
Dzień Babci i Dziadka w przedszkolu nie dla każdego dziecka jest radosnym świętem. Gdy na widowni brakuje bliskich, kilkulatek boleśnie odczuwa różnicę między sobą a rówieśnikami. To osobisty felieton mamy – staram się pokazać, jak zadbać o emocje dziecka, gdy dziadkowie nie mogą być obecni.
W zeszłym roku, kiedy w przedszkolu mojego pięciolatka zbliżał się Dzień Babci i Dziadka, żyłam w lekkim napięciu. Wiedziałam już, że dziadkowie mojego dziecka nie będą mogli przyjść. Moi rodzice chorowali, teść nie żyje, a teściowa zwyczajnie fizycznie nie ma sił, by dotrzeć na występ. Niby nic nadzwyczajnego – życie, które dorośli rozumieją. A jednak dla małego przedszkolaka to nie jest "tylko" kwestia logistyki.
Dzień Babci w przedszkolu... bez babci
Dzieci w tym wieku widzą świat bardzo konkretnie. Jeśli do innych przychodzą babcie i dziadkowie, a do niego nie – to różnica jest bolesna i bardzo widoczna. Nie pomaga tłumaczenie, że "babcia źle się czuje" albo "dziadek mieszka za daleko". Pięciolatek nie zawsze rozumie chorobę, odległość czy to, że kogoś już nie ma. On po prostu widzi puste krzesło na widowni i ucieszonych rówieśników machających ze sceny do swoich dziadków.
Akurat w grupie przedszkolnej syna temat dziadków bywa trudny. Nie wszyscy mogą być obecni fizycznie, niektóre maluchy w ogóle nie mają kontaktu z dziadkami albo ci nie żyją. Właśnie wtedy takie przedszkolne uroczystości potrafią zaboleć najbardziej – bo dzieciaki podczas nich maja okazję do porównywania i widzą, że do kogoś przyszły 2 babcie i 2 dziadków, a do niego tylko jedna babcia. Albo nie mógł przyjść nikt.
Pamiętam, jak moje dziecko zapytało: "A do mnie kto przyjdzie?". To jedno zdanie wystarczyło, żebym poczuła ukłucie w sercu. Nie chciałam, żeby czuł się gorszy, inny, pominięty. A jednocześnie nie chciałam udawać, że problemu nie ma.
Kluczem jest szczera rozmowa
W zeszłym roku rozmawialiśmy wcześniej. Starałam się tłumaczyć, że dziadkowie bardzo go kochają, nawet jeśli nie mogą przyjść, że czasem dorośli też mają swoje ograniczenia. I że to nie jego wina. To ostatnie jest najważniejsze – dziecko bardzo łatwo bierze wszystko na siebie. Wtedy skończyło się tak, że syn w ogóle nie wziął udziału w występie, bo 2 dni wcześniej rozchorował się.
Plan miałam jednak taki, że to ja pójdę na uroczystość reprezentować seniorów z naszej rodziny. Wcześniej też trochę samolubnie przebiegło mi przez myśl, by po prostu uniknąć problemu i tego dnia zostawić dziecko w domu. Skończyło się inaczej, ale wiem, że to problem wielu rodziców.
Coraz częściej myślę, że Dzień Babci i Dziadka w przedszkolu to święto piękne, ale trudne. Wiem, że to tradycja, od zawsze organizowano dla seniorów występy. Ale nie wszystkie historie rodzinne są takie same i nie wszystkie dzieci mają kogo zaprosić. I może warto, żebyśmy – jako rodzice i w ogóle dorośli – pamiętali o tym, zanim powiemy: "Przecież to tylko występ".
Dla dziecka to nie "tylko". To emocje, wstyd, smutek i pytania, na które nie zawsze zna odpowiedzi. A my możemy pomóc mu przez to przejść – uważnością, rozmową i zgodą na to, że czasem bywa po prostu przykro. Sama zachęcam rodziców, by robili co w ich mocy, by dziecko nie odczuło tego braku i pustki. Niby nam się to wydaje tylko jakąś kolejną okazją, ale dla takiego kilkulatka to ogromny zawód, który być może jeszcze w dorosłości będzie wspominał z żalem...
