
Rodzice coraz częściej płacą dzieciom nie tylko za sprzątanie, ale też za czytanie książek i ćwiczenia. Nowy trend budzi spore emocje i dzieli zarówno matki i ojców, jak i psychologów. Czy wynagradzanie pieniędzmi za rozwój i dbanie o siebie to dobry sposób na motywację, czy droga do wychowania roszczeniowego nastolatka?
Rodzice płacą dzieciom za czytanie i ćwiczenia
W dzisiejszych czasach rodzice coraz częściej łapią się na tym, że zdarza się im być nadopiekuńczymi i wyręczają dzieci w wielu obowiązkach. Niektórzy, jeśli zależy im na późniejszej nauce samodzielności dziecka (które prawdopodobnie bywa oporne, jesli wcześniej je we wszystkim wyręczano), decydują się na płacenie pociechom za wykonywanie zadań w domu.
Zdarza się jednak, że lista płatnych zobowiązań nie kończy się na sprzątaniu pokoju czy wynoszeniu śmieci. Pojawiają się na niej także czynności związane z edukacją i rozwojem, jak czytanie, aktywność fizyczna czy rozwijanie pasji. Dla mnie to dość kontrowersyjne zachowanie i sygnał, że chyba rodzice idą o krok za daleko.
Z raportu aplikacji finansowej Greenlight wynika, że część rodziców wykorzystuje obowiązki, które daje dzieciom do wzmacniania zdrowych nawyków. Choć tradycyjne prace domowe wciąż dominują, zadania związane z samorozwojem coraz częściej są traktowane jak "obowiązki", za które dziecko otrzymuje wynagrodzenie.
Pomyślcie sobie – płacić dziecku za to, że chce pójść na dodatkowe zajęcia sportowe? Albo za to, że przeczyta jakąś książkę (która ma być dla niego rozrywką)? Dla mnie to, szczerze mówiąc, nie do pomyślenia.
Podobnego zdania są eksperci, którzy ostrzegają, że ten trend może mieć nieoczekiwane konsekwencje, sprawiające rodzicom jeszcze więcej problemów. Może to prowadzić do wychowania roszczeniowego, zbyt pewnego siebie i kalkulującego każde zachowanie nastolatka, a potem dorosłego. Specjaliści zachęcają rodziców do szukania innych sposobów uczenia dzieci odpowiedzialności finansowej oraz troski o siebie.
Dlaczego eksperci mają wątpliwości?
Anne Josephson, psycholożka, podkreśla, że uczenie dzieci wartości pieniądza to inwestycja na całe życie. Jednak płacenie za czynności związane z dbaniem o siebie czy rozwojem może wprowadzać niejasny przekaz i sprawić, że pieniądze staną się dla dziecka wartością nadrzędną.
– W ten sposób wzmacniamy zewnętrznie coś, co powinno być motywowane wewnętrznie – wyjaśnia. Chodzi bowiem o to, że aktywność fizyczna to inwestycja w zdrowie, a czytanie książek to poświęcenie czasu na rozwój mózgu.
Czytanie jest tu szczególnie dobrym przykładem. Dla wielu dzieci to naturalne zachowanie: sięgają po książki od małego, by poznawać nowe światy, rozwijać wyobraźnię i budować zasób słownictwa, a także rozwijać emocje przez utożsamianie się z bohaterami.
– Jeśli zaczynamy płacić dziecku za czytanie, może ono ograniczyć tę aktywność wyłącznie do sytuacji, w których otrzyma wynagrodzenie. Czytanie przestaje być przyjemnością, a staje się sposobem na zarobek – tłumaczy specjalistka.
Eksperci podkreślają też, że jeśli chcemy wychować dzieci, które potrafią same znaleźć potrzebne im informacje i samodzielnie poradzić sobie z emocjami, należy zachęcać je do czytania jako przyjemnego sposobu na spędzenie czasu.
Warto też postawić sobie pytanie o to, co się stanie, gdy pieniądze za czytanie znikną? Czy dziecko nadal będzie chętnie sięgało po książki? Raczej nie.
Zobacz także
Czy w ogóle płacić za obowiązki?
Ostateczna decyzja należy do rodziców i zależy od ich systemu wartości. Jednak wielu specjalistów jest przeciwko płaceniu dzieciom za codzienne obowiązki domowe.
– Może to osłabiać motywację wewnętrzną i sugerować, że uczestnictwo w życiu rodziny to praca, a nie wspólna odpowiedzialność wszystkich członków rodziny – wyjaśnia dr Emma Basch, psycholożka kliniczna.
Eksperci podkreślają, że istnieją inne sposoby uczenia dzieci zarządzania pieniędzmi. Na przykład stałe, cotygodniowe kieszonkowe połączone z rozmowami o oszczędzaniu, planowaniu wydatków i celach finansowych.
Jeśli chodzi o budowanie nawyków związanych z dbaniem o siebie, można stosować inne formy wzmocnienia: konkretne pochwały, dodatkowe przywileje (np. wybór filmu na wieczór czy późniejsze pójście spać) albo drobne symboliczne nagrody, jeśli już trzeba zastosować jakąś motywację dla czegoś, co powinno być widziane jako przyjemność.
Można także wykorzystać system punktowy – np. codzienne zaznaczanie czytania na specjalnej tabeli, a po zebraniu określonej liczby punktów wymiana ich na drobną nagrodę. Jak zauważają specjaliści, to wciąż forma wzmocnienia, ale o krok dalej od bezpośredniego wynagrodzenia pieniężnego.
Źródło: parents.com, greenlight.com
