Na zdjęciu dzieci z przedszkola siedzące na dywanie.
Wiele placówek zamieszcza zdjęcia dzieci w social mediach. unsplash.com

Fundacja Kids Alert apeluje do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wprowadzenie zakazu publikacji wizerunku dzieci przez żłobki, przedszkola i szkoły. Powodem są zdjęcia i nagrania, które – zdaniem rodziców i ekspertów – naruszają prywatność najmłodszych i mogą zagrażać ich bezpieczeństwu.

REKLAMA

Fundacja Kids Alert zaapelowała do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wprowadzenie zakazu publikacji wizerunku dzieci przez żłobki, przedszkola i szkoły. Powodem są zdjęcia i nagrania, które – zdaniem rodziców i ekspertów – naruszają prywatność najmłodszych i mogą zagrażać ich bezpieczeństwu.

"Jesteśmy zasypywani zgłoszeniami"

Fundacja nie ma wątpliwości, że problem rośnie i zaczyna mieć charakter systemowy.

Do organizacji trafia coraz więcej sygnałów od rodziców, nauczycieli i pracowników placówek. Chodzi o zdjęcia publikowane w mediach społecznościowych (często ogólnodostępnych), bez żadnej kontroli nad tym, kto je zobaczy i jak zostaną wykorzystane. Niektóre z nich mają charakter "uwłaczający" i "odzierający z godności i prawa do prywatności".

Zdaniem fundacji wiele z tych materiałów przekracza granice prywatności dzieci, a ich publikacja ma niewiele wspólnego z realnymi potrzebami edukacyjnymi czy informacyjnymi.

Zdjęcia, które budzą sprzeciw

W zgłoszeniach pojawiają się bardzo konkretne przykłady i to one najmocniej pokazują, gdzie zaczyna się problem. Według fundacji, wiele ze zdjęć, o których piszą rodzice, w ogóle nie powinno trafić do przestrzeni cyfrowej.

Rodzice zwracają uwagę m.in. na zdjęcia z zajęć dotyczących higieny, w tym intymnej. W sieci publikowane są kadry ze szkół, na których dzieci uczą się korzystania z podpasek czy poznają zasady dbania o ciało.

Widać na nich jak dziewczynki uczą się przyklejać podpaski do majtek, a potem prezentują je do obiektywu. Choć same zajęcia są potrzebne i ważne, wielu rodziców nie ma wątpliwości, że takie momenty nie powinny trafiać do internetu.

To sytuacje bardzo prywatne, a zdjęcia trafiają do otwartych mediów społecznościowych, tak naprawdę dostępnych dla każdego.

Jeszcze większe emocje wywołał materiał opublikowany na stronie jednego ze żłobków. Widać na nim opiekunkę całującą około 2-letniego chłopca w usta. W opisie czytamy: "oczywiście szanujemy każdą opinię, ale my tak kochamy nasze dzieci, że całujemy je w usta".

Dodatkowo, fundacja sygnalizuje, że w niektórych placówkach możliwe jest wymuszanie zgód na rodzicach oraz, że brak zgody na wykorzystanie wizerunku wyklucza dziecko z niektórych zajęć.

Kiedy granice zostaną przekroczone

Dla części osób tego typu zdjęcia są rozczulające, dla innych są ewidentnym przekroczeniem granic. Ci ostatni uważają, że niektóre ujęcia nigdy nie powinny zostać upublicznione.

To właśnie takie materiały sprawiają, że coraz więcej osób zaczyna zadawać pytanie o to, gdzie kończy się promocja placówki, a zaczyna naruszenie prywatności dziecka.

Apel do MEN: potrzebne jasne zasady

Dlatego Kids Alert zwróciła się do MEN z apelem o wprowadzenie jednoznacznych przepisów, które zakazywałyby publikowania wizerunku dzieci przez placówki w otwartych mediach społecznościowych.

Organizacja podkreśla, że raz opublikowane zdjęcie przestaje być pod kontrolą. Może być kopiowane, przerabiane i wykorzystywane w zupełnie innym kontekście.

I choć rodzice często wyrażają zgodę na publikację, nie zawsze zdają sobie sprawę z konsekwencji.

Odpowiedź MEN: potrzebna ostrożność

Resort edukacji przyznaje, że problem istnieje i zwraca uwagę na kwestie bezpieczeństwa najmłodszych. Podkreśla jednak, że już dziś obowiązujące przepisy w tym RODO, Kodeks cywilny i prawo autorskie chronią wizerunek dzieci, a kluczowe znaczenie ma odpowiedzialność osób publikujących takie materiały.

Ministra Edukacji zapowiedziała, że na najbliższej naradzie z kuratoriami oświaty zwróci się do nich o przypomnienie szkołom oraz placówkom zasad przestrzegania przepisów i o ostrożność przy publikacji wizerunku uczniów.

Źródło: strefaedukacji.pl