
Dziecko każdego dnia idzie spać o stałej porze, bez marudzenia i szybko usypia? To chyba marzenie każdego rodzica. Jednak rzeczywistość jest znacznie bardziej brutalna, a w wielu domach to długotrwały i niełatwy proces. Trudno się więc dziwić, że rodzice poszukują sprawdzonych metod, by ich malec szybko poszedł spać. Pewna Amerykanka ujawniła swój patent, na to, by o 18:00 dziecko było już w łóżku. Nie wszystkich zachwycił jej pomysł.
Mieszkająca w USA Melissa Reilly na swoim instagramowym profilu postanowiła pokazać pewną sztuczkę, którą stosuje u siebie w domu. Zapewnia, że dzięki temu jej dziecko szybciej usypia. "Rodzice, jeśli nie odkryliście Jump Challenges na YouTube, musicie poszukać ich dla swoich dzieci" – zachęca Melissa.
Wymęczyć dziecko
Jump Challenges to zbiór gier wideo, które zachęcają dziecko do biegania, skakania, kucania, tańca i wykonywania różnych ruchów, by kontrolować postać w ekranie telewizora. W rzeczywistości to zamieszczony na YouTubie nagrany wcześniej zrzut z ekranu osoby, która grała w grę ruchową na konsoli. Dziecko tak naprawdę nie steruje bohaterem, ale zdaniem Melissy to nie szkodzi, wystarczy o tym nie mówić dziecku.
"Chciał to robić przez cały dzień i dosłownie położył się spać o 18:00 zeszłej nocy" – pasjonuje się młoda mama, dzieląc się swoim odkryciem w sieci. Na zamieszczonym przez nią nagraniu widać, jak szczęśliwy chłopiec skacze przed ekranem telewizora. Wielu rodziców stwierdziło, że z pewnością spróbuje tak wymęczyć swoje dziecko przed snem. Jednak nie wszystkim spodobał się ten patent, a na młodą mamę wylał się hejt.
Leniwa mama?
"Dlaczego popierasz uzależnianie dzieci od ekranu?" – grzmieli internauci. Padło także wiele nieprzyjemnych komentarzy, mówiących, że kobieta idzie na łatwiznę i jest leniwa. Niektórzy sugerowali, że może, zamiast kazać skakać dziecku przed telewizorem, wystarczyłoby... je wyprowadzić na dwór, a tam zbudować tor przeszkód, pograć w piłkę czy poćwiczyć jogę. Też by się zmęczyło, a przynajmniej "nie gapiłoby się w ekran."
W obronie Melissy stanęło kilka osób, twierdząc, że przecież nie zawsze można iść na plac zabaw, np. gdy jest brzydka pogoda lub rodzic się źle czuje (Melissa jest w ciąży). Czasem mamy mają także inne rzeczy do zrobienia w domu, a z dzieckiem nie da się wyjść na dwór zawsze, gdy rozpiera je energia.
A Wy co siądziecie o takim sposobie na "wymęczenie" dziecka przed snem?
