
Sprawa Izabeli z Pszczyny trwała od 2021 roku i stała się symbolem sporu o prawo aborcyjne w Polsce. Po pięciu latach zapadł prawomocny wyrok w procesie lekarzy oskarżonych o narażenie jej życia. Sąd Okręgowy w Katowicach zaostrzył kary po apelacji – wszyscy trzej usłyszeli wyroki bezwzględnego więzienia.
Sprawa Izy z Pszczyny trwała od 2021 roku
Sprawą Izabeli z Pszczyny żyła cała Polska. 30-letnia kobieta w ciąży zgłosiła się do Szpitala Powiatowego w Pszczynie (woj. śląskie) po tym, jak odeszły jej wody płodowe. Był to dopiero 22. tydzień ciąży, a u jej dziecka wcześniej stwierdzono szereg wad rozwojowych.
Z powodu wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego zakazu aborcji lekarze zwlekali z zakończeniem ciąży. W wyniku wstrząsu septycznego 30-latka zmarła. Osierociła kilkuletnie dziecko, a jej historia wywołała poruszenie wśród tysięcy Polek. W całym kraju ruszyły protesty przeciwko zaostrzonym przepisom aborcyjnym pod hasłem "Ani jednej więcej".
Po głośnej sprawie, którą zainteresowały się media i opinia publiczna, rozpoczął się proces lekarzy, którzy swoimi decyzjami – jak wskazywała prokuratura – mogli przyczynić się do śmierci ciężarnej. Teraz postępowanie sądowe wreszcie dobiegło końca.
We wtorek, 3 marca 2026 r., Sąd Okręgowy w Katowicach orzekł kary wobec trzech lekarzy, którzy podejmowali decyzje w sprawie Izabeli z Pszczyny. Każdy z nich usłyszał wyrok bezwzględnego pozbawienia wolności – od roku do półtora roku – oraz kilkuletni zakaz wykonywania zawodu.
Zobacz także
Lekarze ostrzej potraktowani po apelacji
Wyrok zapadł po apelacji od orzeczenia z ubiegłego roku wydanego przez sąd w Pszczynie. Wówczas uznano oskarżonych za "winnych narażenia pacjentki na niebezpieczeństwo utraty życia, a jednego również nieumyślnego spowodowania jej śmierci". W pierwszym wyroku jeden z lekarzy otrzymał łagodniejszy wymiar kary, dlatego zarówno obrona, jak i prokuratura odwołały się od orzeczenia sądu I instancji.
W najnowszym wyroku, wydanym po apelacji, wszyscy trzej lekarze zostali skazani na karę bezwzględnego więzienia. Proces toczył się z wyłączeniem jawności. Pełnomocniczka bliskich zmarłej 30-latki, Jolanta Budzowska, przekazała Polskiej Agencji Prasowej oświadczenie o treści:
Prawniczka przyznała, że kary są dosyć surowe, jednak ich wymiar – jej zdaniem – jest adekwatny do popełnionych czynów. Lekarze bowiem "sprzeniewierzyli się elementarnym obowiązkom lekarskim i zasadom etyki" oraz zostali skazani "za brak starań o uratowanie życia młodej kobiety".
Wyrok kończy wieloletnią batalię sądową, ale nie zamyka społecznej debaty, którą wywołała śmierć Izabeli. Sprawa na trwałe wpisała się w dyskusję o granicach odpowiedzialności lekarzy, obowiązujących przepisach oraz bezpieczeństwie kobiet w ciąży – warto przypomnieć, że zaostrzone przepisy antyaborcyjne nadal obowiązują.
Dla bliskich zmarłej to symboliczne domknięcie jednego z najtrudniejszych rozdziałów, dla wielu Polek – wciąż bolesne przypomnienie, jak wysoką cenę może mieć ciąża, w której zdrowie i życie dziecka lub matki są zagrożone.
Źródło: wiadomosci.radiozet.pl
