Na zdjęciu nastolatek wygląda przez okno.
Niepokojące zachowanie dziecka nie musi oznaczać, że jest pod wpływem czegoś, ale warto być czujnym. unsplash.com

Zmiana zachowania, długi sen, wahania nastroju – czy to znak, że dziecko jest pod wpływem substancji odurzających? Specjaliści podkreślają, że wiele objawów może mieć zupełnie inne przyczyny. Dlatego zawsze warto to sprawdzić.

REKLAMA

Czy moje dziecko bierze nar****ki? To pytanie na pewnym etapie pojawia się u wielu rodziców. Czasem po konkretnej sytuacji, a innym razem po zmianie zachowania, którą trudno wytłumaczyć.

Problem w tym, że nie ma jednego objawu, który jednoznacznie wskazywałby, że dziecko jest pod wpływem odurzających substancji.

Najczęściej wymieniany sygnał to zmiana wielkości źrenic. Ale – jak podkreślają specjaliści – to bardzo zawodna wskazówka.

Psychoterapeuta uzależnień Adam Nyk w rozmowie z Ewą Pągowską ("Sens" 03/2026) zwraca uwagę na to, że na wygląd źrenic wpływa wiele czynników: zmęczenie, stres, emocje czy wysiłek fizyczny. Dlatego łatwo się pomylić i wyciągnąć zbyt daleko idące wnioski. Dodaje też jak ważne jest to w jaki sposób rodzic zareaguje na taką sytuację. Jeśli rozmowa zaczyna się od stwierdzenia: "Po oczach widzę, że coś brałeś", trudno później zbudować zaufanie i spokojnie wyjaśnić sytuację.

Zmiana zachowania – najczęstszy sygnał

Najczęstszym sygnałem, na który rodzice zwracają uwagę to zmiana w zachowaniu.

Dziecko może stać się bardziej rozdrażnione, reagować złością, mieć wahania nastroju. Czasem pojawia się płaczliwość, wycofanie albo przeciwnie – nadmierne pobudzenie.

Do tego dochodzi zmęczenie i długi sen. Trudności ze wstawaniem, brak energii w ciągu dnia, nagłe zmiany rytmu dobowego.

To wszystko może wzbudzić niepokój, ale jednocześnie nie jest do końca jednoznaczne.

Te same objawy mogą oznaczać coś zupełnie innego

Podobne sygnały bardzo często pojawiają się w innych sytuacjach. Pamiętajmy, że wiek nastoletni wiąże się z wieloma zmianami zachodzącymi w organizmie młodego człowieka, także hormonalnymi.

"Dziwne zachowania" mogą też wynikać z problemów zdrowotnych, takich jak anemia, zaburzenia pracy tarczycy, problemy metaboliczne czy kardiologiczne. Równie dobrze mogą być też efektem przemęczenia albo długotrwałego stresu.

Nierzadko mają podłoże psychiczne. Lęk, obniżony nastrój, początki depresji to dziś bardzo często spotykane problemy u nastolatków.

W okresie dorastania zmienność emocji jest czymś naturalnym, dlatego pojedyncze objawy nie powinny być podstawą do stawiania diagnozy.

Zmiany w wyglądzie i codziennych nawykach

Zmiany w wyglądzie takie jak zaniedbanie higieny, nagła utrata lub przyrost wagi, inny sposób ubierania się. Do tego dochodzą zmiany w codziennym funkcjonowaniu – problemy w szkole, wycofanie z relacji, unikanie rozmów. To również mogą być sygnały ostrzegawcze, ale tak samo nie są jednoznaczne.

Jak mogą wyglądać substancje?

Kiedy rodzice zaczynają coś podejrzewać, będą zapewne szukać też dowodów. Warto dlatego też pamiętać, że substancje odurzające nie zawsze wyglądają tak, jak wielu rodzicom się wydaje. To nie tylko proszek czy susz w torebce.

Mogą przybierać różne formy:

  • kolorowe tabletki przypominające cukierki
  • kryształki (np. w przypadku metamfetaminy)
  • brunatne lub czarne bryłki (np. haszysz)
  • kolorowe znaczki nasączone substancją (LSD)
  • a nawet przypominać produkty spożywcze np. żelki zawierające THC
  • Warto mieć to na uwadze, bo niewiedza sprawia, że łatwo coś przeoczyć albo w ogóle nie skojarzyć tego z zagrożeniem.

    Co jest ważniejsze niż samo zdemaskowanie dziecka?

    Choć ustalenie tego, czy dziecko sięga po substancje, jest istotne, eksperci zwracają uwagę na coś jeszcze. Kluczowe jest zrozumienie, dlaczego to robi. Z czym się mierzy w danym momencie, jakie ma pragnienia, co jest dla niego trudne. Warto wtedy odpowiedzieć sobie na pytania:

    Czy to sposób radzenia sobie ze stresem? Czy próba dopasowania się do grupy? Czy reakcja na trudną sytuację?

    Jak rozmawiać z dzieckiem w razie kryzysu?

    Najczęstszym błędem jest rozpoczynanie rozmowy od oskarżeń. Taki sposób komunikacji zamyka dziecko i utrudnia jakikolwiek dialog.

    Znacznie skuteczniejsze jest spokojne nazwanie tego, co rodzic widzi, czyli zmiany w zachowaniu, niepokojące sygnały. Bez ocen i bez stawiania diagnozy na początku rozmowy. To daje większą szansę, że dziecko nie zamknie się, tylko spróbuje odpowiedzieć.

    Źródło: "To nie moje. Jak rozmawiać z dziećmi o narkotykach, żeby to miało sens" Ewa Pągowska, Adam Nyk