
Trzyletnie dziecko uderza mamę w twarz, a ta wybucha. Ekspertka pokazuje, dlaczego tłumaczenie i krzyk nie działają na małe dzieci oraz co naprawdę powinna zrobić dorosła osoba w chwili silnych emocji. Kluczem jest regulacja własnego układu nerwowego.
Na profilu na Instagramie Moniki Włodarczyk-Has (coach mam), pojawił się opis sceny, która dla wielu rodziców może się wydać znajoma.
Trzyletnia dziewczynka rzuca w mamę zabawką. Mama się denerwuje, to naturalne. Czuje spięcie w ciele, ale zamiast wybuchnąć, siada przy córce, patrzy jej w oczy i zaczyna tłumaczyć. Mówi, że tak nie wolno, że to złe zachowanie, że jest niegrzeczna. Ton jest pozornie spokojny, ale ciało zdradza napięcie.
Dziewczynka nie uspokaja się. Wręcz przeciwnie, jej niepokój rośnie. W pewnym momencie emocje są tak silne, że uderza mamę w twarz. To impuls silniejszy niż ona sama.
Wtedy mama wybucha. Krzyczy. Padają słowa, których później żałuje. Mówi, że dziecko nic nie rozumie, że jest niegrzeczne i głupie.
W stanie tak silnego pobudzenia naprawdę trudno się powstrzymać, a jednak właśnie to zatrzymanie jest kluczowe.
Dlaczego tłumaczenie nie działają u tak małego dziecka?
jak wyjaśnia Moniki Włodarczyk-Has, do około trzeciego roku życia dzieci nie rozumieją logicznych wyjaśnień w taki sposób, jakbyśmy tego oczekiwali. Rozumieją za to emocje dorosłego. Ich układ nerwowy reaguje szybciej niż myślenie.
Kora przedczołowa, czyli część mózgu odpowiedzialna za planowanie, samokontrolę i logiczne myślenie rozwija się bardzo powoli. Małe dziecko nie potrafi w pełni zatrzymać impulsu, bo jego mózg nie jest jeszcze na to gotowy. To nie kwestia złej woli. To po prostu kwestia neurobiologii.
Dziecko reaguje na napięcia u dorosłych
Kiedy dorosły mówi spokojnym tonem, ale w środku aż drży z napięcia, dziecko to czuje. Tak naprawdę reaguje na napięcie, nie na słowa.
Krzyk w takiej sytuacji nie uczy regulacji. Wręcz przeciwnie, długotrwałe podnoszenie głosu może wpływać na rozwój mózgu, osłabiać hipokamp (odpowiedzialny za uczenie się i pamięć) i nadmiernie aktywizować ciało migdałowate, które uruchamia reakcję "walcz albo uciekaj". Dziecko wchodzi wtedy w tryb przetrwania. Nie w tryb uczenia się i wyciągania wniosków.
Jeśli po takim incydencie dziecko staje się grzeczne, to nie dlatego, że zrozumiało nasze słowa. Tylko dlatego, że się przestraszyło. Układ nerwowy wybiera strategię spokoju, by było bezpiecznie. Taka strategia może zostać na lata i podobne reakcje mogą powracać w dorosłym życiu.
Zobacz także
To nie znaczy, że jesteś złą matką
Większość z nas reaguje tak, jak reagowano wobec nas. Powielamy schematy zapisane w naszym ciele. To nie kwestia braku miłości ani złych intencji. To automatyczna reakcja stresowa, której nas nauczono.
I właśnie o to chodziło w przekazie Moniki Włodarczyk-Has, nie o obwinianie, ale o zobaczenie mechanizmu. Jak pisze na swoim profilu, dopóki nie nauczysz się regulować własnych emocji, pracować z triggerami, uwalniać napięcia i złości gromadzone latami, ten mechanizm będzie wracał. W relacji z dzieckiem i w relacjach intymnych.
Jak więc reagować?
Najpierw regulacja dorosłego. To jest kluczowe. Dopiero potem reakcja. Zanim zaczniesz tłumaczyć, zatrzymaj się. Weź kilka oddechów. Rozluźnij ciało. Jeśli trzeba, odejdź na chwilę, by nie reagować z poziomu wybuchu. Dziecko potrzebuje bezpiecznego, przewidywalnego dorosłego. Kogoś, kto w obliczu jego wielkich emocji pozostaje stabilny.
To nie znaczy oczywiście, że mamy akceptować uderzanie czy rzucanie przedmiotami. Granice są potrzebne. Ale granica postawiona spokojnie i stanowczo wygląda inaczej niż ta wykrzyczana w złości. Można powiedzieć: "Nie pozwolę ci mnie bić. Widzę, że jesteś bardzo zła. Jestem tutaj i ci pomogę".
Nasza reakcja jest kluczowa w takiej sytuacji. Warto spokojnie podejść do dziecka, objąć (jeśli na to pozwoli) lub dotknąć ramienia, spojrzeć mu w oczy i wyraźnie – ale bez zbędnych emocji – zakomunikować, że ta sytuacja nam się nie podobała, nie była miła i dlatego będziemy pracować wspólnie pracować nad tym, by się nie powtórzyła.
Wydaje się być to trudne? Trochę tak. W końcu musimy wykazać się cierpliwością w sytuacji, kiedy targają nami silne emocje. To, co może pomóc w takiej sytuacji, to uświadomienie sobie, że to, co zrobiło dziecko nie jest agresją skierowaną przeciwko nam, tylko objawem jego niedojrzałego układu nerwowego i brakiem zasobów, by sobie z taką sytuacją poradzić. Ta świadomość może pomóc.
Warto też pamiętać, że nasz układ nerwowy i mózg są plastyczne. Możemy zmieniać swoje reakcje. Możemy nauczyć się czuć bezpiecznie w bliskości, zarówno z dzieckiem, jak i z partnerem. Nawet wtedy, gdy emocje są duże. Tego wszystkiego można się nauczyć.
