I dodała: "Opiekowali się małoletnią w nieprawidłowy sposób, w wyniku czego doszło do choroby realnie zagrażającej życiu. Czyn ten również zakwalifikowano jako znęcanie się nad małoletnią. Grozi za to nawet do 20 lat pozbawienia wolności".
"Działali z niewiedzy" – linia obrony rodziców
Rodzice Helenki nie przyznają się do zarzutów. Nie chcą również komentować sprawy w mediach ani rozmawiać z dziennikarzami. Po skierowaniu do nich pytań przez reporterów programu TVN "Uwaga!" odpowiedzi udzielił obrońca pary.
"Z tego, co jest już publicznie dostępne, to źródłem tego pomysłu na odżywianie były dobre doświadczenia jej matki, która uwierzyła w taką metodę odżywiania. Metodę, która jej zdaniem co najmniej uchroniła ją od ciężkiej choroby i wierzyła, że będzie ona najlepsza dla jej córki" – powiedział Krzysztof Szymański, prawnik ojca dziewczynki.
Dodał również: "Oni uważają, że jeżeli popełnili jakieś błędy, to popełnili je z jakiejś niewiedzy. Nie przewidywali, że ich zaniechania mogą doprowadzić do niekorzystnych skutków w stanie zdrowia dziecka".
Prawnik podkreślił, że poznał warunki życia swoich klientów i jest przekonany, że troszczyli się o córkę oraz ją kochali. Jednocześnie przyznał, że sam nie do końca rozumie motywy ich postępowania. Co ciekawe, ojciec dziewczynki jest emerytowanym policjantem, a matka prowadziła działalność gospodarczą związaną ze sprzedażą odzieży.
Skutki głodzenia, których nie da się cofnąć
Skutki niewłaściwego żywienia dziewczynka będzie odczuwać jeszcze przez wiele lat. Dieta frutariańska doprowadziła ją do skrajnego wycieńczenia organizmu. Dodatkowo prokurator Antonowicz zwróciła uwagę na inne niepokojące objawy:
"Konsekwencja złego żywienia to brak umiejętności gryzienia i połykania. Małoletnia nie wychowywała się z rówieśnikami, nie miała kontaktu z innymi dziećmi, była uzależniona od telefonu komórkowego". Ten ostatni wątek to osobny problem wielu rodzin – warto wiedzieć, jak zauważyć ,że dziecko jest uzależnione od telefonu.
Helenka dziś jest w rodzinie zastępczej
Obecnie 5-letnia Helenka przebywa w rodzinie zastępczej. Stopniowo odzyskuje sprawność, pozostaje pod opieką specjalistów i ma kontakt z rówieśnikami. Jak podaje portal "Uwaga!", dziewczynka jednak nadal nie mówi. Prokuratura zapewnia, że obecnie jest żywiona prawidłowo i spożywa wszystkie produkty, z wyjątkiem winogron.
To istotna informacja, ponieważ rodzice utrzymywali wcześniej, że 3,5-latka nie chciała jeść niczego innego i odmawiała wszystkich posiłków poza winogronami. Jak podaje wspomniany portal: "Rodzice nie mają kontaktu z córką, a miejsce jej przebywania trzymane jest w ścisłej tajemnicy. Po powrocie do swojego domu, para jest skryta i powściągliwa w kontakcie z mieszkańcami".
Źródło: uwaga.tvn.pl, zielonagora.wyborcza.pl
Zobacz także




