nauczyciel matematyki pisze na tablicy równania
Nauczyciele po 18 godzinach tablicowych mają drugie tyle pracy w domu. fot. Vanessa Garcia/Pexels

Czy nauczyciele naprawdę mają "tyyyle wolnego", jak często słyszymy w internecie i codziennych rozmowach? Nauczyciel matematyki Franek Augustyniak pokazał w mediach społecznościowych, jak w rzeczywistości wygląda jego weekend. Nagranie to dowód na to, że "wolne" pedagoga często oznacza po prostu pracę w domu.

REKLAMA

Nauczyciele "mają tyyyyle wolnego!"

Zawód nauczyciela w Polsce od wielu lat okryty jest złą sławą. W odbiorze społecznym wciąż można usłyszeć, że to roszczeniowa grupa zawodowa, która nieustannie domaga się podwyżek i narzeka na swoją pracę, choć – jak twierdzą krytycy – pracuje zaledwie 18 godzin tygodniowo i ma wolne wszystkie święta, ferie oraz wakacje. Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej skomplikowana i doskonale wiedzą o tym wszyscy, którzy mają w swoim otoczeniu choć jednego nauczyciela.

O tym, jak złudne jest społeczne wyobrażenie o tej pracy, opowiedział niedawno na Instagramie Franek Augustyniak – nauczyciel matematyki, który prowadzi w mediach społecznościowych profile poświęcone swojej pracy i edukacji. Augustyniak jest też w pewnym sensie influencerem edukacyjnym – prowadzi kursy przygotowawcze do egzaminu ósmoklasisty oraz matury.

W jednym z najnowszych filmów postanowił zmierzyć się z popularnym mitem, według którego nauczyciele mają wyjątkowo dużo wolnego czasu. Pokazał nagranie z całego swojego weekendu, który dla pracowników szkół teoretycznie powinien być czasem odpoczynku.

"Nauczyciele to mają dobrze – tyyyyle wolnego! Więc postanowiłem pokazać weekend z życia nauczyciela. Spacer z psem, mecz uczniów... i tylko kilkadziesiąt matur do sprawdzenia między jedną kawą a drugą" – napisał w poście, do którego dołączył wideo dokumentujące dwa dni "odpoczynku" pedagoga.

Na nagraniu widać, że owszem – w weekend nie prowadzi lekcji i teoretycznie może przeznaczyć ten czas na sen, relacje z bliskimi czy chwilę wytchnienia. W praktyce jednak większą część tych dni spędza nad sprawdzaniem próbnych matur. Tę czynność przeplatają inne obowiązki, na które często nie ma czasu w tygodniu – spacer z psem, wyjście na mecz uczniów czy krótka chwila przy kawie.

Wielu negatywnych aspektów nie widzimy

Jednak głównym elementem weekendu pozostaje praca z kartkami i długopisem w ręku. Do tego dochodzą sprawdziany, przygotowanie materiałów na kolejne lekcje oraz planowanie zajęć na następny tydzień. Nagle okazuje się, że dwa dni wolnego mijają niemal niezauważenie. Na końcu wpisu nauczyciel dodał krótki komentarz: "Spokojnie – ja nie narzekam. Ja tylko pokazuję".

Jego film dobrze pokazuje, że codzienność nauczyciela wcale nie jest tak prosta i kolorowa, jak mogłoby się wydawać z zewnątrz. W czasie, który teoretycznie jest wolny od pracy, pedagodzy często sprawdzają prace uczniów, przygotowują materiały na kolejne zajęcia, wypełniają dokumentację szkolną czy planują sprawdziany i projekty. W wielu innych zawodach praca kończy się wraz z wyjściem z biura. W przypadku nauczycieli granica między życiem zawodowym a prywatnym bardzo często się zaciera.

Co więcej, wiele z tych obowiązków w ogóle nie jest widocznych dla osób z zewnątrz. Rodzice i uczniowie widzą jedynie 45-minutową lekcję, podczas gdy przygotowanie jej często zajmuje znacznie więcej czasu. Trzeba opracować materiały, przygotować prezentacje, sprawdzić zadania domowe czy dostosować poziom zajęć do możliwości konkretnej klasy. To praca, która w dużej mierze odbywa się wieczorami i w weekendy, poza szkolnym budynkiem.

Dlatego coraz więcej nauczycieli decyduje się pokazywać kulisy swojej pracy w mediach społecznościowych. Nie po to, by narzekać, ale by urealnić obraz tego zawodu. Nagrania takie jak to opublikowane przez Franka Augustyniaka pokazują, że "wolne" nauczyciela często oznacza po prostu pracę wykonywaną w domu – tyle że bez dzwonka na lekcję i bez uczniów w ławkach.