rodzice bawią się z dzieckiem na śniegu
Wyjazdy z dzieśmi rzadko kiedy są dla rodziców okazją do odpoczynku. fot. StockVideoEU/storyblocks.com

Zimowe wyjazdy z dziećmi rzadko mają cokolwiek wspólnego z błogim relaksem. Rodzice doskonale wiedzą, że ferie w górach to często intensywny plan dnia, ciągły ruch i brak chwili wytchnienia. O tym, jak naprawdę wyglądają takie wyjazdy, szczerze opowiedział influencer Paweł Kurek.

REKLAMA

Każdy rodzic, który był z dziećmi na jakimkolwiek wyjeździe, doskonale wie, że rzadko kiedy wiąże się to z bezczynnością. Niezależnie od tego, czy są to ferie, czy wakacje, odpoczynku od rodzicielstwa po prostu nie ma. Kiedy więc jedziemy zimą w góry, trzeba się liczyć z tym, że na statyczny relaks nie ma co liczyć. Dzieci – oprócz sportów zimowych – często potrzebują dodatkowych atrakcji takich jak zwiedzanie, zabawy, ruchu na świeżym powietrzu.

Zimowe wyjazdy z dziećmi bywają intensywne

Ostatnio w dość zabawny sposób opowiedział o tym influencer Paweł Kurek na swoim profilu w mediach społecznościowych. Pod filmem, w którym relacjonował pierwsze dni feryjnego wyjazdu z dzieckiem, napisał: "Wyjazd z dzieckiem to jest wypoczynek hahaha. Nie ma miękkiej gry”. W nagraniu Kurek pyta:

„Czy wy wyjeżdżając ze swoimi dziećmi też macie taki obóz przetrwania? Mój dzieciak jest typem sportowca. Ma tyle energii, że ja nie mogą nadążyć, ale jestem mega zmotywowany. Wyjechaliśmy wczoraj o 6:00 rano. Trochę pospał w samochodzie, [...] przyjechaliśmy, rozpakowaliśmy się w hotelu, poszliśmy na Zakopane. Słuchajcie: zakupy, obiad, jakieś tam krążenie, wróciliśmy do hotelu. Siłownia, sauna, znowu się trzeba było przebrać. Na Gubałówkę, później kolacja, o 23:00 wróciliśmy do pokoju. Ja zajechany strasznie. Dziś od rana znowu jest kocioł: basen, teraz chwila odpoczynku i ja sobie idę na siłownię. I za chwilę znowu ogień w miasto. To jest dopiero wypoczynek" – komentuje z uśmiechem mężczyzna.

Dziś jesteśmy wykończeni, kiedyś będziemy tęsknić

W jego wypowiedzi wyraźnie widać, że bardzo ceni czas spędzany z dzieckiem i wszystkie możliwości, jakie daje mu rodzicielstwo. Jednocześnie trudno nie zauważyć, że tempo tego wyjazdu jest ogromne i nie ma tu mowy o spokojnym poleżeniu czy prawdziwym relaksie. Każdy rodzic doskonale wie, o czym mówi Kurek. Większość z nas ma za sobą takie rodzinne wyjazdy, po których marzyło się głównie o... kolejnym urlopie – tym razem już bez dzieci, który wreszcie byłby prawdziwym wypoczynkiem.

Kiedy jedzie się na urlop z małymi dziećmi albo starszakami, które jeszcze nie są nastolatkami, trzeba liczyć się z intensywnością. Dzieci nie lubią nudy, a rodzice często stają się animatorami czasu wolnego, logistykami i sportowymi partnerami w jednym. Wiem to doskonale, bo jeden z moich synów również jest takim "żywym srebrem" – sportowcem, który nie usiedzi kilku minut w spokoju.

I choć po takich wyjazdach wraca się zmęczonym bardziej niż przed nimi, to właśnie one zostają w pamięci na dłużej. Kiedy dzieci dorosną, a nawet wtedy, kiedy będą nastolatkami, prawdopodobnie będzie nam brakowało tej intensywności wyjazdów.

Później będziemy mieli spokój, ciszę i czas dla siebie w takim wymiarze, że jeszcze nam się zatęskni za wspólnym czasem. Takie chwile są bezcenne i budują w dzieciach wspomnienia, które zostaną z nimi na lata. Żeby więc się nie męczyć na takich intensywnych wyjazdach z maluchami, najlepiej po prostu zmienić perspektywę.

Czytaj także: