
Jak co roku w sezonie komunijnym powraca na nowo dyskusja o prezentach. Popularny duchowny "Ksiądz z osiedla" zwraca uwagę na to, że coraz częściej to właśnie one stają się głównym punktem tego wydarzenia. Ostrzega też, jakie mogą być tego konsekwencje.
Wraz z nastaniem sezonu komunijnego wraca dobrze znana wszystkim dyskusja. Chodzi o to, gdzie kończy się duchowy wymiar tej uroczystości, a zaczyna materialny. W tym drugim ogromną rolę odgrywa między innymi lista prezentów. Dla jednych to ważny moment w życiu duchowym dziecka, dla innych coraz częściej wydarzenie przypominające rodzinne przyjęcie z kosztowną oprawą.
Ksiądz z osiedla o coraz większych skrajnościach komunijnych
Do tego tematu odniósł się ks. Rafał Główczyński, znany w sieci jako "Ksiądz z osiedla". W rozmowie z Plejadą duchowny zauważa, że podejście rodziców do pierwszej komunii świętej jest dziś bardzo różne i coraz bardziej skrajne.
Z jednej strony są rodziny, które chcą zachować duchowy charakter uroczystości. Stawiają na skromność, rozmawiają z dziećmi o znaczeniu sakramentu, a bliskich proszą o symboliczne prezenty. Z drugiej – jak mówi ksiądz – coraz częściej pojawia się podejście, w którym komunia staje się przede wszystkim okazją do organizacji dużego przyjęcia i wręczania drogich upominków. I to właśnie ten drugi kierunek budzi jego największe wątpliwości.
Skala materialnego wymiaru rzeczywiście imponuje — pisaliśmy o tym w tekście komunia 2026 bez umiaru, rodzice szykują nawet 10 tys. na jedno popołudnie, gdzie z badania Krajowego Rejestru Długów wynika, że 41 proc. rodziców planuje wydać 5–10 tys. zł, a 8 proc. przekroczy 10 tys. zł. Skromne przyjęcia stają się rzadkością.
"To może obrócić się przeciwko rodzicom"
Zdaniem duchownego wielu rodziców działa z dobrych intencji. Chcą, żeby ten dzień był dla dziecka wyjątkowy, piękny, dopracowany w każdym szczególe. Problem pojawia się później. Jak podkreśla, dzieci przyzwyczajone do kosztownych prezentów mogą zacząć budować swoje oczekiwania w oparciu o rzeczy materialne. A to (w dłuższej perspektywie) często prowadzi do rozczarowań i frustracji.
"Dzieciaki obdarowywane w ten sposób szybko stają się materialistami i mają coraz większe, często oderwane od realiów oczekiwania" – zauważa.
Ksiądz dodaje też wprost, że drogie prezenty od najmłodszych lat nie uszczęśliwiają dzieci, a raczej je… "rozwydrzają". Tym bardziej że dla wielu gości komunijne koperty same w sobie stały się zaskoczeniem cenowym. Jak czytamy w analizie tyle w tym roku trzeba dać do koperty na pierwszą komunię, kwoty w rodzinie są bardzo różne, goście coraz częściej kierują się prostą logiką: dać tyle, żeby co najmniej "zwrócił się" talerzyk, a chrzestni — znacznie więcej. To kolejna pętla, w której rosnące koszty przyjęcia napędzają rosnące prezenty, a dziecko uczy się patrzeć na komunię przez pryzmat liczb.
Co zamiast drogich prezentów? Wspólny czas i pielgrzymka
Ksiądz proponuje inne podejście – takie, które nie opiera się wyłącznie na rzeczach. Jego zdaniem najlepszym prezentem może być wspólnie spędzony czas.
Nie musi to być nic spektakularnego. Może to być wyjazd, który łączy coś ważnego z punktu widzenia wiary z czymś przyjemnym dla dziecka. Na przykład pielgrzymka do miejsca o znaczeniu duchowym połączona z atrakcją, na którą dziecko czeka. To propozycja, która dla wielu rodziców może być bliższa temu, czym komunia miała być na początku, czyli momentem przeżycia, a nie pokazem możliwości.
W podobnym duchu pisaliśmy w tekście zamiast koperty wręcz na komunię to, dziecko będzie wspominać latami — vouchery na lot balonem, warsztaty ceramiczne, rejs po jeziorze albo wspólny wyjazd potrafią zostać z dzieckiem na lata, podczas gdy koperta jest abstrakcją, której młodszy umysł nawet do końca nie czuje.
Ksiądz Główczyński sygnalizował już zresztą wcześniej, że komercyjny wymiar tego dnia sięga jeszcze dalej — niewierzące rodziny coraz częściej organizują dziecku alternatywne "przyjęcie komunijne" w dniu, kiedy rówieśnicy w klasie idą do kościoła. Przyznaje, że rozumie intencje rodziców (chęć, by dziecko nie czuło się gorsze), ale wprost mówi: "komunia bez komunii to trochę jak wesele bez pary młodej". A presja, którą czują dzieci niezależnie od wyznania rodziców, pokazuje skalę zjawiska. Tym bardziej warto pamiętać o tym, czego nie kupić dziecku, lista 9 prezentów zakazanych na komunię — od smartfonów, przez biżuterię "na wyrost", po zwierzęta, które okazują się prezentem dla całej rodziny, a nie dla dziecka.
Komunia – bardziej wydarzenie czy doświadczenie?
Dyskusja na temat prezentów komunijnych wraca co roku i za każdym razem wywołuje podobne emocje. Konkluzją zazwyczaj jest to, że nie chodzi tylko o prezenty, a bardziej o to, jakie wartości chcemy przekazać dzieciom i co tak naprawdę zapamiętają z tego dnia.
W skrajnych przypadkach zaproszenia komunijne zamieniają się wręcz w przejrzyste komunikaty finansowe — opisaliśmy to w tekście komunia jak koncert życzeń, po chwili zauważyłam bezczelny dopisek, gdzie na zaproszeniu pojawiła się informacja, że "córka najbardziej ucieszy się z pieniędzy". To dokładnie ten moment, o którym mówi ksiądz Główczyński — kiedy materialny wymiar przykrywa wszystko inne.
Czy będą to konkretne rzeczy – rower, telefon, koperta z pieniędzmi? Czy może poczucie, że wydarzyło się coś ważnego, duchowego i że byliśmy w tym razem? Pytanie, którego nie postawiają sobie tylko duchowni — coraz częściej zadają je też sami rodzice, świadomi, że ich własne wybory dziś zaprogramują oczekiwania dziecka jutro.
Zobacz także
