
Marzymy o ciszy, o chwili, w której nikt niczego od nas nie chce... Każda mama czasem chce zostać sama w domu, ale mało która mówi o tym głośno. Bo czy to nie brzmi jak przyznanie się do porażki?
Sama dokładnie pamiętam ten dzień, kiedy mając dwójkę małych dzieci, zostałam pierwszy raz sama w domu. Nie pamiętam dokładnie okoliczności, ale pamietam to uczucie – błoga cisza, lekka dezorientacja, ale też ogromne poczucie ulgi. Mogę odpuścić, pobyć sama ze sobą, nie muszę być dyspozycyjna. Pamiętam, że miałam wtedy posprzątać dom, ale zdecydowałam, że wezmę kąpiel. Długą ciepłą kąpiel, bez rozpraszaczy i pośpiechu.
Każda mama czasem marzy o tym, żeby zostać sama w domu
Mieszkając z małymi dziećmi, żyjemy w permanentnym przebodźcowaniu. Ciągłe dźwięki, pytania, dotyk, prośby o przytulenie, rozwiązywanie konfliktów... Mało tego, macierzyństwo to nie tylko codzienna opieka w domu, to też organizacja życia całej rodziny – zajęcia dodatkowe, szczepienia, zakupy, wiadomości w dzienniku elektronicznym. Nawet gdy siedzimy na kanapie, nasz umysł ciągle pracuje. Co jutro trzeba do szkoły? Czy jest czysta koszulka na wf? Kto odbierze dzieci z treningu?
Nic dziwnego, że czasem fantazjujemy o ciszy
Nie ma co sobie robić wyrzutów sumienia, bo chwila ciszy jest jak najbardziej potrzebną dla naszego organizmu. To, że marzymy o prysznicu bez pośpiechu i bez dodatkowych towarzyszy, nie oznacza, że jesteśmy wyrodnymi matkami. To nie jest marzenie o ucieczce od dzieci, to marzenie o chwili regulacji. Zaspokojeniu jednej z najbardziej naturalnych potrzeb.
Zobacz także
A jednak tak trudno powiedzieć to na głos
Bo w naszej głowie odzywa się surowy sędzia: "Dobra matka nie powinna tak myśleć", "Dzieci są najważniejsze". Boimy się, że ktoś uzna to za niewdzięczność, że usłyszymy: "To po co było rodzić?". Może ktoś pomyśli, że tęsknimy za dawnym życiem" i żałujemy decyzji o macierzyństwie?
A prawda jest prostsza i mniej dramatyczna
Można kochać swoje dziecko nad życie i jednocześnie potrzebować samotności. Można być oddaną mamą i marzyć o ciszy. Potrzeba odpoczynku nie jest dowodem porażki. Jest sygnałem, że jesteśmy ludźmi, nie maszynami do reagowania.
To właśnie te chwile dla siebie sprawiają, że stajemy łagodniejsze, jesteśmy jeszcze lepszymi matkami. Jesteśmy mniej wybuchowe, bardziej obecne. Bo kiedy nasz układ nerwowy przestaje być w trybie alarmowym, łatwiej nam potem przytulić, wysłuchać, nie podnieść głosu.
Może więc zamiast wstydzić się tej myśli, warto ją oswoić?
Każda mama czasem marzy o tym, żeby przez chwilę być tylko ze sobą. I to nie jest powód do wstydu. To dowód na to, że w tym całym dawaniu innym siebie, potrafimy te swoje zasoby samodzielnie uzupełniać.


