mama przytula dziecko w łóżku
Podzielenie się swoimi lękami z rodzicem lub wypisanie ich w zeszycie pomaga się wyciszyć. fot. stockbusters/storyblocks.com

Wieczorem, gdy dom wreszcie cichnie, w głowie wielu rodziców (a szczególnie matek) zaczyna się festiwal czarnych scenariuszy. Okazuje się, że zamiast uciszać lęki, można dać im konkretne miejsce i czas. "Godzina zmartwień" to prosty rytuał, który pomaga dzieciom – i dorosłym – odzyskać spokój przed snem.

REKLAMA

Rytuał dzielenia się lękami

Taki mechanizm zna doskonale wiele matek: kiedy wreszcie nadchodzi moment spokoju i relaksu, w naszej głowie nagle zaczyna pędzić tysiące myśli. Nie jest to przypadłość wyłącznie rodziców – dotyczy każdego, kto ma tendencję do zamartwiania się, czarnowidztwa lub zmaga się z różnego rodzaju lękami.

Widzę jednak, że odkąd zostałam matką, tych stresów i zmartwień przybywa. Już nie martwię się tylko pracą, problemami zawodowymi czy relacjami, ale także tym, czy dzieci prawidłowo się rozwijają, czy będą zdrowe. Planowanie wizyt u lekarzy, kontrolnych badań i szczepień stało się codziennością, a ja często zamartwiam się, czy nie rozchorują się tuż przed terminem kolejnej wizyty.

Ostatnio trafiłam na Instagramie na rolkę, która podpowiedziała mi, jak walczyć z natłokiem myśli i pisaniem w głowie czarnych scenariuszy. Gosia, znana w mediach społecznościowych jako @hipo_chondryczka, a prywatnie mama mieszkająca w Szwecji, dzieli się z obserwatorami przemyśleniami o macierzyństwie, lękach, dbaniu o układ nerwowy oraz pokazuje, jak holistycznie zadbać o swoje ciało i umysł.

Opowiedziała o rytuale "godziny zmartwień" – zwyczaju, który zaobserwowała u Finów i który praktykują bardzo często. Najbardziej przydaje się rodzicom i dzieciom. Metoda polega na tym, że każdego wieczoru, około pół godziny przed snem, dzieci siadają przy biurkach z zeszytem. Zapisują w nim wszystkie swoje zmartwienia z danego dnia, dzielą się stresami, lękami i niepowodzeniami.

"Godzina zmartwień" wyłącznie przed snem

"To podejście nazywa się 'godziną zmartwień', choć działa inaczej, niż mogłoby się wydawać. Nie chodzi o to, by mówić dzieciom, żeby przestały się martwić. Chodzi o nauczenie, kiedy zmartwienia są na swoim miejscu, a kiedy nie. Każdego wieczoru, około pół godziny przed snem, dziecko siada z zeszytem.

Przez 15 minut zapisuje wszystko, co tego dnia było trudne: lęki, stres, niedokończone sprawy. Gdy czas mija, zeszyt zostaje zamknięty. Zasada jest prosta i niepodlegająca dyskusji – do następnego dnia wszystkie zmartwienia zostają w zeszycie" – napisała na swoim profilu Gosia.

W dalszej części wpisu autorka podkreśla:

"To, co ważne: ten mechanizm nie działa tylko u dzieci. Działa u nastolatków i dorosłych, bo ludzki mózg reaguje podobnie niezależnie od wieku. Gdy lęk dostaje wyznaczony czas i granice, przestaje przejmować kontrolę nad całym dniem – i nocą. To nie komunikat 'nie myśl o tym', lecz raczej: 'wrócimy do tego później'. Takie odłożenie na później przerywa błędne koło napięcia".

Pisze również, że ten sposób sprawdza się dlatego, że nie próbuje wyciszyć lęków ani sprawić, byśmy uznali je za błahe. Chodzi o to, by je uznać, oswoić i dać mózgowi sygnał, że jest czas na zamartwianie i czas na odpoczynek – i te dwie sfery nie łączą się.

To również inwestycja w dalszy dobrostan

Co ciekawe, metoda jest skuteczna nie tylko u najmłodszych – według influencerki zapobiega ona 80 proc. lęków u nastolatków w późniejszym życiu. To także prosty sposób, by w zdrowy sposób uporządkować natłok myśli i lęków, które w nocy, kiedy leżymy w łóżku, mogą wydawać się trudniejsze niż są w rzeczywistości.

Ten prosty rytuał pokazuje również, że czas snu powinien być dla nas świętością – to moment, w którym dajemy odetchnąć nie tylko naszemu ciału, ale także umysłowi. Bez takiego odpuszczenia nie ma mowy o efektywnym odpoczynku i regeneracji. A to z kolei przekłada się na lepsze samopoczucie i jakość zdrowia psychicznego.

Warto więc spróbować "godziny zmartwień" w swojej codzienności – nie tylko z dziećmi, ale i dla siebie. To prosty, a zarazem skuteczny sposób, by zyskać kontrolę nad natłokiem myśli i dać sobie przestrzeń na prawdziwy odpoczynek. Dzięki temu możemy lepiej radzić sobie ze stresem, spokojniej patrzeć na codzienne wyzwania i wreszcie pozwolić swojemu umysłowi na chwilę wytchnienia.

Czytaj także: