Babcia zajmuje się wnuczką i czyta jej książkę.
Babcia stwierdziła, że wnuczka jest niegrzecznym mazgajem. fot. dassel/Pixabay

Wiele babć i dziadków ma jeszcze zamierzchłe podejście do wychowywania dzieci. Zdarza im się mówić do wnuków rzeczy krzywdzące i etykietujące, bo nie mają świadomości, że to niedobre dla ich psychiki i emocji. Przeczytajcie list naszej czytelniczki, która żałuje swojego zachowania po przykrych słowach teściowej skierowanych do wnuczki.

REKLAMA

Dziecko przywiązane do mamy

"Moja 3-letnia córeczka zawsze była dzieckiem bardzo przywiązanym do mnie. Kiedy starszy synek bez problemu zostawał z dziadkami czy mężem, ona zawsze płakała, kiedy znikałam z zasięgu jej wzroku. Córka zawsze była cicha, spokojna, wycofana i najlepiej jej było na kolanach mamy" – zaczyna swój list nasza czytelniczka.

"Kiedy bawi się z bratem lub rówieśnikami, cały czas muszę być w zasięgu jej wzroku, a początki adaptacji w przedszkolu były dramatem. Codzienny płacz i wyrzuty sumienia, że zostawiam dziecko, które ciągle płacze, że chce do mamy. W ostatnim czasie byliśmy całą rodziną na uroczystości związanej z rodziną teściów. Oczywiście wielu członków rodziny męża zagadywało do naszych dzieci, chcieli się z nimi bawić i rozmawiać. Wynikła z tego nieprzyjemna sytuacja".

Traktowanie wnuczki tak samo jak wnuka?

Kobieta opowiada o tym, jak otoczenie odbiera jej dzieci: "Starszy synek, który jest otwarty i kontaktowy, od razu wskoczył cioci na kolana i bawił się z wujkami i kuzynami. Dla niego kontakty towarzyskie nigdy nie były problemem, a teraz, kiedy ma już 6 lat, uwielbia bawić się i rozmawiać ze wszystkimi, którzy okazują mu chociaż trochę uwagi.

Córka natomiast większość spotkania trzymała się mojej przysłowiowej spódnicy. Nie bardzo miała ochotę z kimkolwiek rozmawiać czy się bawić. Wszelkie próby zagadywania do niej przez obcych dla niej ludzi, kończyły się płaczem i jeszcze mocniejszym wtulaniem we mnie.

W pewnej chwili podeszła do nas teściowa, z którą starszy syn często przebywa, bo przez ostatnie lata to ona odbierała go popołudniami z przedszkola i spędzała z nim czas, zanim wróciliśmy z mężem z pracy. Przyzwyczajona do tego, że wnuczek jest otwarty i gadatliwy, zaczęła również zagadywać w podobny sposób córkę. Ta się rozpłakała i schowała się pod stołem, przy którym akurat siedzieliśmy".

"Brzydko tak się mazgaić"

Mama dwójki dzieci przyznaje, że żałuje braku reakcji na słowa teściowej: "Oczywiście schyliłam się, żeby wziąć córkę w ramiona, przytulić, uspokoić. W tym czasie do mojej teściowej zagadała ciocia, która coś w żartach powiedziała o straszeniu dzieci. Mama męża machnęła tylko na to ręką i powiedziała: 'Ona taka przywiązana do mamy od zawsze. Ale od jakiegoś czasu do tego jest strasznym mazgajem'.

Następnie zwróciła się do wnuczki na moich kolanach: 'Kto to słyszał tyle płakać? Zobacz, jaka jesteś nieładna, jak tak brzydko płaczesz. Tylko niegrzeczne dzieci tak się mazgają'. Mnie totalnie zmroziło, bo sama pamiętam podobne słowa z ust dorosłych, gdy byłam mała. Wiem, że teściowa jest ze starszego pokolenia, dla którego mówienie o 'brzydkim mazgajeniu się' i 'niegrzecznych dzieciach' było normalne. Nie jestem w sumie do końca na nią zła. Bardziej jestem wkurzona na siebie, bo nie zareagowałam zupełnie na jej słowa.

Powinnam powiedzieć jej, że nie powinna tak mówić do wnuczki, że to krzywdzące i zawstydzające. Jestem zdania, że takie zwroty to etykietowanie i uczenie, że emocje są słabością i nie warto ich pokazywać. Zupełnie odwrotnych rzeczy uczę moje dzieci i obiecałam sobie, że przy najbliższej okazji porozmawiam z teściową, że nie chcę, by w taki sposób zwracała się do mojego dziecka" – kończy swój list mama dwójki dzieci.

Czytaj także: