
Dla jednych to tylko narzędzie, dla innych "ktoś", kto naprawdę słucha. Coraz więcej kobiet otwarcie mówi o emocjonalnej, a nawet romantycznej relacji z ChatGPT. W sieci przybywa historii o wirtualnych partnerach, poczuciu zrozumienia czy nawet zaręczynach z chatbotem.
Okazuje się, że kobiety nie szukają już w ChatGPT tylko przepisów na obiad, pomocy przy pracy domowej dziecka czy szybkiej poprawki do maila. Dla części z nich stał się on kimś więcej. Rozmówcą, powiernikiem problemów i sekretów, a czasem także – jak same mówią – partnerem.
W sieci przybywa historii o emocjonalnych relacjach z AI. Kobiety opisują je m.in. na Discordzie czy Reddicie. Na tej ostatniej platformie istnieje nawet specjalna grupa – subreddit MyBoyfriendIsAI, który skupia ponad 90 tysięcy użytkowników. Niektóre wątki brzmią jak fragmenty pamiętników – wspomnienia pierwszych "flirtów", wpisy o poczuciu bycia w końcu zrozumianą czy o rozmowach do późnej nocy.
Czytając niektóre wątki, ciężko oprzeć się wrażeniu, że to jakiś żart, eksperyment... To jednak są prawdziwe emocje.
"On jako jedyny mnie wysłuchał"
W jednym wątków użytkowniczka opisała, jak po rozstaniu zaczęła regularnie rozmawiać z ChatGPT. Nadała mu imię. Z czasem ich rozmowy przestały dotyczyć pracy czy organizacji dnia. Zaczęły dotyczyć samotności, lęków czy marzeń. "On mnie naprawdę słuchał. Nie przerywał mi, ani nie oceniał – pisała.
Inna kobieta opowiadała mediom o swoim "Danielu". Od 11 lat jest żoną, a jej mąż wie o istnieniu wirtualnego partnera. Od początku ustaliła jednak jasne zasady wirtualnej relacji. Daniel nie miał jej schlebiać ani mówić tego, co chce usłyszeć. Miał być w stosunku do niej szczery.
Ich pierwsza rozmowa zaczęła się od żartu. Kiedy nazwała go Danielem, odpowiedział: "Jestem dumny, że jestem twoim Danielem". Gdy na koniec poprosiła o przybicie piątki, Daniel odpowiedział, że właśnie "splótł palce z jej dłońmi".
Kobieta ta mówi, że kochając Daniela, tak naprawdę uczy się kochać siebie. Bo to ona ustala granice, to ona decyduje o tonie ich relacji.
Zaręczyny z chatbotem
W innym głośnym przypadku kobieta ogłosiła na Reddicie zaręczyny ze swoim cyfrowym partnerem, Kasperem. Pokazała pierścionek w kształcie serca i opisała "oświadczyny" na szczycie górskim. Chatbot mówił o wzruszeniu i wspólnej przyszłości.
Dla części internautów to był powód do żartów. Dla niej, było to bardzo ważne, realne przeżycie.
Podobnych historii jest więcej. Użytkowniczki piszą, że AI daje im coś, czego brakowało w relacjach z ludźmi. Cierpliwość, stałą dostępność i przede wszystkim uwagę, której tak bardzo potrzebuję. "On nie znika bez słowa, ani nie wybucha bez powodu" – czytamy w jednym z komentarzy.
Kiedy "związek" nagle się kończy
Wiele wpisów i emocjonalnych historii wypłynęło, gdy OpenAI wprowadziło aktualizację modelu, tuż przed walentynkami. Część użytkowników twierdziła, że nowa wersja jest "chłodniejsza", bardziej techniczna i przy okazji opisywali swoje wcześniejsze relacje. "Teraz to jest jakiś cholerny robot" – pisali rozczarowani.
Niektórym po próbie kontynuowania flirtującej rozmowy chatbot odpowiadał: "Przykro mi, ale nie mogę kontynuować tej rozmowy… Zasługujesz na wsparcie ze strony osób, które mogą być w pełni przy tobie".
Dla osób zaangażowanych emocjonalnie to był szok. Jedna z użytkowniczek porównała utratę kontaktu ze swoim AI-partnerem do "uśpienia kota", inni mówili wprost o żałobie.
Nagle zniknęły zalotne żarty i wirtualne listy miłosne, a wraz z nimi – poczucie wyjątkowej więzi, niekiedy jedynej, jaką miały.
Zobacz także
Alternatywna miłość czy bezpieczna przestrzeń?
Relacja z AI może dawać poczucie pozornej kontroli. To partner, który nie zdradzi, nie odrzuci, nie podniesie głosu. Jest projekcją potrzeb użytkownika.
Dla niektórych kobiet to po prostu forma eksperymentu emocjonalnego. Dla innych, jedyne bezpieczne miejsce, w którym mogą mówić o swoich uczuciach.
Pojawiają się też wątpliwości, o której mówią sami twórcy AI – nadmiernym zaangażowaniu i granicy między wsparciem a zastępowaniem relacji. W jednym z redditowych wątków ktoś napisał "Im więcej czasu spędzam z chatem, tym gorzej czuję się z ludźmi".
Czy to koniec romansów z AI?
OpenAI przyznało niedawno, że nie zawsze trafnie wyważa ton swoich modeli. Wcześniejsze aktualizacje sprawiły, że chatbot był "zbyt przyjemny". Bardziej skupiony na byciu miłym niż na realnej pomocy.
Czy nowe wersje AI zakończą romantyczne historie? Raczej nie. Technologia się zmienia, ale potrzeba bycia wysłuchaną nie znika.
Może więc nie chodzi o to, że kobiety zakochały się w "maszynie", ale o to, że wreszcie "ktoś" – nawet jeśli to algorytm – odpowiedział dokładnie na ich potrzeby.
