
Nowe dane sugerują coś, czego nie było od dekad. Pokolenie Z może być pierwszym w historii, które w testach poznawczych radzi sobie gorzej niż poprzednie generacje. Zmiany w sposobie życia i nauki, w tym wszechobecne ekrany i technologie edukacyjne, mogą wpływać na uwagę, pamięć i umiejętności krytycznego myślenia.
Od wielu dekad kolejne generacje osiągały w testach poznawczych coraz lepsze wyniki. To trend znany jako efekt Flynna, czyli stopniowy wzrost wyników IQ i umiejętności poznawczych z pokolenia na pokolenie.
Okazuje się jednak, że ta zasada może właśnie się zatrzymać, a nawet odwrócić. Najnowsze dane i opinie ekspertów sugerują, że pokolenie Z (osoby urodzone mniej więcej między końcem lat 90. a początkiem 2010. roku) może być pierwszym w historii, które osiąga gorsze wyniki poznawcze niż generacja rodziców.
Odwrócenie trendu, który trwał ponad sto lat
Neurobiolog i edukator Jared Cooney Horvath przekonywał w zeznaniach przed amerykańskim Senatem, że po raz pierwszy od połowy XIX wieku następne pokolenie nie poprawiło wyników poprzedniej generacji na kluczowych testach. Wskazał, że w zakresie uwagi, pamięci, umiejętności matematycznych, czytania ze zrozumieniem, rozumowania i ogólnej inteligencji młodzi ludzie osiągają wyniki niższe niż milenialsi.
Dotychczas badania pokazywały, że każdy kolejny rocznik zdobywa więcej punktów w standardowych testach niż ten sprzed 10-20 lat. Teraz mówi się o tym, że Gen Z może być wyjątkiem od tej reguły. Pogorszenie jest obserwowane w wielu krajach rozwiniętych i zaczęło pojawiać się w danych około 2010 roku.
Tak dużo czasu w szkole, a gorzej w testach?
Co bardziej zaskakujące, ten spadek pojawia się mimo faktu, że dzisiejsi uczniowie spędzają na formalnej edukacji nawet więcej czasu niż ich rodzice. Horvath i inni badacze wskazują, że nie ilość czasu w szkole, ale sposób nauki może odgrywać kluczową rolę.
Z pokolenia wychowanego w środowisku cyfrowym wyłania się obraz młodych ludzi, którzy częściej "przeskakują" między ekranami i krótkimi formami informacji niż angażują się w głębokie, skoncentrowane czytanie i analizę tekstów.
Zobacz także
Pandemia odegrała tu duże znaczenie
Badania z instytucji takich jak Uniwersytet Stanforda pokazują, że umiejętność płynnego czytania i uczenia się zmieniła się po masowych zamknięciach szkół w czasie pandemii, a tendencje te utrzymują się także w czasach po jej zakończeniu.
Badacze wskazują, że zwyczaj "skanowania" informacji na ekranie i konsumpcja krótkich fragmentów treści zaburza zdolność utrzymania uwagi, pamięci i głębokiego rozumienia.
Ekrany kontra książki
Choć cyfrowe narzędzia i technologie edukacyjne miały wspomagać naukę, wielu naukowców uważa, że ich powszechne stosowanie może paradoksalnie osłabiać kluczowe funkcje poznawcze.
Szybkie filmy, krótkie podsumowania, quizy online i aplikacje zamiast książek i tradycyjnych metod nauczania uczą raczej przeskakiwania między tematami niż analizy w głębi.
Horvath zwraca uwagę, że ludzki mózg został zaprogramowany biologicznie do uczenia się poprzez interakcje społeczne, długie formy czytania i intensywne ćwiczenia umysłowe, a nie przez ciągłe przewijanie ekranu.
Gdy nauka – zarówno w szkole, jak i ta samodzielna – odbywa się głównie za pomocą ekranów, może mieć wpływ na powierzchowne przyswajanie informacji.
"Pewni siebie, ale mniej sprawni?"
Co jeszcze bardziej niepokojące, część ekspertów zauważa, że wielu przedstawicieli pokolenia Z może nie zdawać sobie sprawy z tych trudności. W swoich wystąpieniach Horvath wspomina o tzw. "lukach między przekonaniem a kompetencją". Młodzi ludzie często są przekonani o własnej inteligencji i umiejętnościach, choć obiektywne testy pokazują spadki w kluczowych obszarach.
Nie wszyscy zgadzają się z tym alarmem
Warto jednak zaznaczyć, że część naukowców i komentatorów podkreśla, iż inteligencja to nie tylko wynik testów IQ czy umiejętność liczenia. Pokolenie Z rozwija inne kompetencje – takie jak umiejętność szybkiego wyszukiwania informacji, zarządzanie wieloma źródłami danych, kreatywność cyfrowa czy adaptacja do nowych technologii, których tradycyjne testy nie uwzględniają.
Co to oznacza dla przyszłości?
Jeśli te trendy się utrzymają, może to mieć wpływ na sposób, w jaki planujemy edukację i przygotowujemy młodych ludzi do dorosłego życia. Być może odpowiedzią nie jest powrót wyłącznie do tradycyjnych metod, ale znalezienie balansu między umiejętnościami cyfrowymi a głębokim, analitycznym myśleniem.
Jedno jest pewne – po raz pierwszy od ponad stu lat historia rozwoju poznawczego może wyglądać inaczej niż dotąd. Czy ta zmiana powinna za sobą pociągnąć kolejne np. sposób nauczania w szkołach?
