Na zdjęciu dziewczynka przesyła buziaka.
Z perspektywy psychologicznej najważniejszy jest nie sam gest, ale jego znaczenie w relacji oraz reakcja dziecka. pexel.com

Dla jednych to zwyczajny gest czułości, dla innych przekraczanie granic. Temat całowania dzieci w usta od lat wywołuje emocje wśród rodziców. Psycholog tłumaczy, dlaczego w tej dyskusji najważniejsze jest przede wszystkim to jak dziecko odnajduje się w tego rodzaju geście bliskości.

REKLAMA

Jeszcze kilka lat temu mało kto publicznie dyskutował o tym, czy całowanie dzieci w usta jest właściwe. Dziś ten temat regularnie wraca w mediach społecznościowych i wywołuje ogromne emocje. Dla jednych rodziców to naturalny gest czułości, dla innych ewidentnie przekraczanie granic. Psycholog zwraca jednak uwagę, że najważniejsze w tej dyskusji jest coś zupełnie innego.

Rodzice podzieleni, psycholog komentuje

Ostatnio temat znów rozgrzał internet po wpisie jednej z mam. Kobieta przyznała, że została skrytykowana za całowanie swojego kilkumiesięcznego dziecka w usta. Zapytała więc innych rodziców, co o tym myślą. Odpowiedzi pokazały, jak bardzo podzieleni są dziś rodzice. Jedni pisali, że to dla nich normalny sposób okazywania miłości, inni przyznawali, że taki gest budzi w nich dyskomfort.

Jak podkreśla w rozmowie z nami mgr Sylwia M. Bartczak, psycholog z enel-med, sam spór pokazuje, jak bardzo zmienia się współczesne podejście do rodzicielstwa i granic w relacji z dzieckiem.

– Dla jednych rodziców jest to naturalny gest czułości, obecny od pokoleń i pozbawiony jakiegokolwiek podtekstu. Inni odbierają go jako przekroczenie pewnej symbolicznej granicy między relacją rodzicielską a bardziej intymnym sposobem wyrażania uczuć – tłumaczy psycholog.

Ekspertka zwraca uwagę, że małe dzieci nie odbierają pocałunku w usta w taki sposób jak dorośli.

– Z perspektywy psychologicznej najważniejszy jest jednak nie sam gest, ale jego znaczenie w relacji oraz reakcja dziecka. Małe dzieci nie postrzegają pocałunku w usta w sposób taki, jak my to postrzegamy – odbierają go przede wszystkim jako sygnał bliskości, bezpieczeństwa i akceptacji. Czułość fizyczna odgrywa istotną rolę w budowaniu więzi i poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego – wyjaśnia Sylwia Bartczak.

W komentarzach pod internetową dyskusją wielu rodziców podkreślało właśnie ten aspekt. Pisali, że ich dzieci same inicjują takie pocałunki albo że w ich rodzinach był to zawsze zwyczajny, niewinny gest czułości. Pojawiały się też głosy osób, które przyznawały, że same nie całują dzieci w usta, bo wolą okazywać bliskość inaczej np. przez przytulanie, pocałunki w czoło czy policzek.

Bakterie, opryszczka i temat zdrowotny

Choć dla wielu rodziców kontrowersje wokół całowania dzieci sprowadzają się do kwestii "intymności", w grę wchodzi też aspekt zdrowotny, którego nie wolno bagatelizować. Pisaliśmy o tym w analizie całowanie dzieci, przekazywanie bakterii czy lekcja bliskości? — gdzie lekarz pediatra wprost mówił, że w drodze pocałunku w usta można dziecku przekazać wirusy wielu chorób, z których najgroźniejszą medialnie jest opryszczka wargowa.

U noworodków wirus HSV-1 może wywołać śmiertelnie niebezpieczne opryszczkowe zapalenie mózgu. Najbezpieczniejszy i najmniej kontrowersyjny pozostaje pocałunek w policzek dziecka albo w jego czoło — szczególnie w okresie noworodkowym, gdy układ odpornościowy maleństwa dopiero się kształtuje.

Uważność na potrzeby dziecka kluczem

W mojej ocenie jako psychologa najważniejsze jest, aby rodzice kierowali się uważnością na potrzeby dziecka, a nie społeczną oceną czy internetowymi sporami. Zdrowa relacja opiera się na bliskości, ale również na szacunku dla granic, emocji i zmieniającego się wraz z wiekiem poczucia intymności

Psycholog podkreśla, że współczesna psychologia coraz mocniej zwraca uwagę na autonomię dziecka i jego prawo do wyznaczania granic.

– Kluczowe jest więc to, czy dziecko ma prawo odmówić i czy jego komfort jest respektowany. Jeśli maluch odsuwa się, nie chce takiej formy czułości albo czuje się skrępowany, rodzic powinien to uszanować bez wywierania presji. To ważny element budowania zdrowych relacji i poczucia sprawczości – tłumaczy ekspertka.

Coraz więcej specjalistów mówi o tym, że dzieci powinny od najmłodszych lat uczyć się, że mają prawo decydować o swoim ciele, nawet wobec najbliższych dorosłych. To dokładnie ten sam mechanizm, o którym pisaliśmy w analizie poznałam najczęstsze błędy w wychowaniu dziecka, jeden szczególnie się powtarza — łamanie autonomii dziecka w obszarze własnego ciała ("daj cioci buziaka, bo się obrazi", "no nie krzyw się, to tylko buziak") to jeden z najczęściej popełnianych błędów, którego konsekwencje mogą sięgać dorosłego życia. Dziecko, którego "nie" w sprawach dotyczących własnego ciała jest systematycznie ignorowane, w przyszłości może mieć problemy z asertywnością i wyznaczaniem granic w relacjach z innymi.

Jak zauważa psycholog, ogromne znaczenie mają też kultura, wychowanie i rodzinne normy.

– Warto również pamiętać, że sposób okazywania uczuć jest silnie związany z kulturą, wychowaniem i normami społecznymi. W niektórych rodzinach pocałunki w usta są czymś całkowicie naturalnym, w innych budzą dyskomfort lub są postrzegane jako nieodpowiednie. Dlatego emocje wokół tego tematu często wynikają bardziej z indywidualnych przekonań niż z jednoznacznych przesłanek psychologicznych – podkreśla Bartczak.

Reakcja dziecka jest najważniejsza

Ekspertka zaznacza też, że sama forma czułości nie jest najważniejsza, liczy się przede wszystkim kontekst i sposób, w jaki odbiera ją dziecko.

– W psychologii kluczowe znaczenie ma intencja, kontekst oraz sposób, w jaki dziecko odbiera daną formę bliskości. W wielu rodzinach jest to po prostu spontaniczny gest czułości i przywiązania, podobny do przytulania czy całowania w policzek – wyjaśnia.

To kluczowy punkt — bo niezależnie od tego, czy całujemy dziecko w usta, w policzek czy w czoło, najważniejsza pozostaje stała obecność fizycznej bliskości.

Świetnie pisał o tym portal naTemat.pl w artykule przytulajcie swoje dzieci, "brak dotyku może skutkować lękami, depresją, zmęczeniem" — psycholożka Małgorzata Osowiecka-Szczygieł z Uniwersytetu SWPS w Sopocie tłumaczyła, że dotyk uruchamia w mózgu konkretne procesy: wydzielanie oksytocyny, obniżenie poziomu kortyzolu, regulację układu nerwowego.

Wedle popularnej, choć nie do końca naukowo potwierdzonej zasady przypisywanej psychoterapeutce Virginii Satir, człowiek potrzebuje 4 uścisków dziennie, by przetrwać, 8 do prawidłowego funkcjonowania i 12 — by się rozwijać. Konkretne liczby można podważać, ale konsensus jest jeden: dziecko pozbawione czułości w prawdziwym sensie tego słowa choruje. I to zarówno emocjonalnie, jak i fizycznie.

Jednocześnie psycholog zwraca uwagę, że istnieje wyraźna granica między naturalną czułością a sytuacją, w której potrzeby dziecka przestają być respektowane.

– Niepokój może pojawić się wtedy, gdy dziecko wyraźnie nie chce takiego kontaktu, rodzic ignoruje dyskomfort lub sprzeciw, gest ma charakter wymuszony, dochodzi do zacierania granic intymności w sposób budzący u dziecka napięcie lub dezorientację – zaznacza.

– Współczesna psychologia podkreśla, że dzieci powinny uczyć się, że mają prawo decydować o swoim ciele i mówić "nie" także wobec dorosłych. Dlatego najważniejsze nie jest samo pytanie o pocałunek w usta, ale o to, czy relacja opiera się na szacunku, bezpieczeństwie i uwzględnianiu granic dziecka – dodaje psycholog.

A co z całowaniem przez dziadków, ciocie i wujków?

To w polskich domach często bywa większym problemem niż sama relacja rodzic-dziecko. Pokazaliśmy ten mechanizm w artykule babcia ciągle całuje moją córkę w usta, mam dość — matka opisuje swoją bezsilność wobec teściowej, która lekceważy jej prośby. To moment, w którym kwestia "pocałunku w usta" przestaje być wyborem rodziców — i zaczyna być testem dla rodzinnych granic. Eksperci podkreślają, że to rodzice mają prawo (i obowiązek) ustalać zasady dotyczące czułości okazywanej ich dziecku, nawet wobec najbliższych krewnych. Bez wyjątków.

Czułość w domu jako wzorzec dla dziecka

Co istotne — sam fakt, że rodzice w obecności dziecka czule się sobą zajmują, jest dla małego człowieka równie ważny, jak okazywanie czułości jemu. Pisaliśmy o tym w analizie całowanie się w związku, w którym są dzieci, jest bardzo ważne dla relacji. Badania opublikowane w "Sexual and Relationship Therapy" pokazują, że pary z dziećmi, które regularnie się całują na oczach swoich pociech, dają im realny sygnał: intymność i okazywanie sobie uczuć to naturalna część codzienności. Dziecko, które widzi taką relację rodziców, samo łatwiej rozwija zdrowe modele bliskości — i w przyszłości lepiej radzi sobie w swoich własnych związkach.

A jeśli sam pocałunek w usta budzi w tobie wątpliwości — nic się nie stanie, gdy zamiast niego pocałujesz dziecko w czoło, w policzek albo przytulisz mocno bez słowa. Tu nie chodzi o gest. Chodzi o stałą, bezpieczną, bliską obecność.

Pisaliśmy o tym też szerzej w tekście 4 zasady wychowania dziecka, które przekażę swojemu synowi — gdzie pokazywaliśmy, że w wychowaniu nie chodzi o sztywne reguły uniwersalne dla wszystkich, ale o znalezienie własnych zasad, które pasują do konkretnej rodziny. To samo dotyczy pocałunków. Jeśli w twojej rodzinie od pokoleń pocałunek w usta jest "normalny" i dziecko czuje się z nim dobrze — okej. Jeśli wolisz przytulanie i buziaki w czoło — też okej. Nieokej jest tylko jedno: zmuszanie dziecka do gestów, które wyraźnie mu się nie podobają.

A reszta to już szczegóły. Bo dziecko, które jest kochane, czuje to niezależnie od tego, czy mama całuje je w usta, w policzek czy w czubek głowy.

O ekspertce:

mgr Sylwia M. Bartczak – psycholog i seksuolog. Od lat wspiera dzieci, młodzież i dorosłych w obszarze zdrowia psychicznego, relacji i budowania poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego. Specjalizuje się m.in. w pracy z osobami w kryzysie oraz dziećmi i młodzieżą ze specjalnymi potrzebami rozwojowymi.

Źródło: parents.com