Na zdjęciu figurka z bajki Toy Story
W wielu ulubionych bajkach naszych dzieci znajdziemy ukryty kod. pexel.com

Kod A113 pojawia się w bajkach Pixara od lat, ale większość widzów nawet go nie zauważa. Tajemniczy napis można dostrzec m.in. w "Toy Story", "Autach" czy "Gdzie jest Nemo?". To takie "mrugnięcie okiem" do widza od animatorów.

REKLAMA

Jeśli oglądacie z dziećmi bajki studia Pixar Animation Studios, możliwe, że już kiedyś mignął wam tajemniczy napis "A113". Pojawia się na tablicach rejestracyjnych, drzwiach, ekranach komputerów, a czasem w tle różnych scen — np. w formie graffiti na ścianie jak w "W głowie się nie mieści".

Większość dzieci kompletnie nie zwraca na niego uwagi, ale starsi widzowie od lat próbują wyłapywać go w kolejnych animacjach. Okazuje się, że to wcale nie przypadek ani ukryta wiadomość dla fanów teorii spiskowych, tylko coś zupełnie mniej tajemniczego.

Gdzie można zobaczyć ten "tajny" kod?

Kod A113 pojawił się między innymi w takich produkcjach jak "Toy Story", "Auta", "Odlot", "Gdzie jest Nemo?" czy "WALL-E". Fani bajek zaczęli traktować jego odnajdywanie jak małą grę.

W "Toy Story" kod można zobaczyć między innymi na tablicy rejestracyjnej, na samochodzie mamy Andy'ego, a w "Gdzie jest Nemo" ukryto go na aparacie fotograficznym nurka. Animatorzy od lat przemycają go do swoich produkcji niemal dla zabawy.

A113 to zresztą tylko jeden z elementów ogromnej "siatki nawiązań", którą Pixar konsekwentnie buduje od dekad. Pisaliśmy o tym w tekście Disney odkrył tajemnice, każdy jego film jest ze sobą powiązany — musicie zobaczyć to nagranie, gdzie samo studio ujawniło, że niemal w każdej z ich animacji można znaleźć ukryte odwołania do innych produkcji. Lampkę z "Toy Story" widać w "Iniemamocnych", piłka z logo Pixara "wpada" w kadr w "Wall-E", a Mike Wazowski z "Potworów i spółki" mignął w finale "Toy Story 3" jako zabawka.

Skąd właściwie wziął się A113?

Historia jest dużo bardziej wzruszająca, niż mogłoby się wydawać. Kod nie oznacza tajnego projektu ani ukrytego przekazu dla wtajemniczonych. To numer sali wykładowej w California Institute of the Arts – uczelni, na której studiowało wielu animatorów pracujących później dla Pixara i innych wielkich studiów animacji.

Sala A113 była miejscem zajęć dla studentów animacji i projektowania postaci. To właśnie tam przyszli twórcy kultowych bajek uczyli się podstaw zawodu, rozwijali swoje pomysły i spędzali długie godziny nad pierwszymi projektami. Umieszczanie kodu w filmach stało się więc czymś w rodzaju sentymentalnego ukłonu w stronę studenckich czasów.

Co ciekawe, A113 można znaleźć nie tylko w produkcjach Pixara. Kod pojawiał się też w filmach innych studiów, serialach animowanych, a nawet w produkcjach Disneya. Dla animatorów to mały symbol wspólnej historii i branżowego żartu, który z czasem stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych tajemnic świata animacji.

Bajki Pixara mają nie tylko ukryte kody, ale i drugie dno

Pixar od początku swojej działalności słynie z tego, że jego produkcje funkcjonują na dwóch poziomach: dla dzieci to barwna, wciągająca przygoda, dla dorosłych — zaskakująco głęboka opowieść o emocjach, relacjach i przemijaniu. To zresztą jedna z tajemnic tego, dlaczego rodzice są w stanie oglądać te same bajki wielokrotnie razem z dziećmi i wciąż znajdować w nich coś dla siebie.

Świetnie obrazuje to tekst bajki Disneya to dla wielu dzieci trauma, autor wyjawił, czemu uśmiercał rodziców — w którym wprost pokazaliśmy, jak wiele klasycznych animacji Disneya i Pixara dotyka tematów straty, samotności i dorastania. Z dziecka, które bało się scen w "Królu Lwie", wyrasta dorosły, który dziś ze wzruszeniem ogląda "Coco" lub "Odlot" razem ze swoim własnym dzieckiem.

A113 jest emanacją tej samej filozofii: bajka, która niesie więcej, niż dziecko jest w stanie zauważyć. Dorosły, który po latach wraca do "Toy Story" już jako rodzic, dostaje zupełnie inny film niż 8-letni widz.

Jeśli macie w domu Disney+, warto zwrócić uwagę także na krótkometrażówki Pixara — to właśnie tam animatorzy często ćwiczą żarty, które potem trafiają do pełnych metraży. O wybranych, które można obejrzeć nawet z przedszkolakiem, pisaliśmy w analizie krótkie animacje Pixara, które można obejrzeć z przedszkolakiem na Disney+. To również świetna okazja, by zaszczepić w dzieciach miłość do animacji i — kto wie — może wspólnie z nimi wyłapać kolejną pojawiającą się w bajce "113".

Bajka, którą warto obejrzeć z drugim dnem

Tym bardziej że dla rodziców-milenialsów Pixar to często bajki własnego dzieciństwa, do których wracają teraz z własnymi dziećmi. To zjawisko opisaliśmy szerzej w tekście zapomniane bajki dzieciństwa, filmy animowane, które oglądały dzieci lat 90. — gdzie wśród klasyków, które wracają na ekrany dzisiejszych dzieciaków, znalazły się m.in. "Dawno temu w trawie" (1998) studia Disney/Pixar, "Mrówka Z" czy klasyki Disneya z lat 90. Wspólne oglądanie tych samych bajek z dwóch stron — z perspektywy dziecka i z perspektywy dorosłego, który już zna kontekst — to dziś jedno z najmocniejszych międzypokoleniowych doświadczeń kulturowych w polskich domach.

Pixar nie byłby też Pixarem, gdyby nie tworzył filmów, które dobrze sprawdzają się też przy okazji wieczornych, lekko klimatycznych seansów. Jeśli szukacie inspiracji na rodzinne oglądanie, polecamy nasze zestawienie 6 najlepszych filmów i bajek na Halloween, "nie straszą, ale wprowadzają w klimat" — gdzie znalazło się oczywiście "Coco" Disneya/Pixara, jeden z najpiękniejszych filmów o pamięci, śmierci i rodzinnych więziach, jakie kiedykolwiek powstały.

Polowanie na A113 — gra rodzinna

I choć dzieci raczej nie zwracają na takie rzeczy uwagi, wielu rodziców po przeczytaniu tego tekstu prawdopodobnie zacznie wypatrywać A113 podczas kolejnego rodzinnego seansu i chętniej zasiądą z dziećmi do oglądania ich ulubionej bajki.

To zresztą może być świetna zabawa również dla samych dzieci — szczególnie tych w wieku 7–10 lat, kiedy zaczynają interesować się tym, "jak coś jest zrobione". Każda znaleziona literka "A113" w kadrze daje punkt. Każda powtórka filmu — szansę na nowy szczegół. A przy okazji uczy uważności wzrokowej, cierpliwości i tego, że nawet najprostsze animacje są pełne pracy, której nie widać od razu.

Następnym razem, kiedy będziecie oglądać "Toy Story", "Iniemamocnych" czy "Coco", spróbujcie sami wyłapać sentymentalny ukłon Pixara w stronę uczelni, na której wszystko się zaczęło. To zabawa, która zostaje na lata — a dzieci, gdy dorosną, zaskakująco często wracają do takich rodzinnych "rytuałów" ze swoim własnym potomstwem.

logo
logo

Źródło: pl.wikipedia.org