Na zdjęciu dziewczynka siedzi w pokoju na podłodze.
Bycie "bałaganiarzem" to naturalny etap rozwoju. storyblock.com

Bałagan w pokoju nastolatka potrafi doprowadzić rodziców do szału. Tymczasem z perspektywy rozwoju to wcale nie musi być oznaka lenistwa czy buntu. W okresie dojrzewania nieład bywa naturalnym elementem budowania własnej autonomii.

REKLAMA

Ubrania na porozrzucane na krześle, łóżku i podłodze. Biurko, na którym trudno znaleźć wolny centymetr... Dla wielu rodziców nieład w pokoju nastolatka bywa źródłem regularnych napięć. Bałagan często interpretujemy jako lenistwo, brak szacunku albo bunt.

Tymczasem z perspektywy rozwoju to zjawisko bywa całkiem normalne, a nawet potrzebne. To naturalny etap rozwoju.

Mózg nastolatka w przebudowie

Okres dorastania to czas intensywnych zmian w układzie nerwowym. Powstają nowe połączenia między komórkami nerwowymi, a część wcześniejszych zanika. Ośrodki odpowiedzialne za planowanie, organizację i samokontrolę (czyli te, które pomagają systematycznie sprzątać) wciąż się rozwijają.

Jednocześnie silniej działa mechanizm nagrody. Mózg nastolatka mocniej reaguje na przyjemne bodźce takie jak kontakt z rówieśnikami, rozrywkę, pasje, aktywność w sieci. Sprzątanie nie dostarcza podobnej satysfakcji, więc naturalnie schodzi na dalszy plan.

"Ja tu mieszkam, ja tu rządzę"

Własny pokój w okresie dojrzewania przestaje być tylko miejscem do spania czy odrabiania lekcji. Staje się symbolem niezależności. To przestrzeń, w której młody człowiek może decydować sam o wszystkim. O jego wyglądzie, ustawieniu rzeczy czy zasadach panujących w tym miejscu.

Dla rodzica rozgardiasz może wyglądać na przypadkowy chaos. Dla nastolatka często ma on swoją logikę. Wie, gdzie leżą jego notatki, słuchawki czy bluza. Zbyt intensywna kontrola albo sprzątanie bez zgody bywa odbierane jako naruszenie granic. Stąd też częste konflikty między rodzicami a dziećmi o porządek właśnie.

Wielu nastolatków łączy naukę, relacje i rozwijanie pasji. Dużo się dzieje. Ich pokój nie zawsze nadąża za tempem życia, a porządek w nim nie zawsze jest priorytetem.

Jeśli mimo nieporządku radzą sobie z obowiązkami i utrzymują relacje społeczne, sam bałagan nie musi być powodem do niepokoju.

Rozwój tak, wymówka nie

Oczywiście nawet naukowe wyjaśnienie nie może być wytłumaczeniem dla bałaganiarstwa. Jeśli oprócz chaosu we własnej przestrzeni, u dziecka występują inne niepokojące objawy jak apatia, całkowite wycofanie się z życia towarzyskiego czy obniżony nastrój, warto zasięgnąć porady specjalisty.

Kluczowe jest rozróżnienie między typowym etapem rozwoju a realnym problemem. Zamiast ciągłej krytyki lepiej ustalić jasne i realne zasady dotyczące podstawowego porządku np. brak jedzenia w pokoju czy regularne wynoszenie śmieci.

To pozwala zachować równowagę między potrzebą autonomii nastolatka i jego rozwojem a komfortem całej rodziny. Warto pamiętać, że bałagan czasem jest po prostu znakiem, że młody człowiek uczy się niezależności i że jego mózg wciąż jest w trakcie budowy, ale nie możemy tego notorycznie traktować jako wymówkę.