
Szkoła lub przedszkole żądają zaświadczenia, że dziecko jest zdrowe po chorobie? Wielu rodziców słyszy takie prośby, choć nie mają one żadnych podstaw prawnych. Sprawdzamy, co mówi prawo, dlaczego nauczyciel nie może wymagać takiego dokumentu i gdzie kończy się odpowiedzialność szkoły, a zaczyna rodzica.
Zaświadczenie o zdrowiu dzecka? Brak podstaw prawnych
Większość rodziców zna ten zimowy scenariusz, kiedy dziecko wraca do szkoły lub przedszkola po chorobie. Zdarza się, że nauczyciel sugeruje albo wprost żąda zaświadczenia od lekarza, że dziecko jest już zdrowe.
Pojawia się stres, bieganie po przychodniach, odmowy ze strony lekarzy. To wszystko sprawia, że rodzice zaczynają się w ogóle zastanawiać, czy szkoła w ogóle ma do tego prawo? Odpowiedź jest jednoznaczna – nie ma.
Polskie prawo nie przewiduje obowiązku dostarczania zaświadczenia o stanie zdrowia dziecka po chorobie: ani do szkoły, ani do przedszkola. Nie wynika to ani z Prawa oświatowego, ani z żadnego rozporządzenia Ministra Edukacji czy Ministra Zdrowia.
Oznacza to, że nauczyciel, dyrektor czy wychowawca nie mogą wymagać takiego dokumentu, a przyjęcie ucznia czy przedszkolaka danego dnia do placówki powinno opierać się na porozumieniu i zaufaniu rodzica i nauczycieli.
Co więcej, stan zdrowia dziecka to informacja wrażliwa, objęta ochroną danych osobowych RODO. Szkoła nie ma prawa przetwarzać danych medycznych dziecka bez wyraźnego powodu opartego na przepisach prawnych. Żądanie zaświadczenia "na wszelki wypadek" taką podstawą nie jest.
Decyzja należy do rodzica
To rodzic lub opiekun prawny odpowiada za ocenę tego, czy dziecko jest na tyle zdrowe, by wrócić do placówki. Jeśli lekarz wystawił rodzicowi konkretną liczbę dni L4 na dziecko, a ten widzi, że pociecha funkcjonuje normalnie, to wystarczy. Szkoła nie jest placówką medyczną żeby oceniać lub weryfikować zdrowie ucznia.
Wyjątkiem są sytuacje epidemiczne uregulowane odrębnymi przepisami (np. decyzje sanepidu w sprawie panującej na danym terenie grypy), ale w codziennym funkcjonowaniu szkół takie przypadki należą do rzadkości.
Warto też jasno podkreślić: nauczyciel nie jest lekarzem i nie ma prawa żądać dokumentów medycznych. Nie może też sugerować, że bez zaświadczenia dziecko nie zostanie przyjęte na zajęcia. Takie działania są nie tylko bezprawne, ale mogą być uznane za naruszenie prawa dziecka do nauki.
Zaufanie działa w dwie strony
W sytuacji, kiedy szkoła lub nauczyciel pytają o zaświadczenie o wyzdrowieniu, prawo stoi po stronie rodziców. Trzeba jednak pamiętać o drugiej stronie medalu. Zaufanie nie powinno być nadużywane. Zaprowadzanie do placówki dziecka, które jest ewidentnie chore, naraża innych uczniów i nauczycieli. Dlatego odpowiedzialność rodziców jest tu kluczowa. To oni najlepiej znają swoje dziecko i powinni reagować rozsądnie.
Na podstawie ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych w art. 16 ust. 1 pkt 1 wskazuje świadczenia, jakie nie przysługują świadczeniobiorcom korzystającym z publicznej opieki zdrowotnej, świadczeniobiorcy na podstawie ustawy nie przysługują.
Wśród wymienionych znajdują się:
Zaświadczenie o zdrowiu dziecka, które potwierdza jego zdolność do zostania w przedszkolu/szkole, nie jest wymienione w tym dokumencie. To oznacza, ze lekarz nie ma obowiązku go wystawić, a rodzic czy szkoła go wymagać.
Szkoła ani przedszkole nie mogą żądać zaświadczenia, że dziecko jest zdrowe po chorobie, bo nie mają do tego podstaw prawnych ani kompetencji. Decyzja należy do rodziców, a placówka powinna im zaufać. Jednocześnie to zaufanie wymaga odpowiedzialności – dla dobra wszystkich dzieci.
Źródło: sip.lex.pl
