pierwsza komunia
Koniec komunijnego wyścigu na pieniądze. Większość Polaków mówi dziś jasno: "bez przesady". fot. Pixabay.com

Większość Polaków uważa, że prezent komunijny od zwykłego gościa powinien wynosić od 200 do 600 zł. Takie wyniki przynosi najnowszy raport "Komunijne prezenty Polaków. Trendy 2026" przygotowany przez UCE Research i Briju.

REKLAMA

Pierwsza Komunia Święta od lat wiąże się z pytaniem, ile pieniędzy wypada dać dziecku w kopercie. Najnowsze badanie Briju i Santander Consumer Banku pokazuje, że większość Polaków wybiera dziś umiarkowane kwoty — i robi to nie tylko ze względu na portfel, ale przede wszystkim ze strachu przed społeczną oceną.

401–600 zł — bezpieczny środek, który wybiera co trzeci Polak

Aż 28,4 proc. badanych wskazało przedział od 401 do 600 zł, a kolejne 24,4 proc. uważa, że odpowiednia suma to od 201 do 400 zł. Łącznie daje to niemal 53 proc. respondentów, którzy stawiają na umiarkowanie zamiast rekordowych kwot.

Badanie dotyczyło prezentów od gości, którzy nie są rodzicami chrzestnymi ani dziadkami. Ankietowani wybierali spośród kilku przedziałów kwotowych – od sum poniżej 200 zł aż po kwoty przekraczające 2000 zł.

Te liczby mocno kontrastują z obrazem komunii, który dominuje w mediach społecznościowych — gdzie kwoty rzędu 1000–2000 zł podawane są niemal jak standard. Pisaliśmy o tym szerzej w analizie ile na komunię, ile pieniędzy dają chrzestni w prezencie komunijnym, gdzie pokazaliśmy, że wbrew popularnym "cennikom" z internetu, realne kwoty wkładane do kopert są dziś znacznie niższe i mocniej zależą od domowego budżetu niż od trendu.

Polacy chcą uniknąć oceniania

Dr Magdalena Kolańska-Stronka z Uniwersytetu SWPS zwraca uwagę, że wybór komunijnej kwoty często nie wynika wyłącznie z możliwości finansowych.

Jak tłumaczy ekspertka:

"Wybierając bezpieczny środek, chronimy się przed dwiema skrajnymi etykietami, z jednej strony przed łatką skąpca, a z drugiej – przed opinią osoby afiszującej się zamożnością".

Według psycholożki, wiele osób kieruje się społecznym poczuciem tego, "co wypada". Dla części rodzin ważne staje się uniknięcie krytyki lub nieprzyjemnych komentarzy podczas rodzinnych uroczystości.

To zjawisko świetnie obrazuje historia, którą opisaliśmy w tekście przeliczyłam koperty po komunii, goście dali dziecku za mało pieniędzy — matka po imprezie usiadła przy stole z kopertami, podliczyła wszystko i poczuła rozczarowanie. To pokazuje, jak silna jest dziś presja "kwota za talerzyk", i jak łatwo o napięcie nawet w bliskiej rodzinie, gdy oczekiwania spotykają się z realnymi możliwościami gości.

Badanie pokazuje też wyraźną zmianę podejścia do komunijnych wydatków. Coraz mniej osób uważa, że trzeba wręczać bardzo wysokie kwoty.

Tylko 1,2 proc. badanych wskazało sumy powyżej 2000 zł. Niewiele więcej osób wybrało przedziały od 1500 do 2000 zł oraz od 1000 do 1500 zł.

Piotr Biela z Briju uważa, że to oznaka rozsądniejszego podejścia do komunii.

"Wyniki badania pokazują, że Polacy szukają złotego środka między gestem, ciekawą pamiątką a rozsądkiem finansowym".

Ekspert podkreśla też, że rosnące koszty życia sprawiają, iż wiele rodzin ostrożniej planuje wydatki.

Rosnące koperty i rosnące koszty przyjęć

Tendencja "umiarkowania" widoczna w badaniu nie oznacza, że kwoty w komunijnych kopertach jako takie spadają. Wręcz przeciwnie — w skali ogólnej rosną, bo rosną koszty samych przyjęć. Świetnie pokazał to portal innpoland.pl w artykule Polacy rozpychają komunijne i weselne koperty, zastaw się a postaw się rządzi portfelami — według badania Santandera 55 proc. Polaków przyznaje, że dziś daje więcej niż kiedyś, a 38 proc. tłumaczy to bezpośrednio chęcią zrekompensowania wyższych cen "talerzyka". To paradoks: ludzie wybierają "bezpieczny środek", ale jednocześnie ten środek z roku na rok przesuwa się w górę, bo restauracje liczą sobie 200–300 zł od osoby.

"Wstyd dać mniej" — presja, która kosztuje

Nie wszyscy mogą pozwolić sobie na wysokie kwoty. 8,4 proc. respondentów uważa, że prezent komunijny powinien wynosić do 200 zł.

Eksperci zauważają, że coraz wyraźniej widać różnice finansowe między rodzinami. Dla jednych 1000 zł jest naturalnym wydatkiem, dla innych nawet kilkaset złotych stanowi spore obciążenie.

Dr Magdalena Kolańska-Stronka zwraca uwagę, że czasem presja społeczna jest tak silna, iż ludzie wydają więcej, niż mogą sobie pozwolić.

"Obawa przed wykluczeniem z kręgu hojnych osób jest tak silna, że dla wielu respondentów ochrona wizerunku staje się warta nawet znacznych wyrzeczeń budżetowych".

To samo zjawisko działa po drugiej stronie — u rodziców, którzy chcą zorganizować "wymarzoną" komunię. O tym, jak daleko sięga dziś materialny wymiar tej uroczystości, pisaliśmy w tekście komunia 2026 bez umiaru, rodzice szykują nawet 10 tys. na jedno popołudnie — z badania KRD wynika, że 41 proc. rodziców planuje wydać 5–10 tys. zł na samo przyjęcie. Skala wydatków na obu stronach (rodzice gospodarze i goście wręczający koperty) napędza się wzajemnie.

W skrajnych przypadkach komunijne presje bywają wpisywane wprost w treść zaproszeń — opisaliśmy taką sytuację w tekście komunia jak koncert życzeń, po chwili zauważyłam bezczelny dopisek, gdzie obok daty i miejsca uroczystości pojawiała się notka, że "córka najbardziej ucieszy się z pieniędzy". To dokładnie ta logika, którą badanie Briju ujawnia w skali kraju: komunia coraz częściej oceniana jest przez pryzmat tego, co wpłynęło do koperty — a nie tego, co działo się w kościele.

Czy 401–600 zł to faktycznie złoty środek?

Badanie Briju pokazuje wyraźnie jeden trend: większość Polaków zdejmuje z siebie ciężar "rekordowych" kopert. Nie z poczucia skąpstwa, tylko z realnego wyczerpania presją. 53 proc. respondentów wybiera środek dlatego, że ten środek po prostu mieści się w domowym budżecie i nie naraża na niczyją krytyczną ocenę.

Może warto z tej liczby zrobić użytek — i przy najbliższej komunijnej rozmowie w rodzinie, zamiast pytać "ile się dziś daje", po prostu zaakceptować, że 400–600 zł to dziś norma, nie obraza. Bo jeżeli ponad połowa Polaków uznaje to za sumę adekwatną, znaczy, że konsensus jest jaśniejszy niż się rodzicom i gościom wydaje. To z kolei mogłoby zdjąć z wielu osób stres, który komunia powinna budzić w naprawdę najmniejszym stopniu.

Źródło: UCE Research, Briju

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl