
Szkolne profile w mediach społęcznościowych publikują zdjęcia ze studniówek – eleganckie sale, polonez i młodzież sto dni przed maturą. Niestety niemal zawsze obok zachwytów pojawia się fala hejtu. Dorośli komentują wygląd nastolatek, oceniając ich stroje i "przewidując przyszłość".
W ostatnich tygodniach media społecznościowe szkół pełne są relacji ze studniówek. Eleganckie sale, polonez, wzruszeni wychowawcy, dumni rodzice. Zdjęcia młodych ludzi, którzy są sto dni przed maturą to symboliczny moment wejścia w dorosłość i pożegnania się z edukacją obowiązkową. Zauważyłam jednak, że niemal zawsze pod tymi zdjęciami dzieje się to samo.
Fotorelacje ze studniówek
Wystarczy zajrzeć w sekcję komentarzy na Facebooku, który jakimś dziwnym trafem przyciąga takich internetowych trolli. Pojawiają się tam wpisy często zupełnie obcych dla maturzystów osób, niestety bardzo często dorosłych kobiet. Komentarze o "dzisiejszej modzie", o "paniach lekkich obyczajów pod latarnią", o tym, że "od razu widać, jak skończą".
Padają słowa, które trudno powtórzyć bez zażenowania. I to wszystko pod zdjęciami nastolatek. Dzieci i młodych dorosłych, którzy nikogo nie skrzywdzili tym, że założyli krótką sukienkę, obcisły garnitur czy zdecydowali się na stylizację zgodną z własnym gustem.
To jest moment, w którym empatia kończy się na czubku własnego nosa. Bo łatwo ją mieć wobec swoich dzieci, swoich bliskich albo powtarzać puste zdania o tym, że trzeba być życzliwym, bez potwierdzenia tego zachowaniem. Znacznie trudniej – jak widać – mieć ją wobec obcych nastolatków z internetu, których wygląd nie mieści się w naszym prywatnym kanonie "stosowności".
"Czasy się zmieniły"
Na Threads pojawiło się kilka komentarzy, które próbują spojrzeć na sprawę szerzej. Jeden z nich zwraca uwagę na zmianę pokoleniową i brak kultury po stronie komentujących:
"Polecam zauważyć, że czasy się zmieniają. Być może kiedyś studniówka oznaczała coś innego, dziś zaś jest to tylko i wyłącznie impreza uczniów na zakończenie edukacji. Zaś objawem braku szacunku, kultury czy ogłady jest komentowanie czyjegoś stroju nieproszonym. To właśnie tym 'starym' tego brakuje skoro nie widzą powodu, by oceniać stroje nastolatek".
Trudno się z tym nie zgodzić, bo nawet jeśli komuś nie podoba się współczesna moda, to publiczne ocenianie wyglądu cudzych dzieci mówi więcej o komentującym niż o tych młodych ludziach na zdjęciach. Pojawił się też inny komentarz, który – trzeba uczciwie przyznać – nie atakuje, lecz próbuje argumentować, odwołując się do tradycji i symboliki wydarzenia:
"[...] chodzi o symbolikę wydarzenia, szacunek uczniów wobec rodziców, grona pedagogicznego i symboli patriotycznych, studniówka ma swoje początki głęboko w systemie szkolnictwa i nawiązuje do tradycji dworskich. A nie klub w sobotę po pigułach, na stojaka w kiblu. To tak jakbyś na pogrzeb ubrała tanktop, sandały i siatę z biedry. Nie ma nic złego w kreacjach kusych, obcisłych itp... ubieraj się jak chcesz, raczej chodzi o zły dobór do okazji".
Można się z tą opinią zgadzać lub nie, ale jest między nią a komentarzami, o których pisałam wyżej, jest zasadnicza różnica. Tu nie ma upokarzania nastolatek, jest tylko podkreślony fakt, że impreza szkolna mogłaby zobowiązywać młodych do pewnej elegancji i klasycznych ubiorów.
Zajmijcie się swoimi problemami
Trzeba jednak zauważyć, że oprócz tego, że studniówka jest imprezą szkolną i ma swoją tradycję, to też jest zorganizowana przez rodziców dla uczniów. Jest jedyną taką nocą w życiu tych młodych ludzi. I mają oni pełne prawo wyrażać siebie poprzez wygląd. To, czy sukienka jest za krótka, a garnitur zbyt nowoczesny, nie jest sprawą obcych obserwatorów z internetu.
Jako matka starałabym się rozmawiać z dzieckiem o tym, że to ważna okazja, że warto ubrać się odświętnie i elegancko. Starałabym się wytłumaczyć, że może warto byłoby postawić na schludny ubiór, elegancki, pasujący do okazji. Ale nie zmuszałabym dziecka do klasycznego garnituru czy sukienki, jeśli jego gust i współczesna moda zupełnie się w to nie wpisują. Nawet jeśli ja kocham ponadczasowość i klasykę, to to jest studniówka dzieci.
Jako społeczeństwo naprawdę musimy nauczyć się przestać komentować wybory innych ludzi, zwłaszcza dzieci i nastolatków. Zająć się własnym życiem, własnymi problemami, własnym "podwórkiem". Internet nie jest miejscem do wylewania frustracji na cudze córki i synów.
