Rodzice nie są w oczach społeczeństwa równi. Matka wciąż musi więcej?
Olivia Wilde porusza ważny temat i wywołuje lawinę. Fot. BG026/Associated Press/East News

Promując nowy film, Olivia Wilde udziela niezliczonych wywiadów. W jednym z nich aktorka przyznała, że na co dzień spotyka z hejtem jako matka, która... porzuciła swoje dzieci. "Kiedy ludzie widzą mnie bez moich dzieci, zawsze pada: 'Jak śmiała?’. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś tak mówił o facecie. A jeśli jest ze swoim dzieckiem, to jest pieprzonym bohaterem" - powiedziała i wywołała burzę.

REKLAMA
  • Olivia Wilde poruszyła w wywiadzie temat tego, jak postrzegana jest jako matka, gdy wychodzi z domu bez dzieci.
  • Nierówne traktowanie rodziców to miecz obusieczny, bo ten, który staje się bohaterem na placu zabaw, często jest traktowany, jak rodzic drugiej kategorii.
  • Czy mężczyzna opiekujący się własnymi dziećmi powinien nas dziwić w XXI wieku?
  • Opieka podzielona

    38-letnia aktorka, znana polskim widzom z roli "Trzynastki" w kultowym serialu "Dr House", jest mamą dwójki dzieci 8-letniego Otisa i 6-letniej Daisy. Wraz z byłym partnerem Jasonem Sudeikisem dzielą opiekę nad dziećmi. Dziś model opieki naprzemiennej staje się dla wielu rodzin standardem.

    Choć nie jest on idealny, z pewnością ułatwia dzieciom spędzanie większej ilości czasu z każdym rodzicem, a dorosłym ułatwia zaplanowanie innych aktywności. Dla wielu rodzin żyjących w ten sposób jest to narażanie się na ocenę. Bo w naszej kulturze dzieci powinny być przy matce - tak się mówi. Jednak osoby ze świecznika są poddawane pod ocenę nie tylko przez panią Jadzię spod ósemki i wścibską kuzynkę z Żyrardowa.

    "Dzielę opiekę nad dziećmi z moim byłym. Jeśli nie jestem sfotografowana z moimi dziećmi, ludzie zakładają, że je porzuciłam" - żaliła się aktorka w czasie rozmowy z Elle.

    Aktorka wielokrotnie odkreślała, że wspólnie z byłym narzeczonym starają się chronić prywatność dzieci. Nie tylko nie udostępnia ich zdjęć, ale także robi wszystko, co w jej mocy, aby blokować publikację z materiałów paparazzi, na których widoczne są jej dzieci.

    Matka - wyrodka, ojciec - bohater

    Olivia przyznaje, że złości ją, że matki i ojcowie są oceniani według zupełnie innych kryteriów. Kobieta, która ośmiela się spędzać czas bez dzieci, jest "wyrodna", porzuciła dzieci, przekłada ponad nie karierę. Ojciec wystarczy, że pójdzie z dzieckiem na spacer, czy do lekarza i od razu staje się bohaterem.

    Kilka tygodni temu media rozpisywały się o rozstaniu pary polskich gwiazd. Katarzyna Warnke i Piotr Stramowski także postanowili podzielić się po równo opieką nad córką. Helenka, zdaniem tabloidów, ma spędzać tydzień u mamy i tydzień u taty. I znów to ojciec został przez media okrzyknięty bohaterem, bo odwołał swoją obecność na planie filmowym, kiedy kilkulatka złapała infekcję.

    Z domysłów i ploteczek można wywnioskować, że małżonkowie postanowili nikomu nie powierzać opieki nad córką. Stramowski zrobił więc to, co każdy rodzic robić powinien bez chwili zastanowienia - został z chorym dzieckiem w domu. Pewnie Katarzyna Warnke zrobiłaby dokładnie to samo, ale czy ona byłaby bohaterką? Zapewne nie, bo przecież jest matką. To jej powinność.

    Tata na placu

    Na szczęście dziś już ojciec na placu zabaw, czy zebraniu w szkole nie budzi zdziwienia. Coraz częściej w wielu społecznościach panuje równowaga. Jednak kiedy w 2010 roku zostaliśmy rodzicami po raz pierwszy, mąż bywał sensacją. Kiedy z rocznym czy dwuletnim dzieckiem szedł do piaskownicy, najczęściej był "rodzynkiem".

    Dochodziło do zabawnych sytuacji, kiedy dołączałam do nich po jakimś czasie i zastawałam go otoczonego przez wianuszek matek. Nierzadko musiał tłumaczyć, że nie dokonuje bohaterskiego czynu, gdy bawi się z własnym synem. Dziś to już spowszedniało ludziom, ale nie wszystkim.

    Nikogo nie dziwi matka pędząca na złamanie karku z dwójką dzieci do lekarza czy biorąca zwolnienie "na dziecko", ale tata wciąż słyszy, żeby powiedział żonie, że ma zjawić się w szkole albo w gabinecie lekarza jest proszony, żeby "zadzwonił do mamy".

    Standardy od zawsze podwójne

    Bohaterstwem współczesnego taty dla wielu jest to, że mężczyzna umie zmienić pieluszkę albo ugotować zupę. Ale wciąż tatusiów traktujemy jak rodziców drugiej kategorii. Bo to, co mówi Olivia Wilde, to miech obusieczny. Matka nie może wyjechać bez dzieci, wybrać kariery zamiast opieki 24/7 nad "bąbelkami", nie może wyjść na miasto, kiedy ojciec opiekuje się dziećmi, bo jak to wygląda?!

    Ojciec wciąż może pojechać z kumplami na ryby, pracować i spać, kiedy dziecko gorączkuje. To społecznie akceptują wszyscy. Wszystko to, co robi stereotypowo matka, w wykonaniu ojca staje się wyczynem na miarę bohatera.

    Myślicie, że panom jest z tym miło? Nie sądzę. Rozmawiając z wieloma, słyszę, jak przykre jest dla nich to, że w "żartach" od rodziny i znajomych słyszą, że "może jakoś dadzą radę", kiedy mamy nie będzie. Wzbudzają sensację, gdy mówią, że wstają do dziecka w nocy, a w szkole czy przychodni... nie do końca się im wierzy, że wiedzą co robi, mówi umie i na co choruje ich dziecko.

    Może to i dobrze, że dziś rozstające się pary coraz częściej dzielą się opieką po równo. Może i dobrze, że Olivia Wilde mówi o tej niesprawiedliwości, której doświadcza jako matka. Dzięki takim sytuacjom coraz częściej rozpoczynamy dyskusję. Dyskusję, która może coś zmienić na dobre. Dla nas wszystkich.

    Czytaj także: