nastolatki z telefonami
Czy edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa? fot. Pexels.com

Edukacja zdrowotna w szkołach wciąż stoi pod znakiem zapytania, a czasu na decyzję jest coraz mniej. Choć powstał pierwszy podręcznik do tego przedmiotu, wywołał on ostrą reakcję środowisk konserwatywnych i prawicy. W centrum sporu są treści dotyczące zdrowia s***ualnego, które według krytyków są nie do przyjęcia.

REKLAMA

Szkoły czekają na decyzję ministerstwa

Dyrektorzy szkół mają coraz większy problem z planowaniem nowego roku szkolnego. Do 21 kwietnia muszą przygotować arkusze organizacyjne, ale wciąż nie wiedzą, czy edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Związek Nauczycielstwa Polskiego zwrócił się do ministry edukacji Barbary Nowackiej o pilne rozstrzygnięcie tej kwestii. Tym bardziej że wcześniej zapowiadano, że decyzja zapadnie do końca marca. Oczekiwanie trwa.

Niskie zainteresowanie przedmiotem

Na razie wiadomo jedno: gdy przedmiot był nieobowiązkowy, zapisało się na niego tylko około 30 proc. uczniów. O tym, dlaczego edukacja zdrowotna nie chwyciła, mówiono głośno już jesienią — kurator pomorski otwarcie postulował nadanie jej obligatoryjnego charakteru. Niska frekwencja ma według krytyków świadczyć o sprzeciwie społecznym, choć eksperci wskazują raczej na naturalne zachowanie uczniów wobec zajęć nieobowiązkowych.

Możliwy kompromis: bez modułu o seksualności

W rządzie pojawiają się pomysły na złagodzenie sporu. Jednym z nich jest wyłączenie modułu o zdrowiu seksualnym z obowiązkowych zajęć. Według polityków mogłoby to ograniczyć konflikt i pozwolić zachować inne ważne treści, takie jak bezpieczeństwo w sieci czy higiena cyfrowa. Wiceszefowa MEN Katarzyna Lubnauer, zapytana o możliwe scenariusze, komentowała tę kwestię niejednoznacznie — więcej o jej stanowisku pisaliśmy w materiale o tym, co wiceszefowa MEN o edukacji zdrowotnej powiedziała w grudniu. Nie ma jednak pewności, czy taki kompromis zostanie przyjęty.

Pierwszy podręcznik już gotowy — ale niezatwierdzony

Powstał już nawet pierwszy podręcznik do edukacji zdrowotnej, przygotowany przez Wydawnictwo Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Na razie nie został zatwierdzony przez ministerstwo, ale można go bezpłatnie pobrać. Zawiera 11 rozdziałów, m.in. o zdrowiu fizycznym, psychicznym, odżywianiu, internecie i zdrowiu seksualnym. Autorzy podkreślają, że ma być wsparciem dla nauczycieli i źródłem rzetelnej wiedzy.

Ostra krytyka ze strony prawicy

Nowy podręcznik wywołał natychmiastową reakcję środowisk konserwatywnych. Barbara Nowak z PiS-u nazwała go „działaniami propedofilskimi", a Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły określiła jako „instrukcję deprawacji". Krytycy twierdzą, że edukacja zdrowotna prowadzi do „rozseksualizowania uczniów" i jest narzędziem ideologicznym.

Prof. Chazan: zbyt duży nacisk na zdrowie seksualne

Jednym z najgłośniejszych głosów krytyki jest prof. Bogdan Chazan. Zwraca uwagę, że jego zdaniem zbyt duży nacisk położono na zdrowie seksualne.

„Bez macicy kobieta przeżyje, bez płuc — nie" — argumentuje, podważając sens wyróżniania tego obszaru w edukacji.

Nie zgadza się także z podejściem do tożsamości płciowej. Krytykuje m.in. zdanie z podręcznika: „Płeć to subiektywne odczucie, coś, z czym się identyfikujemy" oraz zapis: „masturbacja to normalny sposób poznawania własnego ciała i regulowania napięcia". Jego zdaniem takie treści mogą prowadzić do „rzeczywistych zaburzeń tożsamości płciowej" i „napędzania młodocianych klientów do przemysłu pornograficznego".

Profesor stwierdził, że działania ministerstwa mogą prowadzić do „produkcji odczłowieczonych robotów, dla których najważniejsze są satysfakcjonujące relacje określane jako aktywność seksualna".

Polityczne uwarunkowania decyzji

Informacje o kulisach całej sprawy ujawniła sama ministra. Nowacka ujawnia kulisy decyzji o edukacji zdrowotnej — i przyznaje, że przy wyborze nieobowiązkowej formuły w poprzednim roku szkolnym nie miała wyjścia. Jak zaznaczyła: „Jeżeli jest decyzja na szczeblu wysokim w rządzie, to minister musi się tej decyzji podporządkować". Teraz sytuacja powtarza się w nowej odsłonie — czy tym razem decyzja będzie inna?

Kiedy zapada decyzja?

O tym, że edukacja zdrowotna może stać się obowiązkowa jeszcze w tym roku, MEN mówi od miesięcy. Wiceminister Piechna-Więckiewicz wyrażała nadzieję, że ewaluacja wykaże potrzebę zmiany statusu przedmiotu. Tymczasem edukacja zdrowotna ma być obowiązkowa — takie zapewnienia płyną z resortu. Rzeczywistość jest jednak taka, że decyzja wciąż nie zapadła.

Wszystko wskazuje na to, że nawet po decyzji ministerstwa ten temat nie zniknie. Edukacja zdrowotna stała się jednym z najbardziej zapalnych punktów w debacie o szkole. Czy przedmiot stanie się obowiązkowy? Decyzja zapadnie niebawem.

Źródło: wyborcza.pl

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl