
Współcześni rodzice chcą dać dzieciom wszystko, czego sami kiedyś nie mieli. Coraz częściej pojawia się jednak pytanie, czy nadmierna ochrona nie odbiera najmłodszym czegoś bardzo ważnego – odporności psychicznej. Pokolenie wchodzące dziś w dorosłość pokazuje, że brak doświadczenia porażki może mieć poważne konsekwencje.
Chcieliśmy dać dzieciom wszystko
Współczesne dzieci wychowują rodzice, którzy są prawdopodobnie najbardziej świadomym pokoleniem w historii. Wielu z nas przeżywa rodzicielstwo w podwójny sposób: nie tylko wychowujemy własne dzieci, ale też próbujemy uleczyć braki z własnego dzieciństwa, które dopiero teraz – z perspektywy rodzica – zaczynamy wyraźnie dostrzegać.
Dzisiejsze dzieci z pokolenia Alfa mają dzięki temu ogromną szansę wyrosnąć na ludzi silnych, pewnych siebie i zdolnych do osiągania sukcesów. Jednocześnie jednak obserwując pokolenie Zet, które właśnie wchodzi w dorosłość, można zauważyć pewien paradoks. Wielu ich rodziców w pewnym momencie popełniło błąd, próbując uchronić swoje dzieci przed wszelkimi trudnościami życia. W efekcie część młodych dorosłych ma dziś problem z radzeniem sobie nawet z niewielkimi porażkami.
Zwraca na to uwagę użytkownik Threads o nicku @codi.artist.
W komentarzach ktoś zauważył, że zmieniły się czasy, a wraz z nimi także nasza perspektywa i dostęp do wiedzy. Wcześniejsze pokolenia były często bardziej zahartowane, ponieważ rodzice nie chronili ich przed każdą trudnością, konfliktem czy porażką. Nadopiekuńczy rodzice oczywiście istnieli, ale nie stanowili normy. Wiele dzieci uczyło się radzić sobie samodzielnie, mierząc się z problemami bez stałej pomocy dorosłych. To właśnie takie doświadczenia często budowały odporność psychiczną.
Dziś wielu rodziców chce być lepszymi opiekunami niż ich własni rodzice. Uważają, że ich dziecięca samodzielność wynikała raczej z braku wyboru niż świadomej decyzji dorosłych. W efekcie część z nich przechyla się jednak w drugą stronę – starając się usuwać z drogi dzieci wszelkie przeszkody. Tymczasem to właśnie możliwość mierzenia się z trudnościami uczy samodzielności. A od samodzielności zaczyna się pewność siebie i budowanie prawdziwej odporności psychicznej.
Zobacz także
Dzieci wiedzą dziś więcej, ale nie zawsze wiedzą, jak sobie radzić
Prawdą jest też, że współczesna młodzież ma niemal nieograniczony dostęp do informacji. Dzięki temu w wielu kwestiach jest bardziej świadoma niż wcześniejsze pokolenia. Jednocześnie oznacza to jednak większy kontakt z historiami o porażkach, kryzysach czy problemach psychicznych. Wiedza rośnie szybciej niż umiejętności radzenia sobie z emocjami, które taka wiedza wywołuje.
Dlatego coraz częściej pojawia się pytanie, czy dzisiejsze wychowanie nie wymaga jakiejś rewolucji, która zbuduje na nowo równowagę. Bo z jednej strony dzieci potrzebują wsparcia, empatii i uważności ze strony dorosłych. Z drugiej – potrzebują też przestrzeni, by popełniać błędy, przegrywać i samodzielnie szukać rozwiązań.
To właśnie w takich momentach rodzi się odporność psychiczna, której nie da się przekazać w formie rady czy instrukcji. Dzisiejsi rodzice jeszcze nie zawsze to widzą, wiedzą i rozumieją. Wielu z nich wciąż przesadza w jedną bądź drugą stronę, nie szukając w ogóle złotego środka.
Jak słusznie zauważył jeden z komentujących: "Dlatego trzeba to umieć wyważyć i hamować swoje zapędy dawania im wszystkiego pod nos. Uczyć pracy i pokazywać świat taki, jaki jest naprawdę. I ograniczać czas na elektronice w zamian oferować swój czas".
Być może więc najważniejszym zadaniem współczesnych rodziców nie jest usuwanie wszystkich przeszkód z drogi dziecka, ale towarzyszenie mu wtedy, gdy musi się z nimi zmierzyć. Nie po to, by rozwiązać problem za nie, lecz by pokazać, że trudności są naturalną częścią życia – i że można sobie z nimi poradzić.
