
Laurka na Dzień Dziadka z rysunkiem piwa i hasłem o "kielonku bez ograniczeń" wywołała burzę wśród rodziców przedszkolaków. Dla jednych to niewinny żart, dla innych kolejny dowód na to, jak wcześnie oswajamy dzieci z alkoholem. Spór pokazuje, jak głęboko kultura picia jest zakorzeniona w codziennych, pozornie niewinnych tradycjach.
Laurka na Dzień Dziadka z rysunkiem piwka
W naszym kraju kultura picia jest tak silnie zakorzeniona, że wiele osób nie dostrzega problemu w codziennych sytuacjach, w których pojawia się alkohol. Polacy w dużym stopniu zupełnie nie rozumieją, dlaczego podawanie dzieciom do świętowania tzw. szampana dziecięcego (oranżady w butelce łudząco podobnej do alkoholu) wzmacnia w nich kulturę spożywania alkoholu. Nie rozumieją też, dlaczego niektórzy oburzają się na fakt, że w sklepach stoiska z alkoholem ustawiane są tuż obok tubek z owocami dla dzieci.
Nasze społeczeństwo traktuje alkohol jak integralną część życia i często nie dostrzega, że jest on dla organizmu taką samą trucizną jak nikotyna czy narkotyki. Dowodem na to może być reakcja rodziców w jednym z przedszkoli przy okazji przygotowań do Dnia Dziadka.
"Jestem 'wyklętą matką-wariatką' na whatsappowej grupie rodziców. Nawet maszerowali w mojej sprawie do dyrekcji, bo 'mi wiecznie coś nie pasuje'... Oto jeden z powodów, dla których to rzekomo ja tutaj stanowię problem" – napisała użytkowniczka Threads.
Do wpisu dołączyła screen z laurką-receptą, którą rodzice chcieli wręczyć przedszkolakom, by ci przekazali ją dziadkom podczas przedszkolnej uroczystości z okazji ich święta. Na zabawnej karteczce wymyślony lekarz zaleca dziadkowi m.in. "piwko lub kielonek nalewać bez ograniczeń". Obok wizerunku dziadka na ozdobnej kartce znalazł się także rysunek kufla z piwem oraz fajki.
Wychowujemy od narodzin w kulturze picia
To bardzo krzywdzące, ponieważ już małe dzieci są w ten sposób utwierdzane w stereotypie, że dziadek to starszy pan, który swój czas spędza głównie na piciu alkoholu i paleniu. Co ciekawe, w przypadku babci nie pojawiły się podobne hasła – tam mowa była jedynie o mocy przytulania, buziaków i wspólnych spacerach.
Najsmutniejsze w całej tej sytuacji jest to, że tylko jedna mama – autorka posta na Threads – dostrzegła problem w takim przekazie skierowanym do dzieci. Pozostali rodzice zupełnie nie rozumieli, co jest w nim niestosownego. W komentarzach pod wpisem pojawiły się słowa wsparcia dla autorki, ale też głosy oburzenia wobec generalizowania i utrwalania szkodliwych stereotypów.
Ta historia pokazuje, jak bardzo znormalizowany jest w Polsce alkohol – do tego stopnia, że bezrefleksyjnie pojawia się on nawet w treściach kierowanych do przedszkolaków. Problemem nie jest brak dystansu jednej matki, lecz to, że społecznie nie widzimy w takich rzeczach problemu i nie reagujemy.
Takim sposobem utrwalamy w dzieciach od najmłodszych lat szkodliwe skojarzenia. Jeśli nie zaczniemy reagować na takie "zabawne" żarty, kultura picia będzie przekazywana kolejnym pokoleniom jako coś oczywistego, nieszkodliwego i wręcz pożądanego.
