Na zdjęcia grupka nastolatków robi sobie selfie
Wyśmiewanie uczniów w szkole przez rówieśników jest nadal czymś powszechnym. storyblock.com

Dzieci w szkole potrafią być okrutne, a powody wyśmiewania bywają zaskakująco błahe. Brak smartfona, tańszy telefon czy decyzja rodziców o wychowaniu bez technologii wciąż mogą stać się pretekstem do drwin. Ten problem nie znika. Zmieniają się tylko narzędzia i wymówki.

REKLAMA

Kiedy sama byłam dzieckiem, na szczęście nie doświadczyłam wielu nieprzyjemnych sytuacji, czy złego traktowania ze strony rówieśników. Być może miałam po prostu szczęście, bo trafiłam do dość neutralnego środowiska. W klasie w podstawówce i później w gimnazjum nie było większych problemów wychowawczych, choć z perspektywy czasu wiem, że byliśmy raczej wyjątkiem.

Dzieci w szkole potrafią być okrutne

Miałam znajomych w innych klasach i szkołach, którzy opowiadali, że dzieci potrafią być okropnie wredne – często zupełnie bez powodu. A właściwie powodem bywała potrzeba podniesienia własnej samooceny kosztem kogoś innego.

Dziś pod tym względem niewiele się zmieniło, mimo że od mojej szkolnej rzeczywistości minęło wiele lat. Owszem, rodzice są obecnie bardziej świadomi w wielu kwestiach, ale jednocześnie coraz częściej bezrefleksyjnie stają w obronie swoich dzieci. Nawet wtedy, gdy te ewidentnie ponoszą winę, są chronione przed konsekwencjami własnych zachowań.

To sprawia, że już kilkuletnie dzieci czują się bezkarne i pozwalają sobie na naprawdę przykre zachowania wobec rówieśników. Niedawno pisałam o tym w apelu do rodziców, zachęcając ich do reagowania na negatywne zachowania własnych dzieci.

Teraz w mediach społecznościowych natknęłam się na wideo pewnej mamy – znanej jako @ma.ma.planuje. W jednym z najnowszych filmów influencerka zapytała swoich obserwatorów, co sądzą o tym, by dziecko miało zwykły telefon klawiszowy zamiast smartfona. Pytała, czy może to być powód do wstydu. Albo czy ktoś z jej odbiorców został kiedyś wyśmiany w szkole za posiadanie tańszych, prostych rzeczy, zestawianych z drogimi, markowymi odpowiednikami.

Brak smartfona powodem do drwin

Kobieta poruszyła ważny wątek rozmów z dziećmi o wstydzie – że wstydem jest kraść czy krzywdzić innych, a nie posiadać tanie i proste rzeczy. Dodała, że temat nie jest jej obcy, bo sama usłyszała, iż jeśli ograniczy dziecku dostęp do technologii i zamiast smartfona da mu tradycyjny telefon komórkowy, stanie się to powodem do wyśmiewania.

Usłyszała, że jej dziecko będzie wytykane palcami. Podkreśliła jednak jasno: jeśli do takiej sytuacji dojdzie, nie będzie to jej porażka rodzicielska ani wychowawcza. To problem otoczenia i dzieci, u których – jak sama stwierdziła – "w wychowaniu coś poszło nie tak".

Muszę przyznać, że jako mama ucznia, który we wrześniu 2025 roku rozpoczął naukę w pierwszej klasie szkoły podstawowej, zgadzam się z influencerką co do joty. Mój syn właśnie zakończył pierwszy semestr w pierwszej klasie.

Nie ma ani smartfona, ani smartwatcha i przez cały ten czas udało się funkcjonować bez wyśmiewania ze strony kolegów. Kluczową rolę odegrali tu jednak także mądrzy rodzice jego rówieśników, bo mój syn nie jest jedynym dzieckiem w klasie bez "technologicznej smyczy".

Doskonale rozumiem, że czasem kontakt z dzieckiem jest potrzebny, dlatego w pełni pojmuję decyzję rodzica, który wybiera dla swojego dziecka zwykłą "komórkę" zamiast najnowszego "ajfona". Skoro tak dużo mówi się dziś o negatywnym wpływie ekranów na rozwój dzieci, sama chciałabym jak najdłużej odwlekać moment wręczenia swoim dzieciom innych technologii niż telewizor, na którym oglądają bajki.

I zgadzam się z influencerką również w kwestii odbioru społecznego: brak smartfona nie jest powodem do wstydu dla dziecka. Powodem do wstydu powinna być natomiast postawa tych rodziców, którzy przyzwalają swoim dzieciom na krzywdzące zachowania wobec rówieśników. To oni popełniają błąd wychowawczy, pozwalając na – bądź co bądź – formę przemocy rówieśniczej.

Jeśli chcemy wychowywać dzieci empatyczne, odporne psychicznie i świadome własnej wartości, musimy zacząć od siebie. Od stawiania granic, nazywania rzeczy po imieniu i reagowania wtedy, gdy nasze dziecko krzywdzi innych, nawet jeśli jest to niewygodne. Bo prawdziwym problemem nie jest brak smartfona w plecaku, ale brak wrażliwości, odpowiedzialności i odwagi dorosłych, by uczyć dzieci, czym naprawdę jest szacunek.

Czytaj także: