Na zdjęciu widać smutne dziecko w zimowym stroju.
Sporty zimowe są bardzo specyficzne. Nie każde dziecko pokocha je od samego początku. storyblock.com

Narty, łyżwy, sanki... dla wielu z nas to jedno z najpiękniejszych wspomnień i synonim beztroskiego dzieciństwa. Nic więc dziwnego, że chcemy, by nasze dzieci także to przeżywały. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy one wcale tego nie chcą, a zabawę na śniegu uważają za największą udrękę.

REKLAMA

Sporty i aktywności zimowe mają w sobie coś wyjątkowego. Szczególnie dziś wspominamy je z wyjątkowym sentymentem, kiedy śnieg możemy spotkać głównie w górach, a na łyżwach pojeździć tylko na profesjonalnych lodowiskach, a nie na przyblokowych ślizgawkach.

Pamiętamy śnieg skrzypiący pod butami, rumieńce na policzkach i wieczne uczucie niedosytu białego szaleństwa. Nic dziwnego, że chcemy, by nasze dziecko także miało takie wspomnienia. Tymczasem może się zdarzyć tak, że ono zupełnie inaczej będzie patrzyło na zimowe aktywności.

Specyfika sportów zimowych

Bo sporty zimowe są specyficzne, nie ma co ukrywać. Jest zimno, mokro, ślisko. Trzeba założyć kilka warstw ubrań, które krępują ruchy. Buty bywają twarde i obciskające, kask niewygodny, w rękawiczkach nic nie da się chwycić. Do tego śnieg prószy prosto w twarz, a ciało szybciej się męczy. To nie brzmi jak przyjemność, nawet dla niektórych dorosłych.

Zanim pojawi się frajda, trzeba włożyć sporo wysiłku

Prawda jest taka, że nie od razu zakładając łyżwy czy narty będziemy w pełni rozkoszować się urokami białego szaleństwa. Upadki, frustracja, ból, powtarzanie tych samych ruchów – to może naprawdę skutecznie zniechęcić. Dla dziecka powiązanie tych doświadczeń z frajdą, o której mówią rodzice, może się wydawać naprawdę odległą perspektywą. Ono chciałoby czerpać radość teraz, nie za jakiś czas, jak się nauczy.

Naprawdę trudno jest przekonać dziecko, że coś jest przyjemne, skoro na starcie wiąże się z ogromnym dyskomfortem, zmęczeniem, a czasem nawet łzami.

Jakby spojrzeć na to z boku, wydaje się się to bardzo logiczne. Skoro coś ma sprawiać przyjemność, dlaczego tak bardzo boli i męczy?

Odpuść, kiedy będzie trzeba

W momentach największego kryzysu, wielu rodziców próbuje jakoś przetrwać opór dziecka – jeszcze jeden zjazd, jeszcze piętnaście minut, pamiętaj, że potem będzie fajnie...

Problem w tym, że przymus bardzo łatwo zamienia neutralne doświadczenie w złe wspomnienie. A to, co kojarzy się z presją i frustracją, rzadko kiedy staje się pasją.

Jeśli naprawdę zależy nam na tym, by dziecko kiedyś polubiło sporty zimowe, paradoksalnie najlepszym rozwiązaniem bywa właśnie odpuszczenie. Danie mu prawa do przerwy, odpoczynku, nabrania dystansu. Nie oznacza to, że się poddajemy i kończymy dalszą przygodę z nauką. Oznacza to tylko przerwę.

Dajmy dziecku czas

Dzieci zmieniają się szybciej, niż nam się wydaje. To, co dziś jest nie do zniesienia, za rok czy dwa może okazać się ciekawym wyzwaniem. Ale tylko wtedy, gdy nie będzie obciążone wspomnieniem przymusu.

Pamiętajmy też, że – koniec końców – nie każde dziecko musi pokochać narty czy łyżwy. I nie każde musi mieć takie same wspomnienia z nimi związane jak ty.

Ważne, by wspominało dzieciństwo jako czas akceptacji własnych wyborów i umiejętności, a nie przymusu.