
Zaskakująca wiadomość zwaliła mnie z nóg
"Kiedy mój syn dostał zaproszenie na nocowankę, byłam tym naprawdę podekscytowana. Myślałam, że to świetna okazja, by pobył wśród kolegów i miło spędził czas. Zawsze byłam otwarta na takie inicjatywy, bo wiem, jak ważne są relacje rówieśnicze i budowanie więzi. Jednak to, co wydarzyło się przed nocowanką, całkowicie zmieniło moje podejście do tego typu wyjść.
Otóż, dwa dni przed tym wydarzeniem, dostałam SMS-a od mamy chłopca, u którego miało nocować moje dziecko. W treści wiadomości przeczytałam coś, co wywołało we mnie falę zaskoczenia i rozczarowania – prośbę, by moje dziecko przyniosło ze sobą... własne przekąski.
Poczułam się zszokowana i rozczarowana
Kiedy przeczytałam tę wiadomość, po prostu nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. W SMS-ie było napisane wprost, by 'każde dziecko miało SWOJE jedzenie i picie'. Przecież to organizatorzy powinni zapewniać jedzenie dla dzieci, jeśli już decydują się zaprosić je do siebie na noc. Czułam się, jakbym została wciągnięta w jakąś grę, gdzie to ja mam dbać o potrzeby dziecka, które tak naprawdę nie było zapraszane z wyraźną gościnnością, a raczej jako 'dodatkowy obowiązek'.
Nie chodzi mi o to, że przekąski to ogromny wydatek, bo to naprawdę nic wielkiego, ale sposób, w jaki zostało to przedstawione, wywołał u mnie uczucie dyskomfortu. To było po prostu nie na miejscu. Co innego, gdyby w tym SMS-ie było napisane coś w stylu: 'Jeśli Bartek chce, to może przynieść jakieś przekąski, ale to nie jest obowiązkowe'. Nie chciałam, by moje dziecko czuło się jak przybysz, który musi przynieść własne jedzenie, jeżeli chce wziąć udział w zabawie.
Jak na to zareagowałam?
Po przeczytaniu tego SMS-a zdecydowałam się nie wysłać mojego dziecka na tę nocowankę. Czułam, że jeśli ktoś już na początku ma takie podejście do gości, to coś jest nie tak. Rodzic organizujący takie spotkanie powinien wykazywać się otwartością i szacunkiem do innych. Po tej wiadomości poczułam się w obowiązku, by wyrazić swoje zdanie. Ostatecznie napisałam wiadomość do mamy chłopca, wyjaśniając, że niestety tym razem muszę odmówić udziału mojego dziecka w tej nocowance. A co wy byście zrobili na moim miejscu?".
(Imiona bohaterów zostały zmienione).