smutna kobieta
Złość i zazdrość zżerają mnie od środka, gdy widzę ich brzuchy. A ja nadal walczę z pustym testem. fot. Storyblocks.com

"Kiedy widzę zdjęcie koleżanki z pozytywnym testem ciążowym, nie potrafię uśmiechnąć się szczerze. Chcę cieszyć się razem z nią, ale w środku jest tylko chorobliwa zazdrość i żal". Przeczytajcie list, jaki przyszedł na naszą redakcyjną skrzynkę.

REKLAMA

Każde zdjęcie i każda informacja o czyjejś ciąży to cios

"Za każdym razem, kiedy patrzę w telefon i widzę kolejne zdjęcie koleżanki z testem ciążowym, a tam komentarze: 'Nie mogę w to uwierzyć!' albo 'Wreszcie!', chcę napisać gratulacje, ale zawsze jest to samo. Ręce mi drżą, a gardło ściska smutek. Dlaczego ja nie mogę tego przeżyć? Dlaczego każda informacja o czyjejś ciąży uderza we mnie niczym cios?

Choćbym chciała, nie potrafię się z tego cieszyć, a przecież powinnam. Jestem dorosła, empatyczna, jestem przyjaciółką, którą taka wiadomość powinna przecież ucieszyć. Niestety, zamiast tego czuję chorobliwą zazdrość i złość.

Inseminacje, in vitro i nadzieja, która za każdym razem umiera

Mamy już za sobą wszystko. Zrobiliśmy z mężem kilka inseminacji i dwukrotnie przeszłam in vitro. Każdy cykl to była ogromna nadzieja. Wstawanie rano, przygotowania, tabletki, igły, hormony, a potem zawsze to samo. Kolejne puste testy.

W tym samym czasie moje koleżanki zachodzą w ciążę, jak 'na pstryknięcie palców', a ja czekam na cud, którego nie ma. Czasem chce mi się krzyczeć i płakać w samotności, a czasem po prostu zniknąć z ich feedów na Instagramie.

Najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że nie chcę czuć tej zazdrości. Przecież uwielbiam swoje przyjaciółki i chcę ich szczęścia. Niestety, to uczucie dosłownie zżera mnie od środka, gdy słyszę, że któraś z nich znowu jest w ciąży.

Czasem myślę, że nie chodzi tu nawet o zazdrość. Raczej chodzi o stratę i o poczucie, że moje ciało nie reaguje tak, jak powinno. To nie jest wrogość wobec innych kobiet. To ból spowodowany tym, że moje ciało nie umie dać życia, którego tak bardzo pragnę.

Piszę to, bo może któraś z was też czuje to samo i wstydzi się do tego głośno przyznać. Chcę wam powiedzieć: to jest w porządku. Macie prawo czuć tę złość. Możecie kochać swoje przyjaciółki i jednocześnie płakać w poduszkę. To nie jest grzech. To wasze emocje i wasze prawo".

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl
Czytaj także: