
Ma duże uszy, nietypowy pyszczek i pazury jakby wprost od stylistki. Internauci porównują go do Zgredka albo bohaterów "Gwiezdnych Wojen". Zobaczcie wyjątkowe zdjęcia małego Bubu, który przyszedł na świat we wrocławskim zoo.
Ma duże uszy, wydłużony pyszczek i spojrzenie, które trudno zapomnieć. Internauci nie mają wątpliwości – czegoś takiego dawno nie widzieli.
Pod jego zdjęciami pojawiły się setki komentarzy. Jedni piszą, że wygląda jak bohater "Gwiezdnych Wojen", inni porównują go do Zgredka "Harry’ego Pottera".
Nowy mieszkaniec zoo
Ten "tajemniczy stworek", który podbił serca internautów, to mały mrównik z wrocławskiego zoo.
Maluch, nazwany Bubu, od pierwszych chwil życia nie miał łatwego startu. Jego mama, Tatsu, po porodzie nie podjęła się opieki. Początkowo opiekunowie dali jej jeszcze szansę, zostawiając młode z nią na noc. Rano znaleźli jednak małego Bubu wychłodzonego w tunelu. To był moment, w którym stało się jasne, że trzeba działać.
Zobacz także
Pan Andrzej przygarnął Bubu
Opiekę nad nim przejął Andrzej Miozga, kierownik Sekcji Małych Ssaków ZOO Wrocław, który od lat zajmuje się ręcznym odchowem zwierząt. I choć ma na koncie wiele takich historii, każda z nich to ogromne wyzwanie.
Bubu na początku ważył zaledwie 1600 gramów. Był niemal całkiem łysy, pomarszczony i wypijał jednorazowo tylko kilkanaście mililitrów mleka. Karmienie odbywało się co dwie godziny, także w nocy.
– Noce miałem wyłączone z życiorysu – przyznaje opiekun.
Dziś trudno uwierzyć, jak bardzo się zmienił. Ma już 5 miesięcy, waży 29 kilogramów, pije dwie butelki mleka na raz i je także stały pokarm w formie specjalnej "zupy" dla owadożernych.
Niedawno trafił na wybieg w Afrykarium, gdzie powoli oswaja się z nowym miejscem. Przez pierwsze dni uczył się, jak dostać się tunelem na górę wybiegu, aż w końcu mu się udało. Wtedy po raz pierwszy od dłuższego czasu zobaczył swoich rodziców. Na razie przez kratę.
Choć jego historia jest wyjątkowa, najważniejsze jest to, że Bubu rozwija się prawidłowo i – jak podkreślają opiekunowie – zachowuje się jak prawdziwy mrównik. Jest niezależny, spokojny i ciekawy świata.
Nie zapomniał jednak o człowieku, który go uratował. Rozpoznaje pana Andrzeja, reaguje na jego obecność i przychodzi się przywitać.
