
Jest weekend. Zdążyliśmy zjeść obiad, kuchnia i salon w lekkim rozgardiaszu, bo nie jestem tą panią domu, która woli lśniącą podłogę od chwili wytchnienia. Dzieciaki zajęły się sobą, a ja już czuję woń kawki, którą mąż przyrządza, więc rozkładam się na kanapie. Nagle słyszę dzwonek do drzwi, a chwilę po nim "a dzień dobry!". Goście. Goście bez zaproszenia i zapowiedzi to najgorszy koszmar, jaki może zdarzyć się wam się weekend. I właściwie w każdy inny dzień.
Goście mają komórki i muszą nauczyć się dzownić
Nie powiem nigdy, że moi rodzice byli niegościnni. Moja mama zawsze miała naszykowaną kawę, słodycze, a na wieczorne spotkanie ze znajomymi czy rodziną kilkudaniowy obiad. Była wręcz wzorem polskiej gościnności, ale pod jednym warunkiem – goście byli wcześniej umówieni.Może cię zainteresować także: "Pytała, czy chodzę do kościoła i kiedy dzieci". Ślub bierze się nie tylko z mężem, ale i z teściową
Odwiedziny to przyjemność dla gości - nie dla gospodyni
Na zewnątrz uśmiechała się, a w duchu zastanawiała pewnie, czy zdąży z własnymi obowiązkami, zanim rodzinka znudzi się i pojedzie do domu. Nie mówiąc już o weekendach, w które mimo posiadania 4-osobowej rodziny szykowała obiad na dwa razy więcej osób "w razie czego".Nie chcę otwierać teściowej w dresie
Dlatego nie chcę w nim gości. Nawet rodziny, która przecież często traktowana jest przez nas bardziej z dystansem niż znajomi. Powiedzcie szczerze – wolicie otworzyć drzwi w dresie przyjaciółce czy ukochanej teściowej? No właśnie.Jestem domową egoistką i dobrze
Mój mąż może nazywać mnie dzikuską, ale wszystkim, którzy raz czy drugi zjawiają się w naszym domu "z niespodzianką", mówię wreszcie, by następnym razem zadzwonili. Nie tylko po to, żebym zdążyła upiec ciasto do kawki, ale zdecydowała, czy dzisiaj mam czas i ochotę się spotkać.Może cię zainteresować także: Dlaczego umawiamy się tyle do przodu, a odwiedziny bez zapowiedzi są faux-pas