smutny chłopiec
Coraz więcej szkół wysyła rodziców do sądu. Psychologowie: "To zaczyna iść za daleko". fot. Pexels.com

Coraz więcej szkół zgłasza do sądów dzieci sprawiające trudności wychowawcze. Problem w tym, że w wielu przypadkach chodzi o uczniów w spektrum autyzmu albo z ADHD, którzy zamiast wsparcia dostają łatkę "problemu". Psychologowie i sami sędziowie przyznają dziś wprost: część szkół działa nadmiarowo i zbyt szybko przerzuca odpowiedzialność na sądy rodzinne.

REKLAMA

„Czułam się skrzywdzona". O tej historii przeczytałam na portalu tokfm.pl. Opisano w niej przypadek pani Ewy, która wychowuje Kubę, nastolatka w spektrum autyzmu. Chłopak chodzi do szkoły i świetnie radzi sobie z matematyką, ale ostatnio zaczął przechodzić trudniejszy okres. Na lekcjach chodził po klasie, śpiewał, czasem mówił sam do siebie albo chciał wyjść z sali. Zdarzyło się też, że popchnął kolegę.

Szkoła zamiast pomocy zawiadomiła sąd rodzinny

Szkoła uznała, że sprawą powinien zająć się sąd rodzinny. Placówka zawiadomiła więc sąd, aby zbadał sytuację rodziny.

„Ja wiedziałam od początku, że jesteśmy dobrymi rodzicami i że nic nam nie mogą zarzucić. I tak się stało. Sprawa w sądzie zakończyła się niczym, ale ile stresu przeszliśmy, jak się czuliśmy, to tylko my wiemy" – mówi pani Ewa.

Kobieta przyznaje, że najbardziej bolało ją poczucie stygmatyzacji.

„Czułam się stygmatyzowana, że jestem złym rodzicem, że inni patrzą na mnie »wilkiem«. Nikomu nie życzę takiego stresu. Nie ukrywam, czuję się skrzywdzona" – dodaje. To doświadczenie, które zna wielu opiekunów dzieci neuroatypowych — bo wciąż pokutuje przekonanie, że bezstresowe wychowanie nie istnieje, a „trudne" zachowanie dziecka to wyłącznie wina rodzica.

Szkoły coraz częściej wysyłają zawiadomienia do sądów

Sądy potwierdzają, że liczba takich spraw rośnie. Dane z kilku sądów rejonowych pokazują wyraźny trend wzrostowy. W Sądzie Rejonowym Łódź-Śródmieście w 2023 roku było 1233 spraw dotyczących wglądu w sytuację dziecka, a w 2025 już 1428. W Sądzie Rejonowym w Chełmie liczba takich spraw wzrosła ze 163 do 494.

Z kolei Sąd Rejonowy Lublin Zachód odnotował wzrost z 1416 do 1579 spraw. Nawet mniejsze sądy, jak ten w Puławach, zauważają podobny trend.

Sędziowie podkreślają, że wiele zawiadomień jest zasadnych i dotyczy naprawdę poważnych sytuacji. Chodzi m.in. o przemoc, kradzieże, używki, wagary czy zaniedbania opiekuńcze.

Sędzia Andrzej Mikołajewski tłumaczy, że szkoły zgłaszają również przypadki agresji wobec rówieśników, problemów psychicznych czy przemocy domowej. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy każde trudniejsze zachowanie dziecka zaczyna być traktowane jak sygnał poważnej patologii.

Psychologowie zwracają uwagę, że czasami wystarczy konflikt między uczniami albo impulsywna reakcja dziecka, by szkoła od razu kierowała sprawę do sądu. Tymczasem, jak pokazują relacje rodziców, dziecko z zaburzeniami w szkole traktuje się je jako niegrzeczne, zamiast szukać realnych przyczyn jego zachowania.

ADHD i autyzm bywają mylone z „brakiem wychowania"

Coraz częściej okazuje się też, że za trudnym zachowaniem stoi neuroróżnorodność dziecka. To ogromne wyzwanie także dla nauczycieli — nie bez powodu mówi się, że gdy w grę wchodzi ADHD, autyzm, dziecko w polskiej szkole, nauczyciele sobie nie radzą z dostosowaniem nauczania do indywidualnych potrzeb ucznia.

Sędzia Monika Pawłowska-Radzimierska przyznaje, że szkoły czasami wysyłają zawiadomienia bez wcześniejszej diagnozy dziecka albo bez prób rozwiązania problemu na miejscu.

„Bywa, że »niepokojące informacje« ze szkoły, np. agresywne zachowanie dziecka, wulgaryzmy, niepokój, chodzenie po klasie, wynikają z neuroróżnorodności dziecka" – tłumaczy sędzia.

To oznacza, że dziecko potrzebuje wsparcia specjalistów, a nie automatycznego uruchamiania procedur sądowych wobec rodziców.

„Procedura związana z wnoszeniem przez szkoły wniosków o wgląd w sytuację dziecka wydaje się być nadużywana" – przyznaje sędzia Monika Pawłowska-Radzimierska.

Jak dodaje, szkoły często nie próbują samodzielnie rozwiązać problemu razem z rodzicami, pedagogiem czy psychologiem. Zamiast tego odpowiedzialność przerzucają na sąd rodzinny.

Kluczem do uniknięcia takich sytuacji bywa wczesne rozpoznanie. Rodzice często zastanawiają się, czy autyzm u małego dziecka jest widoczny — bo im szybciej padnie diagnoza, tym łatwiej wdrożyć odpowiednie wsparcie. Ważne jest też, jak mówimy o spektrum publicznie. Jedna z mam, autorka apelu, by matka dzieci w spektrum: autyzm to nie widowisko, przypomina, że dzieci neuroatypowe zasługują na prywatność i godność — a nie na ocenianie przez pryzmat trudnych momentów.

Źródło: tok.fm

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl