
Jednego dnia jest minus 20 stopni, następnego minus 5, a chwilę później okolice zera. W takiej huśtawce temperatur wielu rodziców zastanawia się, jak ubrać dziecko, by nie zmarzło, ale też się nie przegrzało podczas ruchu. Kiedyś nasze babki zawsze radziły, by ubierać dzieci na "cebulkę". Czy ta zasada nadal się sprawdza, szczególnie podczas takich zim jak mamy w tym roku?
Zima w Polsce w tym roku daje się nam we znaki. Siarczysty mróz, potem lekka odwilż, a za kilka dni znów temperatura spada grubo poniżej zera. W takich warunkach łatwo wpaść w dwie pułapki. Po pierwsze, można ubrać dziecko za lekko albo z drugie strony przesadzić z warstwami. Takie kontrasty najbardziej są zauważalne właśnie przy dużych mrozach.
Przy –20 stopniach nie ma miejsca na kompromisy
Przy bardzo niskiej temperaturze kluczowe jest ograniczenie utraty ciepła. Tu warstwowość (słynna już "cebulka") ma sens, ale musi być dobrze przemyślana.
Pierwsza warstwa powinna odprowadzać wilgoć (bielizna termoaktywna lub dobrej jakości bawełna). Druga warstwa izolować (polar, wełna) no i trzecia chronić przed wiatrem i wilgocią (kurtka zimowa z membraną).
Obowiązkowe stają się czapka, rękawiczki, komin lub szalik oraz odpowiednie buty z izolacją. Przy takim mrozie nawet kilkanaście minut bez ruchu może powodować szybkie wychłodzenie.
Kilka stopni na minusie
To wciąż mróz, ale zupełnie inna sytuacja. Dziecko w ruchu np. podczas zabawy na śniegu w przedszkolu bardzo szybko się rozgrzewa. Zbyt gruba warstwa może spowodować przepocenie, a mokra od potu koszulka w połączeniu z chłodnym powietrzem działa jak lodowaty kompres.
Przy takich temperaturach ważne jest, by warstwy można było łatwo rozpiąć lub zdjąć. Dziecko, które biega, potrzebuje czegoś innego niż to, które siedzi w wózku.
Kiedy temperatura wskazuje okolice zera
To pogoda najbardziej zdradliwa. Wilgoć, wiatr i temperatura około 0 stopni mogą być bardziej odczuwalne niż suchy mróz. Tu szczególnie ważna jest ochrona przed przemakaniem i wiatrem.
Zbyt lekki strój może skutkować wychłodzeniem, ale zbyt gruby przegrzaniem. Dlatego lepiej postawić na rozsądne warstwy niż jedną bardzo grubą kurtkę.
Zobacz także
Najczęstszy błąd rodziców
Bardzo często rodzice sprawdzają temperaturę dziecka dotykając jego dłoni. Zimne ręce nie zawsze oznaczają, że dziecko marznie. Zdecydowanie lepszym wskaźnikiem jest kark. Powinien być ciepły i suchy. Mokry kark to sygnał, że dziecko jest przegrzane.
Przedszkole i plac zabaw
W przedszkolu nikt nie jest w stanie idealnie dopasować każdej warstwy do każdego dziecka. Jedno stoi spokojnie, inne biega bez przerwy. Dlatego warto zostawić zapasową parę rękawiczek czy cieplejszą bluzę. Zwłaszcza przy tak skrajnych różnicach temperatur, które możemy obserwować nawet w cyklu dobowym.
W przypadku zimowych wahań temperatury nie chodzi już tylko o "cebulkę", ale o świadome dostosowanie ubioru do temperatury, wilgotności i aktywności dziecka. To jest najważniejsze. Podczas mrozów łatwo o wychłodzenie, ale równie dobrze można się przegrzać.
