Przemysław Czarnek podczas przemówienia
Przemysław Czarnek po objęciu stanowiska premiera planuje zlikwidować refundację in vitro. fot. Instagram @czarnekpl

Przemysław Czarnek zapowiada, że jeśli zostanie premierem, zrezygnuje z finansowania in vitro z budżetu państwa. Zamiast tego chce postawić na "kompleksowy program prorodzinny", który ma stworzyć w Polsce "modę na dzieci". Organizacje wspierające leczenie niepłodności ostrzegają, że bez refundacji wiele par straci realny dostęp do tej metody.

REKLAMA

Zamiast pieniędzy na in vitro... promowanie rodziny

Odkąd w sobotę 7 marca Jarosław Kaczyński ogłosił kandydaturę Przemysława Czarnka na przyszłego premiera, poseł PiS ochoczo zabiera głos w mediach. Wypowiedział się już na temat planów związanych z oświatą, gospodarką, a także tego, jak rozplanować budżet państwa.

Teraz w rozmowie z portalem "Onet" Czarnek otwarcie zapowiedział, że jeśli PiS wygra wybory w 2027 roku, a on zostanie Prezesem Rady Ministrów, jedną z jego decyzji będzie rezygnacja z finansowania in vitro.

"In vitro jest w Polsce legalne i takie pozostanie. Wiemy jednak – patrząc z perspektywy całego państwa – że in vitro zapaści demograficznej nie rozwiąże. Pieniądze z budżetu powinny być przeznaczane przede wszystkim na kompleksowy program prorodzinny, który wykreuje 'modę na dzieci'. Musimy postawić na promocję rodziny" – zdecydowanie poinformował poseł PiS.

Na pytanie o to, co oznacza promocja rodziny i jak ma się to do faktu, że za czasów poprzedniego rządu PiS taka promocja również była prowadzona, a liczba urodzeń i tak spadała, Czarnek odpowiedział: "najbardziej spada teraz, za Platformy. Za naszych rządów, po wprowadzeniu Programu 500 Plus, urodziło się mniej więcej 180 tys. dzieci więcej, niż przewidywał GUS w 2014 r. Myślę, że dzisiaj sytuacja byłaby dużo gorsza, gdyby nie szeroka polityka prorodzinna rządu PiS".

Dodał też, że jego zdaniem, aby zapanowała "moda na dzieci", wystarczy "promować i wspierać małżeństwa, rodzinę, dzieci".

Jak zauważyło stowarzyszenie wspierające leczenie niepłodności Nasz Bocian we wpisie na swoim Instagramie, trzeba jasno powiedzieć, że brak refundacji in vitro sprawi, iż dla wielu par taka opcja przestanie być w ogóle dostępna. Co z tego, że będzie legalna, skoro osób, które będą chciały zostać rodzicami, po prostu nie będzie na to stać.

"Jeden cykl IVF kosztuje od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Niepłodność dotyka co piątą parę w wieku reprodukcyjnym – to około 1,5 miliona par w Polsce. Dla znacznej części z nich finansowanie publiczne to warunek realnego dostępu do leczenia" – czytamy w poście stowarzyszenia.

To dwie zupełnie różne kwestie

Czarnek jako alternatywę dla finansowania in vitro wskazuje wprowadzenie rządowego "kompleksowego programu prorodzinnego". Jednak chyba każdy, kto choć trochę wie o in vitro, zdaje sobie sprawę, że to nie rozwiąże problemu. Tej metody podejmują się pary, które borykają się z niepłodnością i różnymi problemami z zajściem w ciążę.

Ich nie trzeba zachęcać do zakładania rodzin. Jakikolwiek program rządowy też raczej nie sprawi, że młodzi nagle zmienią zdanie na temat zakładania rodziny i – magicznie, za sprawą rządowych obietnic – zaczną się rozmnażać. To chyba nie tylko dla mnie brzmi absurdalnie, prawda?

Jak pisze stowarzyszenie Nasz Bocian: "Żadna kampania nie udrożni jajowodów. Żaden slogan nie poprawi parametrów nasienia. Niepłodność to diagnoza medyczna. Nie wyleczy jej moda na dzieci".

Przemysław Czarnek w rozmowie w Radiu RMF FM już w 2023 roku otwarcie mówił, że będzie głosował przeciwko refundacji in vitro. Tłumaczył wtedy, że ta metoda budzi u niego wątpliwości etyczne, dlatego – jego zdaniem – nie powinna być finansowana z budżetu państwa.

Źródło: wiadomości.onet.pl, instagram.com